Reklama

Reklama

Ten zwyczaj jednych bawi, innych szokuje. „Wirujące obrazy”, czyli pokłon feretronów

Ten kaszubski zwyczaj swego czasu wzbudził w mediach społecznościowych wiele kontrowersji. Pokłon feretronów, czyli bujanie ciężkimi obrazami z podobizną świętych i patronów parafii istnieje od 350 lat. Ta tradycja jednych bawi, innych szokuje. - W północnej części Polski pokłony feretronów są trochę bardziej znane i kultywowane, dlatego w pozostałych częściach kraju mogą budzić niemałe zdziwienie – mówi Krystyna Weiher-Sitkiewicz z Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Natalia Grygny, INTERIA.PL: Tradycja, która zaskakuje, a czasami nawet i szokuje. Od lat temat pokłonu feretronów na Kaszubach powraca jak bumerang. Czym jest ten zwyczaj i jakie są jego początki?

Krystyna Weiher-Sitkiewicz, Muzeum Narodowe w Gdańsku - Oddział Etnografii: - Pokłon feretronów to tradycja, której rodowodu jeszcze do końca nie zbadaliśmy. Wiemy, że wywodzi się z pielgrzymkowego zwyczaju kaszubskiego i dotyczy zwłaszcza odpustów ku czci Maryi czy Wniebowstąpienia Pańskiego organizowanych w tutejszych sanktuariach takich jak m.in. Sanktuarium Matki Boskiej Królowej Kaszub w Sianowie lub w Kalwarii Wejherowskiej. Takie wydarzenia są organizowane od maja do końca września. 

Reklama

- Tutaj kluczowe jest to, że pokłony mają charakter lokalny. Dlatego też, gdy informacja o tym zwyczaju wypłynęła na szerokie wody, zaczęła być komentowana z różnych stron. Na Kaszubach ona w ogóle nie szokuje, bo ten zwyczaj jest formą oddawania czci Maryi, Jezusowi i Bogu. Niektórzy mówią, że jest on tak stary jak pielgrzymki do wejherowskiej kalwarii. Pierwsza z nich miała miejsce około 350 lat temu - wówczas wierni z kaszubskich parafii po raz pierwszy udali się do Wejherowa. Nie mamy oczywiście bezpośrednich przekazów, że ten zwyczaj narodził się właśnie tyle lat temu. Udało nam się dotrzeć do przekazów z końca XIX wieku i okresu międzywojnia. Rzeczywiście wtedy pojawiły się opisy obserwatorów, etnografów i księży, którzy mówią o pokłonie, określając go mianem "wirujących obrazów".

Czemu służy taki pokłon?

- Wydaje mi się, że jeśli ktoś nie zna i nie rozumie tej tradycji, patrzy na nią przez pryzmat egzotyki. Czy to nie przesada? Czy to nie jest pogańskie? Padają i takie pytania. To jest oddolny ruch osób, które chcą oddać cześć Maryi i Bogu. To nie jest zwyczaj, który wychodzi z liturgii Kościoła. Pokłon feretronów wychodzi od ludzi, którzy poświęcają swój czas na próby, a później na swoich ramionach niosą ten ciężki feretron. To młodzi ludzie, którzy zamiast odpoczywać lub robić cokolwiek innego decydują się właśnie na to. Gdy 9 lat temu w sieci zaczęły krążyć nagrania pokłonów i rozmaite wariacje na ich temat, ci ludzie się nie zrazili i nadal mają odwagę brać w tym udział. Obraźnicy i obraźnice - bo tak mówimy o osobach niosących feretron - najczęściej robią to w jakiejś intencji. Oczywiście księża zachęcają, aranżują takie spotkania i udostępniają salkę, ale nie są - powiedzmy - motorami napędzającymi. Są nimi zwykli ludzie. To często osoby, u których w rodzinach już była taka tradycja.

Na czym konkretnie polega pokłon feretronów? Z jakich elementów się składa?

- Pokłony dzielą się na 3 główne figury, które są prezentowane w różnych konfiguracjach. Wszystko zależy od parafii, umiejętności, wieku, siły i ciężaru feretronu. W Kościerzynie i Oliwie są feretrony ważące prawie 100 - 150 kilogramów, więc tu wiadomo, że ten salut będzie mniej spektakularny. Jednak są też nowe feretrony, które są lekkie i ważą od 30 do 50 kilogramów, co sprawę ułatwia. Główne 3 gesty to koło - symbol globu, figura krzyża i oddanie czci poprzez ukłon do przodu i do tyłu. We wszystkich parafiach obecnie wspólny jest tusz, czyli podkład muzyczny. Kiedyś każda z parafii miała swoją muzykę, co było sygnałem dla pielgrzymów, że czas udać się w dalszą podróż. Obecnie obowiązuje jedna melodia, która wpada w ucho i pomaga wykonywać te pokłony.

Podkreśla pani, że istotny jest tu wątek lokalny. Dlatego też ta tradycja może nie być przez wszystkich zrozumiana. Bo jak Polska długa i szeroka, tych zwyczajów mamy pod dostatkiem.

- Tutaj powiedziałabym, że w prześmiewczych filmikach krążących po sieci wychodzi pewna hipokryzja. Bo zachwycamy się innymi tradycjami i gdy oglądamy na przykład sceny z filmu "Ojciec Chrzestny", w których ukazany jest pochód, to robią na nas wrażenie.  A z drugiej strony, gdy coś takiego dzieje się w Polsce, na Kaszubach, to nagle rozpoczyna się wielkie komentowanie co do istotności tego zwyczaju. W północnej części Polski pokłony feretronów są trochę bardziej znane i kultywowane, dlatego może w pozostałych częściach naszego kraju budzą niemałe zdziwienie. Wiemy jednak, że podobne pochody mają miejsce w Nowym Jorku czy we Włoszech.

Cudze chwalicie, swojego nie znacie? Albo ze swojego się śmiejecie...

- Tak, a co gorsza jesteśmy co roku tak samo zdziwieni tą tradycją.

W kontekście pokłonu feretronów, czasami jest używane słowo "taniec". W rozmowie z National Geographic kaszubski regionalista, pan Eugeniusz Pryczkowski zwraca uwagę, że jest ono niesłuszne.

- Słowo "pokłon" mówi o oddaniu czci. Oczywiście "taniec feretronów" również pojawia się podczas odpustów i pielgrzymek, ale to pewnego rodzaju przerywnik w oczekiwaniu na dalszą podróż pielgrzymów. Wówczas jest to bardzo spontaniczne, ponieważ młode obraźniczki i młodzi obraźnicy kołyszą obrazem albo kręcą się z nim. To nie ma waloru religijnego, bo nie odbywa się przy ołtarzu czy kaplicy. Dlatego te kwestie trzeba rozdzielić - pokłon feretronów to coś innego niż taniec feretronów. Pierwszy z nich odbywa się w świętych miejscach i ma konkretny cel. Taniec natomiast ma charakter spontaniczny i jest traktowany jako przerywnik.

Kto może nieść feretron?

- W niektórych parafiach mogą go nieść tylko panienki, a w niektórych kawalerowie. Wyjątkiem jest jedna grupa obraźnicza w Oliwie, w której mężczyźni nie muszą być kawalerami. W większości parafii to jednak panienki i kawalerowie. Być może dlatego, że mają więcej czasu na przygotowania i próby? A może chodzi także o "czystość" niosących? Tutaj chciałabym wspomnieć też o pięknym zwyczaju. Gdy panienka wychodzi za mąż, feretron jest obecny również na jej ślubie. I wówczas przekazuje go swojej zastępczyni. Może kogoś bawić ten zwyczaj, ale jeśli widzimy tych ludzi - ich radość, ich skupienie, ale i przerażenie przed występem, to ta perspektywa zmienia się całkowicie. Wtedy widzimy, jakie to dla nich ważne.

Zupełnie inne światło na tradycję pokłonów kaszubskich rzuca też film dokumentalny "Dotknąć obrazu". Powstał w oparciu o projekt naukowy realizowany przez Oddział Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku. Produkcja została doceniona jako najlepszy film krótkometrażowy podczas Society for Visual Anthropology Film and Media Festival w San Jose w Stanach Zjednoczonych.

- Dokumentalistki Olga Blumczyńska i Barbara Ostrowska towarzyszyły obraźnikom i obraźniczkom przez trzy lata. Film powstawał powolutku, aby z czasem poczuć i zrozumieć, co dla tych ludzi oznacza pokłon feretronów. To ich osobisty portret, bo widzimy, jak bohaterki i bohaterowie chodzą na mecze, mają swoje pasje, piją piwo, ale gdy nadchodzi czas pielgrzymek, to one stają się dla nich priorytetem. Stresują się swoimi wystąpieniami. "Dotknąć obrazu" to piękny portret obraźników i obraźniczek z bardzo wewnętrznej perspektywy. 

***

Zobacz również:

Gdzie nocleg w Boże Ciało będzie najdroższy? Hotele pękają w szwach

Makabryczna prawda ukryta w "zwykłej" pocztówce

To miejsce niedaleko Krakowa znają nieliczni. "Amfiteatr skał"

Hebrajskie imiona w Polsce. Poznaj znaczenie najpopularniejszych

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: pokłon feretronów | kaszuby

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy