Reklama

Reklama

​Włoskie podwodne szklarnie, czyli tzw. Ogrody Nemo, przyniosły pierwsze plony

A gdyby tak zacząć hodować bazylię pod wodą? Od tego jednego pytania zaczął się niezwykły projekt Ogrodów Nemo - podwodnych szklarni u wybrzeży Noli we Włoszech. Gdy w 2012 roku w głowie Sergio Gamberini zakiełkowała ta myśl, nikt nie spodziewał się, że po trzech latach pod wodą staną futurystyczne szklarnie, które zmierzą się z wyzwaniami nauki, ale i żywiołów. W 2018 burza znacząco uszkodziła te podwodne szklarnie. Na szczęście po trzech latach Ogrody Nemo ponownie wydają plony.

Latem 2012 roku Sergio Gamberini, założyciel firmy ze sprzętem do nurkowania Ocean Reef Group, spędzał wakacje nad morzem na włoskiej Riwierze. Jak przystało na włoskie "dolce far niente" czas upływał trochę leniwie, a gdzieś pomiędzy nurkowaniem i spacerami i niezobowiązującymi rozmowami temat zszedł na inną pasję Sergio, ogrodnictwo. Ten zastanawiał się, czy dałoby się stworzyć idealne warunki do uprawy bazylii, najpopularniejszego lokalnego zioła i niezbędnego składnika pesto. Spoglądając na morze, Gamberini wpadł na niezwykły pomysł: dlaczego nie spróbować wyhodować bazylii pod wodą?

Reklama

To była dość śmiała koncepcja, która początkowo miała być jedynie pewną prowokacją i próbą zaspokojenia ciekawości. Jednak lata badań, eksperymentów i tworzenia odpowiednich technologii, doprowadziły ten niecodzienny pomysł do miejsca, w którym pod wodą stanęły te nietypowe "szklarnie". Sam koncept zaś przerodził się w coś bardziej ambitnego - stworzenie alternatywnego systemu upraw, szczególnie ważnego dla tych obszarów, gdzie warunki środowiskowe utrudniają wzrost roślin.

Podwodny ogród składa się z sześciu akrylowych biosfer (każda wypełniona 2000 litrami powietrza), przywiązanych do dna morskiego za pomocą lin i śrub obciążających. Te przezroczyste kapsuły zawierają 90 rozsadników i unoszą się na głębokości od ponad 5 do 10 metrów pod powierzchnią wody. W doniczkach uprawiane są różne owoce, warzywa i zioła.

"Rośliny z ogrodu Nemo mają silniejszy smak w porównaniu do roślin naziemnych. Uniwersytet w Pizie przeprowadził testy laboratoryjne na naszej bazylii. Ich badania pokazują, że bazylia Nemo's Garden różni się od zwykłej bazylii z organoleptycznego punktu widzenia" - zapewnia w rozmowie z "Lampoon Magazine" Luca Gamberini, syn pomysłodawcy projektu. Aby utrzymać idealne warunki pracy i zapobiegać chorobom, dane z biosfer, takie jak poziom tlenu i dwutlenku węgla, wilgotność, oświetlenie i temperatura, są przez cały czas monitorowane przez czujniki.

Gdy w końcu udało się na dobre zakotwiczyć ten projekt, a z prócz pierwotnej wizji uprawy podwodnej bazylii, w "szklarniach" pojawiły się uprawy różnorodnych ziół, sałat, pomidorów, cukinii, fasolki, zielonego groszku, aloesu i grzybów, rok 2018 okazał się dla projektu szczególnym wyzwaniem. Sztorm, który nawiedził region Ligurii okazał się niszczycielski. Zniszczone uprawy, technologia, zdawało się, że projekt "pójdzie na dno". Nic bardziej mylnego.

"Akceptacja niepowodzeń nigdy nie jest łatwa. Zwłaszcza, jeśli myślisz o całej energii i zasobach poświęconych temu projektowi. Jednak pasja, jaką mamy do tego, co robimy jest tak silna, że nie poddamy się. Czas zakasać rękawy i odnowić siedlisko" - zapowiedzieli na swojej stronie twórcy. Cóż wyzwaniem okazał się nie tylko morski żywioł, ale również fala pandemii, która sparaliżowała cały świat. Na szczęście, jak przyznali sami pracownicy "życie jest silniejsze niż cokolwiek innego". I tak kilka dni temu, na Instagramie podwodni rolnicy zapewnili, że rośliny rosną bardzo szybko i z dumą zaprezentowali pierwsze zbiory. 

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ogrody | włoskie ogrody | ogrody nemo | szklarnia | Włochy | ogrody pod wodą

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje