Reklama

Reklama

Wysycha Jezioro Oroville w Kalifornii. Przerażający efekt suszy

Kalifornię trawią obecnie jedne z najgorszych pożarów w historii. Równolegle stan ten walczy z rekordową suszą, której symbolem stało się już jezioro Oroville. Zaopatrujący w wodę aż 27 milionów ludzi zbiornik wysycha w przerażającym tempie. Naukowcy mówią już wręcz o katastrofie.

Oroville to jedno z największych jezior w Stanach Zjednoczonych i najważniejszy zbiornik wodny w Kalifornii. Położone na północ od Sacramento jezioro wciąż się kurczy i choć skutki susz i zmian klimatycznych obserwuje się tutaj już od dobrych kilku lat, najnowsze zdjęcia napawają badaczy przerażeniem. 

Justin Sullivan, fotograf dokumentujący wysychanie Jeziora Oroville na bieżąco informuje o stanie zbiornika. Gdy Jezioro Oroville jest pełne, woda sięga wysokości około 275 m n.p.m, ale ostatni raz zbiornik zbliżył się do tego poziomu w 2019 r. Obecnie stan wody w jeziorze jest zbyt niski, by zaopatrzyć miliony gospodarstw w wodę, a jego pojemność szacuje się na około 27 proc., czyli niespełna 200 m n.p.m. Ostatni raz tak niski stan wody zanotowano w 1977 r.

Reklama

W tym roku pierwsze, niepokojące obrazki badacze publikowali już w maju. Lato jeszcze się wtedy nie zaczęło, a poziom jeziora Oroville, drugiej co do wielkości zapory w Kalifornii, był już o połowę niższy od średniego. Łatwo więc wyobrazić sobie jak dziś wygląda ten obszar - chroniczna susza odsłoniła szokująco jałowe dno zbiornika. 

Ujawniła ona jednak coś jeszcze - zwęglone szkielety drzew, spalonych podczas pożarów zeszłego lata. To tylko potęguje obraz klęski, za którą zapłacą również mieszkańcy tego stanu. Agencja wodna ostrzegła już, że będzie zmuszona zawiesić pracę hydroelektrowni w Oroville, gdy jezioro osiągnie wysokość od 630 do 640 stóp. Przy obecnym tempie spadku, może osiągnąć ten punkt w ciągu najbliższych kilku dni.

Badacze tłumaczą, że niski stan wody w jeziorze to efekt łagodnych zim, upalnych, letnich miesięcy i skutek globalnego ocieplenia. Niezależnie od tego, jak bardzo próbujemy zaprzeczać, jest ono faktem, a ludzkość stoi dziś przed jednym z największych wyzwań w dziejach. Jeśli nie uda nam się wyhamować tego procesu, globalna katastrofa ekologiczna stanie się faktem. 

***
Zobacz również:


Bardziej grożą nam susze czy paraliże spowodowane powodziami?

Zaczęło się od kilku sadzonek. Natura zrobiła swoje!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje