Reklama

Reklama

​Gwiazda filmu "Dirtry Dancing" uważała, że jest on przeklęty

Rola Frances "Baby" Houseman w filmie "Dirty Dancing" należy do tych najbardziej zapamiętanych kreacji Jennifer Grey. Wspominając po latach pracę na planie dziś kultowego filmu, aktorka przyznała, że nic nie zwiastowało jego sukcesu, tym bardziej że w trakcie jego realizacji ekipa napotykała na same problemy.

"Miałam wrażenie, że ten film jest w jakimś sensie przeklęty" - wspomniała w rozmowie z "Closer Weekly" Grey, dodając, że praca na planie okazała się bardzo trudna. "Wszystko szło nie tak. Zmagaliśmy się z wieloma problemami, ciągłymi opóźnieniami, ludzie albo odchodzili, albo byli zwalniani" - wyznała.

Nic nie zapowiadało wielkiego sukcesu, również kasowego, jaki czeka ten niskobudżetowy film. W istocie po jego premierze, mimo mało pochlebnych recenzji krytyków, publiczność tłumnie ściągała do kin, uwodzona wpadającą w ucho ścieżką dźwiękową i świetną choreografią Patricka Swayzego. To uczyniło ten obraz jednym z największych kinowych hitów w 1987 roku. Jego popularność nie ustawała również poza nimi - "Dirty Dancing" stało się pierwszym amerykańskim tytułem, który przekroczył granicę 1 mln dolarów z wpływów ze sprzedaży i wypożyczalni wideo. I nawet po latach uznawany jest za jeden z najchętniej oglądanych kobiecych filmów.

Reklama

"To była bardzo mała, naprawdę mała, niskobudżetowa produkcja. W tamtym momencie myślałam sobie, że może okazać się bardzo zła. Na tyle zła, że nikt nie będzie chciał go zobaczyć. Choć ja byłam bardzo szczęśliwa, gdy dostałam angaż i to główną rolę, a nie należę do grona aktorek pierwszoplanowych. Mimo trudności byłam bardzo wdzięczna za tę szansę" - przyznała po latach. Przypomnijmy, że za rolę Baby aktorka została nawet nominowana do Złotego Globu dla najlepszej aktorki w filmie komediowym lub musicalu.

Zapytana czemu film zawdzięcza swój sukces, ciesząc się niesłabnącą sympatią widzów nawet po tylu latach odparła, że to ponadczasowy obraz ukazujący "utratę niewinności". "To historia dziewczyny, która z córeczki tatusia przemienia się w kobietę. Odkrywa kim jest, dostrzega, że jest kimś więcej niż sądziła". Zauważa również, że w filmie poruszono problemy, które do dziś są palącą kwestią, jak chociażby temat aborcji.

***
Zobacz również:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje