Reklama

XXI wiek: przymusowe małżeństwa i zabójstwa honorowe

Przymusowe małżeństwo jest prawdopodobnie ostatnią formą niewolnictwa w Wielkiej Brytanii – stwierdził główny prokurator w północno-zachodniej Anglii, kiedy kilka lat temu wybuchł tam skandal. Otóż imamowie w niektórych meczetach wyrazili gotowość do udzielenia ślubu nieletniej dziewczynce ze starszym od niej mężczyzną. Historię tę przywołuje Laila Shukri w swojej najnowszej książce „Jestem żoną terrorysty”.

Dziennikarze programu telewizyjnego ITV Exposure przeprowadzili prowokację, potajemnie nagrywając wypowiedzi muzułmańskich przywódców religijnych. Reporterka i reporter, którzy podawali się za matkę i brata czternastolatki, odwiedzili kilkadziesiąt meczetów, gdzie rozmawiali o możliwości wydania ich krewnej za mąż, podkreślając, że dziewczynka się na to nie zgadza. Na jednym z ukrytych nagrań przywódca religijny w meczecie w Birmingham nie miał żadnych obiekcji co do udzielenia ślubu nieletniej nawet wbrew jej woli.

Reklama

- Ona nie chce wychodzić za mąż - reporter wprost powiedział imamowi. - Ale jeżeli my to zaaranżujemy, to się zgodzi. Myślimy, że ten związek będzie najlepszym krokiem dla zapewnienia jej pomyślnej przyszłości.

- Tak, będzie - imam zapewnił z pełnym przekonaniem. - Ona ma czternaście lat i w prawie muzułmańskim, alhamdu lillah, jest legalne, żeby zawarła małżeństwo - przekonywał. - Oczywiście islam ułatwił nam to. Nie ma nic przeciwko temu. Robimy to, ponieważ jest to w porządku dzięki islamowi.

Prawie dwudziestu przywódców religijnych w meczetach przystało na udzielenie ślubu czternastolatce. Wywołało to w mediach burzliwą dyskusję na temat skali zjawiska zawierania związków małżeńskich wbrew brytyjskiemu prawu, które określa minimalny wiek małżonków na osiemnaście lat. W wyjątkowych przypadkach, ale tylko za zgodą rodziców, granica ta wynosi szesnaście lat.

"Małżeństwo czy gwałt?"

Przybliżone dane mówią, że z ponad tysiąca małżeństw zawieranych co roku pod przymusem w Wielkiej Brytanii jedna czwarta dotyczy dziewczynek poniżej osiemnastego roku życia, z czego więcej niż połowa to dzieci w wieku piętnastu lat i młodsze. Liczby te są z pewnością wyższe, gdyż wiele przypadków nie jest zgłaszanych brytyjskim władzom.

Organizacja charytatywna Karma Nirvana, która pomaga ofiarom przymusowych małżeństw , twierdzi, że miesięcznie odbiera ponad sześćset telefonów z błaganiem o interwencję. Ujawniła też, że zajmowała się nawet przypadkami dziewczynek, które miały zaledwie osiem lat.

- Gdzie jest niewinność dzieciństwa?!  - dramatycznie krzyczała jedenastolatka z Jemenu, która uciekła z domu, żeby chronić się przed zaaranżowanym przez jej rodziców małżeństwem z dorosłym mężczyzną.

W innym przypadku piętnastolatkę z Arabii Saudyjskiej zmuszono do związku z mężczyzną, który miał dziewięćdziesiąt lat. Wywołało to olbrzymie oburzenie opinii publicznej i nawet arabskie media w regionie w swoich nagłówkach zadawały wstrząsające pytanie: "Małżeństwo czy gwałt?".

Znając dobrze tragiczne losy nieletnich żon, które nieraz za zaaranżowane małżeństwo płaciły życiem, tak jak zmarła w wyniku licznych urazów narządów płciowych i silnego krwawienia trzynastoletnia Jemenka, trudno przyjąć do wiadomości, że podobny proceder występował również w Wielkiej Brytanii.

Tragedie nie tylko w Wielkiej Brytanii

Ze zbliżonym problemem borykały się Niemcy, gdzie wśród przybywających do tego kraju imigrantów znajdowało się bardzo dużo niepełnoletnich żon. Według danych niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z dwa tysiące szesnastego roku prawie półtora tysiąca dzieci pozostawało w związkach małżeńskich, z czego trzysta sześćdziesiąt jeden nie ukończyło czternastego roku życia. Zdecydowana większość dzieci pochodziła z Syrii, inne zaś z Iraku i Afganistanu oraz z Bułgarii, Rumunii i Grecji, w tym ostatnim przypadku dotyczyło to przede wszystkim mniejszości tureckiej. Prawie osiemdziesiąt procent tych dzieci stanowiły dziewczęta.

Burzę w Niemczech wywołało zalegalizowanie przez sąd apelacyjny w Bambergu małżeństwa między piętnastoletnią Syryjką i jej dwudziestojednoletnim kuzynem. Sąd argumentował, że związek ten został zawarty w Syrii, gdzie był legalny według obowiązującego tam prawa, i został skonsumowany, więc nie należy rozdzielać młodych.

Po decyzji sądu podniosło się wiele krytycznych głosów, które wskazywały na to, że prawo muzułmańskie zostało postawione wyżej od obowiązującego prawa niemieckiego określającego minimalny wiek uprawniający do zawarcia małżeństwa na osiemnaście lat. Zwolnienie z tego wymogu przez sąd opiekuńczy było możliwe, ale tylko w przypadku, jeśli jedno z młodych miało ukończone szesnaście lat, a drugie osiemnaście.

Krytycy przestrzegali, że precedens ten może otworzyć furtkę do żądań stawianych przez niektórych muzułmanów, którzy domagali się legalizacji innych praktyk dozwolonych przez szariat, takich jak na przykład poligamia.

Politycy zwracali zaś uwagę na to, że kilkunastoletnie dziewczynki powinny chodzić do szkoły, a nie funkcjonować w małżeństwie, i należy mieć na względzie przede wszystkim dobro dzieci.

- Usprawiedliwienia religijne albo kulturowe przesłaniają prosty fakt, że starsi, zdemoralizowani mężczyźni wykorzystują seksualnie młode dziewczęta - stwierdził bez ogródek szef związku zawodowego policji niemieckiej.

Szeroka debata zaowocowała tym, że w dwa tysiące siedemnastym roku Bundestag uchwalił ustawę o unieważnieniu wszystkich małżeństw, nawet tych zawartych za granicą, w których jedna z osób ma mniej niż szesnaście lat. Ta sama ustawa przewidywała też kary dla imamów, którzy udzielą ślubu osobom poniżej osiemnastego roku życia. Wprowadzenie zmian legislacyjnych miało na celu zapobieganiu przymusowym małżeństwom nieletnich, w których ofiarami były zazwyczaj kilkunastoletnie dziewczynki.

- Nikt, kto do nas przybywa, nie ma prawa stawiać swoich kulturowych korzeni ani przekonań religijnych ponad naszym prawem - stwierdził niemiecki minister sprawiedliwości w wywiadzie dla dziennika "Bild".

Honor cenniejszy niż życie kobiety

Trudna jest sytuacja muzułmańskich dziewcząt i kobiet w Europie - z jednej strony mieszkają w krajach pełnych swobód, a z drugiej strony muszą się dostosowywać do wielu restrykcyjnych zakazów i nakazów ze strony swoich tradycyjnych rodzin. Czasem może to prowadzić do koszmarnych tragedii, takich jak zabójstwa honorowe, które również zdarzają się w Europie. Stare wschodnie powiedzenie mówi, że honor mężczyzny znajduje się między nogami kobiety. I w imię tego honoru ojcowie, bracia i mężowie popełniają najokrutniejsze zbrodnie. Plamę dyshonoru może zmyć tylko krew.

W brytyjskich mediach szeroko przedstawiano historię urodzonej w Bradford siedemnastolatki o imieniu Shafilea, którą zamordowali jej pochodzący z Pakistanu rodzice. Nastolatka chciała w przyszłości zostać adwokatką i dokonywać własnych wyborów życiowych, jednak konserwatywna rodzina jej na to nie pozwalała. Swój dramat wrażliwa dziewczyna przedstawiała w pisanej przez siebie poezji, w której wyrażała głęboką rozpacz, poczucie ignorancji ze strony bliskich i beznadziejności życia. Tytuł jej wiersza Czuję się uwięziona mówił sam za siebie.

Konflikt Shafilei z rodzicami ciągnął się latami i często przybierał bardzo ostre formy. Jej matka potrafiła ją nazwać "dziwką" tylko dlatego, że ufarbowała włosy lub okazjonalnie nałożyła sobie sztuczne paznokcie. Napięte stosunki osiągnęły szczyt, kiedy rodzice postanowili wydać ją za mąż w Pakistanie, a ona stanowczo się temu sprzeciwiła. Silne naciski ze strony bliskich na wyrażenie zgody na zaaranżowane małżeństwo popchnęły nastolatkę do próby samobójczej. W akcie desperacji wypiła wybielacz, który spowodował rozległe obrażenia jej gardła. Po powrocie do Wielkiej Brytanii została z tego powodu objęta regularną opieką medyczną.

Odrzucenie przez Shafileę wybranego dla niej przyszłego małżonka jej bliscy potraktowali jako splamienie honoru rodziny. Shafilea nagle zniknęła, co zostało zauważone przez jej nauczycieli w szkole i personel medyczny, który się nią opiekował. Rodzice nie zgłosili zaginięcia córki. Policja założyła podsłuch w ich domu i zaczęła podejrzewać, że nastolatka mogła zostać zamordowana przez swoich rodziców, którzy powtarzali pozostałym dzieciom, żeby "nic nie mówić" w szkole.

Kilka miesięcy później robotnicy znaleźli szczątki nastolatki nad rzeką, wyrzucone na brzeg przez powódź. Podejrzewani rodzice stanowczo zaprzeczali, że mieli coś wspólnego z jej śmiercią, a nawet udawali w mediach zrozpaczonych i prosili o pomoc w odkryciu prawdy.

Straszliwe fakty wyszły na jaw dopiero po siedmiu latach, kiedy młodsza siostra ofiary zdecydowała się zeznawać. W chwili zabójstwa Shafilei miała piętnaście lat.

Fatalnego dnia doszło do scysji między nastolatką i jej matką. Powodem kłótni było ubranie Shafilei: T-shirt, bluza z kapturem i obcisłe spodnie. Zwykłe ubranie brytyjskiej nastolatki...

Siostra ofiary zeznała, że w domu rodzice popchnęli Shafileę na kanapę, po czym matka powiedziała: "Po prostu zakończ to tutaj". Rodzice wepchnęli plastikową torebkę w usta córki i zabili ją w obecności innych dzieci, z których najmłodsze miało siedem lat.

Shafilea kopała nogami, desperacko próbując złapać oddech, a jej oczy były szeroko otwarte pod wpływem szoku, którego doznała. W pewnym momencie nogi znieruchomiały...

Zatrwożona siostra ofiary pobiegła do swojej sypialni, a później widziała przez okno, jak jej ojciec wynosi do samochodu ciało zawinięte w worki na śmieci. A przedtem... Przedtem obserwowała matkę, która w kuchni wyjmowała duże arkusze w kwiatki, worki na śmieci i taśmę klejącą.

Fragment książki Laili Shukri pt. "Jestem żoną  terrorysty"

Książka do kupienia TUTAJ

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje