Reklama

Reklama

​Książę Monako w końcu zabrał głos w sprawie kryzysu w jego małżeństwie

Książę Albert II odniósł się do krążących od kilku tygodni plotek o tym, że jego żona, księżna Charlene, wyjechała do RPA, bo miała dość tego małżeństwa. Władca Monako stanowczo zdementował pogłoski o kryzysie w ich związku. "Nie wyjechała w gniewie!" - stwierdził i zapewnił, że gdyby nie komplikacje zdrowotne, jego ukochana już dawno byłaby w domu.

O tym, że małżeństwo Alberta i Charlene nie jest udane, mówi się od lat. Plotki o tym, że ich związek przeżywa poważny kryzys, nasiliły się w lipcu tego roku, Książęca para miała obchodzić wtedy dziesiątą rocznicę ślubu, ale księżna Monako nie wróciła na rocznicę z Afryki, gdzie wyjechała do rodzinnej posiadłości w RPA. Wtedy zaczęto mówić, że Charlene po prostu odeszła od męża.

Tych plotek nie przerwały oficjalne komunikaty z dworu, które głosiły, że powodem przedłużającego się pobytu Charlene w RPA są kłopoty zdrowotne. Rzecznik Grimaldich poinformował, że księżna wyjechała w służbową podróż, w czasie której zapadła na poważną infekcję ucha, nosa i gardła, w związku z czym niezbędne jest przeprowadzenie wielu zabiegów medycznych, które zatrzymają ją w Afryce "przez czas nieokreślony". W kolejnej wypowiedzi do mediów dodał, że księżna była przygotowywana przez lekarzy do wszczepienia implantów, ale pojawiły się powikłania, które skutkowały rozległą infekcją.

Reklama

Te informacje potwierdziła sama księżna Charlene w wywiadzie, jakiego udzieliła dziennikarce South Africa Radio 702. "Początkowo miałam tu być od 10 do 12 dni, niestety wszystko się przedłużyło, bo miałam problem z poważnym bólem uszu" - wyjaśniała. W tej samej rozmowie wyznała również, że w RPA spędzi jeszcze kilka tygodni. "Nie mogę przyspieszyć wyzdrowienia, więc do końca października będę uziemiona w Afryce Południowej". Księżna dodała też, że często rozmawia ze swoimi dziećmi za pośrednictwem aplikacji FaceTime i że bardzo za nimi tęskni: "Muszę to przeczekać. Nie mogę przewidzieć, jak przebiegnie mój proces leczenia. Ale jest mi bardzo smutno, że nie mogę być z moimi dziećmi tego lata w Europie".

Pod koniec sierpnia księżna po raz pierwszy od kilku miesięcy miała okazję spotkać się z rodziną, bo książę Albert i 6-letnie bliźniaki Gabriella i Jacques odwiedzili ją w RPA. Charlene opublikowała zdjęcia z tego spotkania na Instagramie, a przy jednym z nich napisała: "Jestem bardzo podekscytowana, że mam rodzinę obok siebie". Jednak jej radość nie trwała długo, bo mąż i dzieci wrócili do Monako, a chwilę później sama księżna niespodziewanie trafiła do szpitala. Rzecznik po raz kolejny tłumaczył tę sytuację problemami laryngologicznymi.

Teraz po raz pierwszy od miesięcy sprawę skomentował sam książę Albert II. W wywiadzie dla magazynu "People" stanowczo zdementował doniesienia, jakoby Charlene opuściła swój dom z powodu problemów małżeńskich. "Nie wyjechała z Monako w gniewie! Nie wyjechała, dlatego, że była wściekła na mnie lub na kogokolwiek innego. Wybrała się do do RPA, aby spotkać się z pracownikami swojej fundacji i spędzić trochę wolnego czasu z bratem i kilkoma przyjaciółmi. To miał być tylko dziesięciodniowy pobyt, a ponieważ miała infekcję, pojawiły się te wszystkie komplikacje medyczne" - zapewniał władca Monako.

Książę w rozmowie przyznał również, że dementowaniem plotek o kryzysie w swoim małżeństwie powinien był zająć się wcześniej, zanim tak bardzo przybrały one na sile. "Koncentrowałem się na opiece nad dziećmi. I myślałem, że to wszystko po prostu przycichnie. Gdybym wypowiadał się na każdy temat, który pojawia się w mediach, musiałbym poświęcić na to cały swój czas" - wyjaśnił. Przyznał również, że medialne spekulacje źle wpływają na całą jego rodzinę i utrudniają Charlene powrót do zdrowia. Zapewnił też, że jego żona bardzo chce już przyjechać do Monako. "Jest gotowa wrócić do domu. Żartowała, że wsiądzie na gapę na pierwszy lepszy statek, by wrócić do Europy" - powiedział Albert II.

***
Zobacz również:


Nieślubny syn księcia Alberta skończył 18 lat. Ma szansę na tron? 

Przyjaciółka Meghan Markle promuje projektanta, który drwi z królowej! 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje