Reklama

Reklama

Twórz, niszcz, działaj

Dokładnie rok temu książka „Zniszcz ten dziennik” przebojem wdarła się na internetowe salony, opanowała blogi, vlogi i fora internetowe. Wyzwoliła w ludziach niesamowitą dawkę emocji, energii i… kreatywnej siły niszczenia.

Wszystkie akcje dozwolone: Prysznic z książką? Był. Chorowanie z nią? Było. Podpalanie? Było. Skąd taka popularność tego zjawiska?

Nowy fenomen


Reklama

Zabawa z książką chwyciła jak wirus. Najpopularniejsze polskie vlogerki notowały ponad 400 tys. wyświetleń filmików pokazujących jak niszczą dziennik. Jak widać zapotrzebowanie na  książki-nieksiążki wciąż rośnie. Czym są i dlaczego tak fascynują? Przede wszystkim to źródło dobrej zabawy, którą można dzielić  z innymi. To swego rodzaju grywalizacja, bo przecież każde zadanie można wykonać na swój sposób, a przecież lubimy podglądać i oceniać.

Może jest też swego rodzaju wypełnieniem pustki po PRL-owskich zabawach, które w nagromadzeniu niezliczonej ilości gotowych pomysłów, poszły w zapomnienie? Z pewnością tego typu publikacje dają możliwość kreacji, uruchamiają szare komórki, pozwalają poczuć się twórcami. W końcu w każdym z nas tkwi ukryty demiurg, dlaczego więc przez chwilę go nie uruchomić?

Dla najlepszych przyjaciółek

Dziś na księgarniane półki trafia autorski projekt Ewy Jarockiej i Sebastiana Kuffla - "Dziennik przyjaciółek". Miałyśmy okazję przejrzeć egzemplarz przedpremierowy. Na pewno nie uniknie on porównań do  "Zniszcz ten dziennik",  jednak dedykowany jest przede wszystkim  dziewczynkom w wieku 8-12 lat. Takim, które z najlepszymi przyjaciółkami dzielą najgłębsze sekrety, głowy mają w chmurach i marzą o niebieskich migdałach. Ta książka to świetny pretekst do wspólnego bycia i wspólnej zabawy. Częstsze spotkania,  podejmowanie wspólnych zadań zapisanych na kartach "Dziennika" - a  jest ich niemało, to czas spędzony kreatywnie i w najlepszym gronie. 

Nie ma czasu na nudę


Z książką można narysować postać, którą przyjaciółka ulepi ze śniegu, nauczyć się chodzić jak modelka, upiec czekoladowe babeczki albo zrobić ranking... chłopaków. Ten dziennik bawi i zbliża, rozwija kreatywność i zachęca do podejmowania wyzwań. To zupełnie nowy pamiętnik naszych czasów, który przy okazji  przywraca prawdziwy kontakt z przyjaciółką. Trudno we współczesnym świecie uniknąć budowania relacji przez portale społecznościowe, jednak prawdziwe przyjaźnie buduje prawdziwe życie, a ta książka to idealny pomysł na wspólną zabawę, wymianę myśli i wspólne bytowanie. To pierwsza na naszym rynku taka pozycja skierowana do nastolatek. I miejmy nadzieję, że nie ostatnia. Wszystkim dziewczynom życzymy świetnej zabawy!

Dowiedz się więcej na temat: książka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje