Reklama

Reklama

Wybierał najpiękniejsze. Mordercza podróż Christophera Wildera

Christopher Bernard Wilder na swoje ofiary wybierał wyłącznie piękne i młode kobiety. Jego sadystyczne skłonności rozwijały się w nim od młodości i nie brakowało okazji, by został odseparowany od społeczeństwa. Niestety bierność policji i łagodność sądów pozwoliły mu na wcielenie w życie swoich kolejnych bestialskich fantazji.

Wilder pochodził z Australii. Już w wieku 17 lat został skazany na rok w zakładzie poprawczym, po tym jak dopuścił się, wraz z dwoma kolegami, gwałtu na trzynastoletniej dziewczynce. Później chętnie opowiadał o tym, że w czasie tej odsiadki był poddawany terapii elektrowstrząsowej, która zamiast zmniejszyć, rozwinęła w nim jeszcze bardziej psychopatyczne skłonności. Dziennikarz Duncan McNab, który po latach dogłębnie badał jego życiorys, twierdził jednak, że ta historia, tak jak wiele innych traumatycznych faktów z dzieciństwa i młodości Wildera, była jedynie owocem jego chorej wyobraźni.

Reklama

W 1968 roku Christopher Wilder wstąpił w związek małżeński. Żona uciekła jednak w panice już po tygodniu. Twierdziła, że świeżo upieczony mąż dwukrotnie próbował ją zabić, a także uwieść jej matkę i siostrę. Miał też nosić przy sobie teczkę pełną zdjęć roznegliżowanych kobiet. 

Człowiek z Florydy

W gęstniejącej atmosferze podejrzeń psychopata zdecydował się opuścić Australię i wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Trafił tam w 1969 roku, zamieszkał w Boynton Beach na Florydzie. Trwał wtedy boom na rynku nieruchomości, na fali którego Wilder wielce skorzystał. Jako pośrednik sprzedaży dorobił się szybko małej fortuny, kupił piękny dom z basenem. Równocześnie, by ułatwić sobie kontakty z atrakcyjnymi dziewczynami, zaczął podawać się w towarzystwie za fotografa amatora.

W latach 1971 - 1975 wielokrotnie popadał w konflikt z prawem. Wszystkie zarzuty dotyczyły przemocy seksualnej. W końcu stanął przed sądem oskarżony o gwałt na młodej dziewczynie, którą zwabił do swojej ciężarówki obietnicą profesjonalnej sesji zdjęciowej. Być może spore zasoby finansowe pozwoliły mu pozostać bezkarnym — w żadnym z procesów nie zasądzono mu kary więzienia. Kolejnego gwałtu próbował dopuścić się w 1980 roku, jednak ofiara - 17-letnia Carla Hendry - zdołała uciec.

W 1982 roku pojechał odwiedzić swoich rodziców w Australii. “Na starych śmieciach" również nie był w stanie powściągnąć swoich chorych żądzy karmionych dodatkowo poczuciem bezkarności. Zmusił dwie 15-letnie dziewczyny do pozowania nago przed obiektywem jego aparatu. Nim doszło do tragedii, ofiary zdołały uciec i powiadomić swoich rodziców o tym, co zaszło.

Sprawa trafiła na policję. Wilder został zatrzymany, ale także australijski wymiar sprawiedliwości potraktował go z zadziwiającą łaskawością i wyrozumiałością. Po wpłaceniu kaucji Wilder mógł wrócić do USA. Jedyne czego od niego oczekiwano, to powrót na rozprawę, która miała odbyć się w 1984 roku. Nigdy do tego nie doszło.

Kino drogi: 8 kobiet

Motyw seryjnego mordercy podróżującego samochodem po Stanach Zjednoczonych i szukającego kolejnych ofiar odnajdziemy w nieprzeliczonych filmach. Christopher Wilder wcielił go w życie w 1984 roku. Pierwszymi ofiarami tej makabrycznej trasy były prawdopodobnie Rosario Gonzalez i Miss Florydy Elizabeth Kenyon. Ciał kobiet nigdy nie odnaleziono.

Kolejną kobietą, która znalazła się na drodze mordercy, była Theresa Ferguson, której zwłoki odnaleziono 23 marca 1984 roku, pięć dni po śmierci. Niedługo później Wilder w motelu Glen Oaks w Georgii uwięził studentkę Lindę Grover. 19-latka była przez niego gwałcona i torturowana na wymyślne sposoby.

Jednak korzystając z jego nieuwagi, Linda wyrwała się i zabarykadowała w łazience motelowego pokoju, skąd zaczęła wzywać pomocy. Udało jej się przeżyć, ale Wilder, korzystając z zamieszania, zdążył zbiec z miejsca zbrodni i ruszył w pośpiechu szukać kolejnych ofiar. Być może w końcu zaczął zdawać sobie sprawę, że nie pozostanie wiecznie bezkarny.

Zamordował cztery kolejne młode dziewczyny w Teksasie, w Kansas, w Utah i w Kalifornii. W tym czasie był już jednym z dziesięciu najbardziej poszukiwanych i niebezpiecznych przestępców w USA, ale policja wciąż była o jeden spóźniony krok za nim. 

Kierunek Kanada: Strzały w finale

4 kwietnia w ręce psychopatycznego mordercy wpadła zaledwie 16-letnia Tina Marie Risico. Po zaspokojeniu swoich chorych potrzeb Wilder zdecydował się jednak darować jej życie i zmusił ją do pomocy w wabieniu kolejnych ofiar. Nastoletnią Dawnette Wilt zgwałcił w samochodzie prowadzonym przez Risico, następnie ugodził nożem i wypchnął z pojazdu.

Dziewczyna jednak przeżyła - w opatrunku zrobionym z własnych jeansów udało jej się dotrzeć do ludzi i uzyskać pomoc medyczną. W stanie Nowy Jork Wilder zamordował jeszcze Beth Dodg - na szczęście była to już ostatnia ofiara, gdyż czas krwawych łowów mordercy się kończył. Przebywająca w szpitalu Dawnette Wilt powiadomiła policję o planach Wildera ucieczki do Kanady.

13 kwietnia na stacji benzynowej Vic’s Getty w New Hampshire dwóch policjantów rozpoznało Christophera Bernarda Wildera tankującego paliwo. Podczas próby aresztowania morderca sięgnął po broń i strzelił we własne serce.

Fortuna, której dorobił się na handlu nieruchomościami, została podzielona pomiędzy rodzinami jego ofiar. Przynajmniej tych, które udało mu się przypisać. Ile kobiet tak naprawdę pozbawił życia, nie wiadomo do dnia dzisiejszego.

Zobacz również:

"Chichocząca babcia": Urocza gospodyni, która mordowała członków własnej rodziny

Marek Krajewski: Krew jest tematem zamkniętym

Morderstwo za nowy samochód. Zwłoki znaleziono w willi

W 1994 roku trzej młodzi mężczyźni usłyszeli wyrok, który wstrząsnął West Memphis




Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje