Reklama

Reklama

"Ta najbrzydsza". Hejterzy nie złamali Lizzie Velásquez

Amerykanka Lizzie Velásquez boryka się z rzadką wadą wrodzoną, ale jeszcze więcej cierpienia przynoszą słowa innych ludzi. Wystarczy wpisać jej nazwisko do internetowej wyszukiwarki, aby dostrzec skalę nienawiści. Komentatorzy chcieli ją stłamsić, jednak efekt jest zupełnie odwrotny.

Teoretycznie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nienawiść zawsze jest zła. Także wtedy, gdy chroni nas pozorna anonimowość, a ofiary nawet nie znamy osobiście. W internecie nic nie ginie. Siła rażenia wirtualnego ataku jest znacznie większa niż krytyka wyrażona w cztery oczy. Wszystko, co napiszemy czy wypowiemy do kamery, zostanie tu już na zawsze i może powrócić w najmniej oczekiwanym momencie.

Reklama

Ona dobrze o tym wie. Algorytmy najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej na świecie są dla niej bezlitosne. Nazwisko kojarzą nieliczni, ale "najbrzydszą dziewczynę na świecie" – miliony. Wystarczył jeden kilkusekundowy filmik opublikowany na YouTube 15 lat temu, by to skandaliczne określenie przylgnęło do Elizabeth Anne Velásquez na zawsze. Twarz Amerykanki stała się dla niektórych synonimem braku urody. Niektórzy poszli o krok dalej i błagali, by już nigdy więcej nie pokazywała się publicznie. Inni życzyli jej śmierci.

Lizzie zagrała hejterom na nosie.

Niespodziewana diagnoza

Urodziła się 13 marca 1989 roku jako pierwsze dziecko Rity i Guadalupe. O miesiąc za wcześnie, bo termin wyznaczono dopiero na połowę kwietnia. W momencie przyjścia na świat ważyła zaledwie nieco ponad kilogram – dokładnie 1219 gramów. Czy wcześniactwo miało wpływ na jej późniejszy rozwój? Na pewno nie tak wielki, jak zdiagnozowany później zespół marfanoidowo-progeroidowo-lipodystroficzny, znany lepiej pod akronimem MPL.

To niezwykle rzadko występująca wada wrodzona, która charakteryzuje się m.in. deformacjami ciała, twarzy i zaburzoną przemianą materii. Dotknięci nią wyglądają na znacznie starszych, bo nie są w stanie magazynować pod skórą tłuszczu. Nawet wtedy, gdy pochłaniają ogromne ilości jedzenia. W jej przypadku mówimy nawet o ośmiu tysiącach kalorii dziennie.

Waga: maksymalnie 29 kilogramów. Poziom tkanki tłuszczowej: blisko zera.

Pośmiewisko mimo woli

Wizualne objawy choroby to jednak nie wszystko, bo w dzieciństwie straciła również wzrok w prawym oku. Drugie też nie jest do końca zdrowe. Wielu już dawno by się załamało, ale Lizzie nie użala się nad sobą i jeszcze znajduje siłę, by pocieszać innych. Nawet wtedy, gdy jako nastolatka przypadkiem natrafiła w sieci na film prezentujący "najbrzydszą dziewczynę na świecie". Mimowolnie została jego główną bohaterką.

Autor wątpliwej jakości dzieła, w którym bez pozwolenia wykorzystano zdjęcia Amerykanki, zapewne chciał ją upokorzyć, a internautom dostarczyć trochę rozrywki. Efekt był jednak zupełnie inny. Elizabeth zyskała globalną rozpoznawalność, którą do dziś wykorzystuje w słusznym celu. Z czystym sumieniem można nazwać ją wpływową influencerką nowej generacji. Choć na pierwszy rzut oka może na nią nie wyglądać, z czego sama doskonale zdaje sobie sprawę.

Komentarze, które dziś możemy przeczytać pod jej publikacjami, dają nadzieję. W myśleniu przynajmniej części ludzi coś się zmieniło, a 32-latka ma w tym spory udział.

Jak wygląda i co robi dziś? Zobacz >>

Dowiedz się więcej na temat: Lizzie Velásquez | cyberprzemoc | hejt w internecie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje