Reklama

Reklama

Lena Dunham wychwala Rihannę

Lena Dunham czuła, że jest w obecności niewypowiedzianej wspaniałości, będąc na koncercie Rihanny, podczas jej trasy koncertowej ANTI.

Gwieździe "Girls" bardzo podobał się koncert autorki hitu "Diamonds" i opisała go jako najbardziej psychoseksualne półtorej godziny w swoim życiu.

Pisząc w tym tygodniu na stronie Lenny Letter, podzieliła się: - Jasna cholera, byłam na koncercie Rihanny i było to najbardziej psychoseksualne półtorej godziny w moim życiu. Od momentu, kiedy pojawiła się na scenie w bieli, aby zawyć "Stay" aż do finale rodem z Helmuta Newtona - "Kiss It Better", wiedziałam, że jestem w obecności, czegoś niewypowiedzianie wspaniałego. Dodajcie do tego ludzi Vogue'a w cekinowych garniturach oraz mnóstwo imprezowej piany i mam wrażenie, że wiem już, co to znaczy być na kwasie.

Reklama

- Uwielbiam też fakt, że ona wygląda na bardzo szczęśliwą osobę - za każdym razem, kiedy kończy piosenkę wydaje się myśleć "tak, dobrze mi poszło." Występ Rihanny to połączenie pasji i przeciwieństw, które przypominają mi, że mogę mieć ból brzucha i głosować na prezydenta i mieć cipkę zrobioną z diamentów.

W międzyczasie 29-letnia aktorka i pisarka miała dość ciężki czas, ponieważ musiała poddać się nagłej operacji z powodu "pęknięcia cysty jajnikowej".

Pisząc na swoim Instagramie w tamtym czasie, podzieliła się: - Dziękuje wszystkim za okazaną miłość. Wyszłam już ze szpitala i dochodzę do siebie. Wasze dobre słowa naprawdę dużo znaczą. Nie mogę się doczekać, aż będę mogła wstać i znowu być aktywna i jakoś Wam podziękować... wasza Lena.

Bang Showbiz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje