Reklama

Reklama

W sobotę cały świat powinien "bezkarnie" zajadać się czekoladą...

Mleczna, biała, gorzka, z bakaliami albo nadziewana. Czekolada, bo o niej mowa, to nie tylko jeden z ulubionych słodkich przysmaków dzieci, ale też "pocieszycielka" i "uzależnienie" wielu dorosłych. W sobotę przypada Światowy Dzień Czekolady.

Jedni swoją chęć na kakaowy przysmak mogą zaspokoić kostką gorzkiej czekolady, inni zjedzą od razu całą, np. białą, która przez wzgląd na brak zawartości w niej kakao nie jest prawdziwą czekoladą. Niektórzy - żartobliwie - wychodzą z założenia, że skoro czekolada to kakaowiec, kakaowiec to drzewo, drzewo to roślina, a więc czekolada to... sałatka. Niestety, cukry i tłuszcze zawarte w tym rozpływającym się w ustach smakołyku sprawiają, że czekolada nie jest mile widziana w diecie osób dbających o linię.

Jak przyznaje w rozmowie z PAP Life dietetyk Agnieszka Piskała, zjedzenie kawałka czekolady w stresującej sytuacji, np. przed egzaminem, sprawi, że będzie nam się lepiej myślało, że się uspokoimy. "Taka jest funkcja słodyczy - oczywiście zależy, jakie to są słodycze. Czekolada rzeczywiście ma dodatkowe zalety, ponieważ cukier w niej zawarty daje nam zdolność szybszego myślenia, większą zdolność kojarzenia, bo jesteśmy w stanie bardziej wysilić się intelektualnie" - tłumaczy.

Reklama

Czekolada może być serwowana nie tylko na słodko. Jak zauważa Janusz Profus, maestro czekolady E.Wedel, kakao to rodzaj przyprawy, która w kuchni meksykańskiej bardzo często używana jest do przyprawiania różnego rodzaju dań - kurczaków, guacamole, chili con carne. "Gorzka czekolada może służyć jako dodatek do dań wytrawnych, słonych, do mięs, zaś biała np. do sosu serowego z gorgonzolą czy do sosu waniliowego" - wylicza.

Kształt czekolady to nie tylko tabliczka. Profus przekonuje, że w nadawaniu czekoladzie rozmaitych kształtów ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. "Kształty pralinek i czekoladowych rzeźb mogą być przeróżne i tu naprawdę nie ma ograniczeń. Można zrobić nawet Harleya Davidsona albo samochód. One oczywiście nie pojadą ze względu na to, że wysokoprężny silnik z czekolady momentalnie by się rozpuścił - czekolada nie znosi tarcia i jest krucha" - dodaje.

Warto przypomnieć też o sytuacji, która miała miejsce w maju, kiedy na autostradzie A2 w kierunku Warszawy przewróciła się ciężarówka przewożąca płynną czekoladę. Mimo iż był to wypadek, pojawiło się wiele żartów na temat tego, że czekoladową powódź zaraz wyliżą świadkowie zdarzenia. Czyż to nie świadczy o naszej słabości do czekolady? (PAP Life)

autorka: Paulina Persa

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy