Podróże kształcą. Nawet te krótkie, autobusem czy tramwajem. Chcąc nie chcąc podsłuchujemy ludzi. Od niektórych możemy dowiedzieć się całkiem ciekawych rzeczy. Innych rozmów wolelibyśmy nie słyszeć. Są i takie, które zmuszają nas do refleksji.
Rozmowa prowadzona przez dwóch młodych mężczyzn dotyczyła śmierci. A właściwie rytuałów z nią związanych.
Było o tym, że dziadek jednego z nich przed pogrzebem leżał w otwartej trumnie, że to straszne, kiedy inni się z nim żegnali, że on by nigdy nawet do trumny nie podszedł.
Drugi z kolei, opowiadał o tym, że jak jego babcia leżała w szpitalu, i z dnia na dzień jej stan się pogarszał. Nie odwiedził jej, bo stwierdził, że woli zapamiętać babcię taką, jaka była, a nie z ostatnich dni życia, do tego w szpitalu.
Rozumiem. Każdy postępuje tak, jak podpowiada mu sumienie.
Pożegnanie, pewnie ostatnie
Pomyślałam, że jest całkiem sporo osób, które myślą podobnie: "Chcę zapamiętać człowieka, jakim był". Rozumiem, że w ten sposób chcą przede wszystkim ochronić siebie. Nie zetknąć się z bólem, strachem, chorobą czy śmiercią.
Świat jest taki piękny, możemy korzystać z jego uroków, jak mamy lat 20, 30, 40 czy 50. Kobiety są coraz młodsze (w końcu medycyna estetyczna idzie do przodu), a i mężczyźni nie boją się korzystać z usług specjalistów, by zatrzymać czas.
Nie myślimy o tym, że być może za chwilę sami na szpitalnym łóżku będziemy czekali na... śmierć? Dzieci? Wnuki? Ta pierwsza przyjdzie na pewno, nie wiemy tylko kiedy. Czy odwiedzą nas dzieci lub wnuki - na to pytanie możemy odpowiedzieć twierdząco tylko wtedy, kiedy nie będziemy bali się pokazywać im prawdy, zanim dorosną.
Nie chodzi bynajmniej o epatowanie cierpieniem, czy umieraniem. Chodzi o pokazywanie w życia w całej jego rozciągłości, bo obok radości kroczą smutki, czy tego chcemy czy nie.
Wspomnienia pozostaną
Nie wtrącam się w rozmowy innych, ale bardzo chciałam powiedzieć temu młodemu człowiekowi, że nawet choć zobaczyłby babcię w ciężkim stanie, nie zmieniłoby to jego wspomnień. Że być może razem piekli ciasteczka, albo przynosiła mu kakao do łóżka jak był chory, albo, że opowiadała bajkę o króliku. Jedno wspomnienie, nawet bolesne, nie przekreśla setki dobrych. Jeśli mamy bliską osobę w szpitalu, nie bójmy się o siebie, lecz o nią. Być może na te odwiedziny czeka bardziej, niż na wyzdrowienie.










