Reklama

Reklama

Modne metody usypiania

Spać z dzieckiem czy osobno? Kołysać je na rękach czy układać w łóżeczku? Pozwolić mu się wypłakać czy reagować, gdy tylko zakwili? Każdy z tych sposobów budzi kontrowersje. Nasz ekspert rozwieje wasze wątpliwości.

Dla wielu młodych rodziców wieczór to najgorsza pora dnia. Padają ze zmęczenia i marzą o chwili spokoju. Tymczasem maluch wierci się, płacze i wcale nie ma zamiaru usnąć. Znacie to z własnego doświadczenia?

Reklama

Pewnie nie raz zastanawialiście się, jaka metoda usypiania mogłaby okazać się skuteczna w przypadku waszego dziecka. Przedstawiamy pięć najbardziej popularnych. Wyjaśnimy wam, na czym one polegają, jakie każda z nich ma wady i zalety.

Ponieważ wszystkie te sposoby wzbudzają wśród rodziców żywe dyskusje, poprosiliśmy naszego eksperta Helenę Turlejską- -Walewską, psychologa dziecięcego o wydanie opinii na ich temat. Dzięki temu łatwiej będzie wam na któryś z nich się zdecydować.

Stopniowa separacja

Zgodnie z tą metodą mama powinna zwiększać dystans między sobą a dzieckiem tak, by smyk czuł się bezpiecznie i nauczył zasypiać bez jej ciągłej obecności.

Na czym polega

Nie wolno czekać, aż dziecko zaśnie nam w ramionach. Trzeba odkładać je do łóżeczka, gdy jest jeszcze w pełni świadome. A potem trzymać je za rękę lub dotykać lekko jego brzuszka albo plecków, póki nie zaśnie. Z upływem czasu należy zwiększać odległość między sobą a malcem. Usiąść na krześle, stanąć przy ścianie... Wreszcie nadejdzie taki wieczór, gdy mama będzie mogła wyjść z pokoju, zanim maluch zaśnie.

Zalety

To metoda łagodna i bezstresowa, dobra nawet dla dzieci wrażliwych i delikatnych.

Wady

Stosując taki sposób usypiania, rodzice muszą uzbroić się w cierpliwość i przygotować na różne przestoje. Może się np. zdarzyć, że dziecko akceptuje to, że mama siedzi przy jego łóżeczku, ale zaczyna głośno protestować, gdy tylko ta podchodzi do drzwi.

Co na to psycholog?

Rodzice, którzy chcą zastosować tę metodę, powinni mieć dużo samozaparcia i łagodną osobowość. Taki sposób usypiania dziecka nie sprawdzi się w przypadku rodziców mających duży temperament i oczekujących szybkich rezultatów. Gdy kilka razy odłożą malca do łóżeczka, a ten zacznie płakać, może w nich narastać złość na dziecko.

Trzeba wówczas pamiętać, że maluch nie płacze specjalnie - płacz jest po prostu jedynym sposobem komunikowania się z rodzicami, jaki na tym etapie rozwoju nasz smyk zna.

Łóżko rodzinne

Wspólne spanie z dzieckiem to jedno z założeń tzw. rodzicielstwa bliskości, które staje się coraz bardziej popularne.

Na czym polega?

Jeśli chcemy, żeby malec usnął, wszyscy kładziemy się razem i gasimy światło. Gdy nie jest to możliwe, np. z powodu pracy taty, z dzieckiem zasypia mama.

Zalety

Dzieci, które śpią z mamą i tatą, zazwyczaj nie mają problemów z zasypianiem, bo łóżko kojarzy im się z bliskością rodziców. Mamy także są spokojniejsze, bo słyszą oddech śpiącego maluszka i nie muszą wstawać, by go nakarmić.

Wady

ADY Rodzice mogą spać bardzo czujnie, bo będą się bali, że przygniotą dziecko - nie będą się więc wysypiać. Poza tym malucha, który śpi w rodzinnym łóżku, trudno jest potem przenieść do jego łóżeczka. Na takim rozwiązaniu cierpi też życie intymne mamy i taty.

Co na to psycholog?

To metoda, która sprawdzi się w przypadku dzieci nadwrażliwych, potrzebujących ciągłej bliskości rodziców. Takie rozwiązanie jest również wygodne dla mamy karmiącej piersią. Wspólne spanie nie stanowi zagrożenia dla dziecka, pod warunkiem, że malec będzie spał na specjalnym materacyku. Kiedy jednak dziecko skończy 2-3 lata należy pokazać mu, że może spać samo we własnym łóżeczku i zachęcać go do wyprowadzki z łóżka rodziców.

Naukę samodzielnego zasypiania warto rozpocząć między 7. a 8. miesiącem życia.

Większość dzieci nie potrzebuje już wówczas karmienia nocnego, więc łatwiej to zrobić.

Łatwy plan

To sposób usypiania dziecka stworzony przez Tracy Hogg, autorkę poczytnych poradników dla rodziców. Według Hogg każdy dzień dziecka powinien się dzielić na trzygodzinne bloki, a w każdym z nich powinno być miejsce na jedzenie, spacer/zabawę i sen.

Na czym polega?

Najpierw obserwujemy dziecko i zapisujemy, kiedy robi się senne. Gdy brzdąc jest zmęczony, należy położyć go do łóżeczka. Jeśli zapłacze, bierzemy go na ręce, przytulamy i odkładamy. Robimy tak, póki nie zaśnie.

Zalety

Dzięki tej metodzie rodzice mogą wyregulować rytm dnia maluszka, co ułatwi im opiekę nad dzieckiem.

Wady

Przeciwnicy tej metody uważają, że przypomina ona tresurę dziecka i ogranicza jego spontaniczność. Ścisłe stosowanie się do jej reguł jest też uciążliwe dla mamy i taty.

Co na to psycholog?

Taki sposób usypiania sprawdzi się w przypadku dobrze zorganizowanych i zdyscyplinowanych rodziców. Jeśli np. dziecko często przebywa pod opieką różnych osób trzeba pilnować, by wszyscy przestrzegali tych samych zasad (w przeciwnym razie brzdąc szybko "wypadnie" z ustalonego wcześniej rytmu). Trzeba też pamiętać, by być elastycznym i w miarę jak malec rośnie, dostosować się do jego nowych potrzeb, przesuwając np. godzinę zasypiania na nieco późniejszą.

Żadnego płaczu

Ten sposób usypiania zakłada, że położone do łóżeczka dziecko nie może płakać. Rodzice muszą zatem poszukać sposobu, który nie tylko sprawi, że malec uśnie, ale też, że zaśnie w dobrym nastroju.

Na czym polega?

Każdego malca usypia coś innego, więc trzeba szukać aż do skutku: bujanie, karmienie piersią, wożenie w wózku po mieszkaniu, śpiewanie kołysanek, masowanie plecków, włączanie suszarki (jej szum na niektóre maluchy działa usypiająco), jazda samochodem. Zgodnie z tą metodą powinniśmy wypróbować wszystko, co przychodzi nam do głowy, a potem stosować to, co najlepiej zadziałało.

Zalety

Podążanie za potrzebami dziecka daje maluchowi poczucie bezpieczeństwa, a rodzicom świadomość, że są dobrzy i troskliwi, więc właściwie wywiązują się ze swojej roli.

Wady

Znalezienie sposobu, który zadziała w przypadku naszego smyka może trwać tygodniami. A gdy już go znajdziemy, może okazać się dziwaczny lub uciążliwy w codziennym stosowaniu (jak np. wożenie dziecka samochodem).

Co na to psycholog?

Dzięki takiej metodzie maluch czuje, że jest ważny i kochany przez rodziców. Ci jednak, spełniając jego potrzeby, mogą zabrnąć w ślepą uliczkę. Jeśli np. przyzwyczaimy dziecko do zasypiania w wózku, trudno będzie wykorzystać ten sposób w każdych okolicznościach (np. podczas wyjazdu). Dlatego trzeba być przezornym.

Gdy widzimy, że wkrótce obrana przez nas metoda usypiania może przestać się sprawdzać (bo np. maluch zaczyna wyrastać z wózka), szukajmy innego sposobu wyciszenia brzdąca. Najlepiej takiego, który będzie skuteczny i jednocześnie mniej uciążliwy dla nas (np. włączenie płyty z kołysankami, zasypianie z ulubioną przytulanką).

Rozważ za i przeciw

Zanim zdecydujesz się zmienić sposób usypiania malucha, pomyśl, dlaczego chcesz to zrobić, co do tej pory ci nie odpowiadało, a co było dobre i skuteczne. Dzięki temu jest szansa, że nowa metoda, którą wybierzesz, będzie lepiej dopasowana do potrzeb dziecka i mniej uciążliwa dla ciebie. Ale i tak nim zadziała, minie kilka tygodni.

Kontrolowany płacz (3-5-7)

Według tej metody, dziecko ma zasypiać samo. Kilka minut płaczu mu nie zaszkodzi, ale jeśli płacze zbyt długo, wchodzimy do jego pokoju.

Na czym polega?

Po wykonaniu wieczornych rytuałów (kąpiel, karmienie, przytulanie), mówimy maluchowi "pa" i wychodzimy z jego pokoju. Jeśli dziecko płacze, czekamy chwilę, potem wchodzimy, uspokajamy je i znów wychodzimy. Zwykle zaleca się pierwsze wejście po 3 minutach, drugie po 5, a trzecie po 7 (stąd nazwa: 3-5-7). Uwaga: uspokajając dziecko, nie wolno brać go na ręce ani nawiązywać z nim kontaktu wzrokowego.

Zalety

Metoda uchodzi za bardzo skuteczną: efekty powinny być widoczne już po 3-10 dniach.

Wady

Metoda ta może rodzić w rodzicach pokusę, by "dać się dziecku wypłakać", aż w końcu samo uśnie. Owszem, zaśnie ze zmęczenia. Jednak nie będzie to zdrowy i głęboki sen, bo maluch zasypiał w stresie (podczas płaczu wydziela się kortyzol, hormon stresu).

Co na to psycholog?

Nie jestem zwolenniczką tej metody. Taki sposób usypiania nie tylko stresuje dziecko, ale odbija się też negatywnie na jego relacji z rodzicami. Pozostawiony sam w pokoju maluch w końcu przestaje płakać, ponieważ traci nadzieję, że ktoś do niego przyjdzie. To zaburza jego poczucie bezpieczeństwa: dziecko nie ma pewności, że jest dla rodziców ważne, kochane i że zawsze zareagują oni na jego potrzeby.

Warto przeczytać

● "ZASYPIANIE BEZ PŁACZU" (Wiliam Sears, Wyd. K. E. Liber) - opisy uniwersalnych technik usypiania dziecka dostosowanych do potrzeb całej rodziny.

● "NAJSZCZĘŚLIWSZY ŚPIOCH W OKOLICY" (Harvey Karp, Wyd. Mamania) - najnowsza książka doktora Karpa, autorytetu od wychowania dzieci. Autor przedstawia skuteczne sposoby na spokojną noc.


Konsultacja: Helena Turlejska-Walewska, psycholog dziecięcy. Tekst: Blanka Wolniewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje