Reklama

Reklama

Tato, unikaj tych błędów!

Wychowanie dziecka to trudne zadanie i nie sposób nie zaliczyć przy tym żadnych potknięć. Sprawdź jednak, czego byłoby dobrze się wystrzegać.

Podobno nigdy nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Prawdą jest jednak i to, że błędy, które często powtarzamy, w końcu przynoszą owoce - niestety, przeważnie nie takie, jakich byśmy sobie życzyli. Dlatego też, drogi tato, chcemy zaprosić cię do zrobienia małego rachunku sumienia.

Reklama

Przekonaj się, jakie wpadki rodzicielskie zdarzają się ojcom najczęściej. Jeśli po lekturze naszego tekstu stwierdzisz, że do którejś z nich sam masz skłonność, popracuj nad tym, by się zmienić. Poczytaj też historie innych ojców. Być może właśnie ich doświadczenia pomogą ci uniknąć poważniejszych potknięć.

Nie rekompensuj atrakcjami braku czasu

Niejeden tata oszukuje się, że codzienną nieobecność można nadrobić w niedzielę albo podczas wakacji. Nic z tego, to się nie uda! Małemu brzdącowi ojciec jest potrzebny na co dzień.

Zastanów się więc, kiedy możesz znaleźć czas dla swojego dziecka. Może np. będziesz codziennie odprowadzał je do przedszkola, a wieczorem towarzyszył mu przy kąpieli? A może waszym rytuałem stanie się wieczorne czytanie książeczki? Ważne, żebyś wymyślił coś, co będziecie robić każdego dnia, zawsze o tej samej porze, bez wyjątków! Postaraj się też znaleźć czas na jeden posiłek, który będziecie jedli całą rodziną.

Poza tym pamiętaj, żeby w wolne dni nie bombardować dziecka nadmiarem wrażeń. To częsty błąd ojców-rozwodników, ale popełniają go też zapracowani tatusiowie, żyjący z dziećmi pod jednym dachem.

Mają oni często poczucie winy, bo zbyt mało zajmują się swoimi pociechami, więc kiedy już bawią się z synem czy córką, to na całego!

Lody, wyprawa na plac zabaw, tarzanie się w basenie pełnym piłeczek... Pod koniec takiego dnia wszyscy są zmęczeni, rozdrażnieni, a najmłodsi nierzadko sobie popłakują. Zamiast serwować maluchowi nadmiar atrakcji, po prostu z nim bądź. Posnujcie się np. po domu w piżamach, powygłupiajcie na dywanie albo porysujcie. No i najważniejsze - rozmawiajcie.

Twój smyk naprawdę potrzebuje tego bardziej niż szaleństw w basenie z piłeczkami.

"Przez ostatnie pół roku dużo pracowałem, więc postanowiłem, że weekendy będą tylko dla mojego synka. Czego ja nie wymyślałem... Teatr dla dzieci, poranki w kinie, parki rozrywki - chciałem, żeby Michał miał wszystko. Pewnej niedzieli, przed pójściem spać, Misiek się rozpłakał. Zapytałem, co się stało. Od powiedział, że chciałby, żebym częściej kąpał go wieczorem i bawił się z nim pianą w wannie. I że woli to od żyrafy, którą pokazywałem mu tego dnia w zoo. Wtedy dotarło do mnie, że on po prostu chce ze mną być i nie oczekuje wcale fajerwerków. Od tego czasu zawsze razem ustalamy, jak spędzimy wspólny czas".

Adam, tata 3-letniego Michała

Nie próbuj kupować uczuć swojej pociechy

Który z zapracowanych tatusiów choć raz nie uległ pokusie kupienia czwartej lalki Barbie jako zadośćuczynienia za notoryczne spóźnianie się na wspólne oglądanie dobranocki? Gdy prezentami łagodzisz swoje poczucie winy wobec dziecka, ale robisz to rzadko, nikomu nie stanie się krzywda.

Zastanów się jednak uczciwie, czy nie stało się to twoim zwyczajem. Jeśli tak, to wiedz, że tego rodzaju droga na skróty donikąd nie prowadzi. Maluch szybko połapie się, w czym rzecz, i zacznie to wykorzystywać.

"Kiedy byłem dzieckiem, moi rodzice nie poświęcali mi zbyt wiele uwagi, za to ciągle obsypywali mnie prezentami. Teraz sam mam córkę i zauważyłem niedawno, że zachowuję się dokładnie tak samo jak oni. Dlatego już tego nie robię, za to staram się być obecny w życiu mojego malucha".

Zbyszek, tata 2-letniej Helenki

Nie ucz, że na miłość trzeba zasłużyć

Niby wiadomo, że miłość do dzieci nie powinna zależeć od tego, czy spełniają one nasze oczekiwania, a jednak nie zawsze o tym pamiętamy. Jakoś łatwiej jest kochać Franka, który nie niszczy zabawek i nie mówi w przedszkolu brzydkich słów, niż Karola, z którym są wieczne kłopoty. Matki częściej akceptują dzieci i kochają je za to, że po prostu są.

Z mężczyznami sprawa wygląda inaczej. Wielu tatusiów uważa, że na miłość trzeba zasłużyć, nawet jeśli ma się dopiero kilka lat. To błąd. Dziecko musi wiedzieć, że rodzicielska miłość to pewnik i że nic tego nie zmieni.

"Ostatnio żona spytała mnie, czy zdaję sobie sprawę z tego, że bez przerwy porównuję naszego syna z innymi dziećmi. I że jestem dla niego milszy, kiedy np. wyżej niż jego rówieśnicy wspina się po drabinkach albo gdy zachowuje się tak, jak ja sobie tego życzę. Wystarczy, by Daniel zrobił coś nie po mojej myśli, a ja robię się dla niego nieprzystępny. Podsumowała, że nasze dziecko najwyraźniej musi zasłużyć na moje względy. Byłem tymi uwagami zaskoczony, nie przyszłoby mi to do głowy. Muszę się bardziej pilnować".

Rafał, tata 2,5-letniego Daniela

Nie obawiaj się okazywać czułości smykowi

Łatwiej ci krytykować malucha, wytykać potknięcia, niż chwalić i ot, tak, bez powodu całować w czoło? Nic dziwnego, ciebie pewnie też tak wychowywano. A wszystko to dla twojego "dobra": żeby ci się w głowie nie przewróciło... Do tej por y wielu mężczyzn uważa, że od okazywania uczuć są mamy, oni za to mają wymagać oraz ustanawiać reguły. Niesłusznie.

Możesz rozpuścić malucha, pozwalając mu na wszystko. Nie rozpieścisz go natomiast, okazując mu swoją miłość, chwaląc go za najdrobniejsze sukcesy i przekonując, że może wiele osiągnąć. Niezależnie, czy chodzi o naukę angielskich słówek czy o pierwszy samodzielny zjazd z wysokiej zjeżdżalni...

"Kilka miesięcy temu wpadł do nas mój brat i cały czas zachwycał się tym, co robiła moja córka. Ona była z kolei wpatrzona w niego jak w obrazek. Dotarło do mnie wtedy, że ja jej prawie nie chwalę. Zrozumiałem, że moje obawy o to, że zbyt dużo dobrych słów psuje dziecko, nie pozwalają mi w naturalny sposób być czułym dla Zosi".

Kamil, tata 18-miesięcznej Zosi

Nie walcz o swój autorytet za wszelką cenę

Na początku dobra wiadomość: dla swojego maluszka jesteś autorytetem. Prawdę mówiąc, nie musisz nic robić, by dziecko uważało, że jesteś najsilniejszy i najmądrzejszy. Wydaje ci się, że jeżeli nie zawalczysz o swój autorytet (nie będziesz ostry, nadzwyczajny, wszechwiedzący itd.), to go stracisz? Mylisz się. Walka o zachowanie idealnego wizerunku w oczach dziecka często powoduje, że szacunek, jaki ma do ciebie kilkulatek, po latach może stopnieć do całkiem malutkiego szacuneczku...

Co możesz zrobić, żeby tak się nie stało? Przede wszystkim bądź sobą. Przyznawaj się do błędów. Uwierz, że powiedzenie swojemu dziecku: "Przepraszam, pomyliłem się" wzmacnia twój autorytet, a nie go osłabia. I mów: "Nie wiem", zamiast: "Nie zawracaj mi głowy", a najlepiej: "Nie wiem, ale możemy to sprawdzić".

"Mój ojciec szacunek dla siebie zdobywał pasem. Ja sobie tego zupełnie nie wyobrażam w stosunku do własnego dziecka. Niczego nie udaję i potrafię powiedzieć Julce, że coś zrobiłem nie tak, zwłaszcza w relacji z nią. Nie wiem, ile ona z tego rozumie, ale myślę, że przyjdzie czas, że to doceni".

Konrad, tata 3-letniej Julii

Jak najwięcej rzeczy róbcie razem

Dr Marcin Florkowski, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu Zielonogórskiego: - Problemem ojców często jest to, że nie bardzo wiedzą, jak zająć się malcem, a dodatkowo dziecięce sprawy zwyczajnie ich nudzą. Jest na to prosty sposób: warto włączać smyka w to, co sami robimy. Zabierać go ze sobą, gdy musimy coś załatwić czy kupić. Dla nas mogą to być mało atrakcyjne zajęcia, natomiast szkrab będzie zachwycony perspektywą spędzenia czasu z tatą.

Tekst: Maria Skrzypek

Konsultacja: dr Marcin Florkowski, psycholog z Uniwersytetu Zielonogórskiego

Dowiedz się więcej na temat: ojcostwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje