Reklama

Reklama

Lena Headey: Jestem dziś we właściwym miejscu

Jako Cersei Lannister zarówno napawała grozą, jak i hipnotyzowała niezwykłą gracją. Lena Headey dzięki roli w "Grze o tron" z drugoplanowej aktorki przeistoczyła się w światowej sławy gwiazdę. 3 października serialowa władczyni Siedmiu Królestw kończy 46 lat.

Choć Lena Headey jest aktorką od niemal trzech dekad, jej wieloletnie doświadczenie na planach filmowych i liczne nominacje do prestiżowych nagród nie sprawiły, że jest wobec siebie bezkrytyczna i nigdy nie wątpi w swe umiejętności. Wprost przeciwnie. Nie zmienił tego nawet deszcz pochwał, który spadł na nią po brawurowym występie w "Grze o tron", w której wcieliła się w bezlitosną tyrankę Cersei Lannister.

- Właściwie to jeszcze bardziej wątpię w siebie. Bo ciągle nawiedza mnie myśl, że ci wszyscy ludzie, którzy mnie chwalą, na pewno kłamią - zdradza.

Reklama

Prywatnie Lena Headey zdaje się w niczym nie przypominać diabolicznej władczyni, w którą błyskotliwie wcieliła się na ekranie. Jej skłonność do entuzjastycznego przeklinania, z którego słynie i ujmująca otwartość świadczą niewątpliwie o tym, że nie zdradza kapryśnych królewskich nastrojów Cersei. Znakiem rozpoznawczym gwiazdy są widoczne tatuaże. Jak przyznaje, nie jest zainteresowana drogimi torebkami, ale nie może oprzeć się urokowi atramentu na skórze.

- To mnie resetuje. To taki mój rytuał - mówi. W wywiadach podkreśla, że nie ma sposobu na ustalenie obiektywnych kryteriów, które czynią daną rolę "dobrą". Nie gra dla sympatii czy cudzej aprobaty. - Kiedy występujesz, musisz uciszyć wewnętrzny głos, który mówi: "Jesteś beznadziejny", co czasem jest naprawdę trudne - mówi ze śmiechem.


Clive James opisał w "New Yorkerze" postać Cersei jako "piękny obraz terroru, łączący grację z nieograniczonym złem w takich proporcjach, aby wystraszyć człowieka na śmierć, jednocześnie czyniąc go bezradnym z pożądania". Trudno temu zaprzeczyć. Oglądanie Headey w "Grze o tron" było niczym swego rodzaju studium tyranii jako uwodzicielskiej sztuki. W jej bestialstwie było paradoksalnie coś magnetycznie ludzkiego. Nawet gdy wzdragaliśmy się w obliczu jej brutalnych czynów, przyciągał nas jej hipnotyzująco złowieszczy urok.

- Bezgranicznie kochała swoje dzieci i nigdy się nie poddawała. Podziwiam to. Jej niebywałą wytrwałość - mówi o swojej bohaterce Headey w rozmowie z brytyjskim magazynem "Vogue".

Aktorka urodziła się 3 października 1973 roku na Bermudach, jednak już w wieku 5 lat przeprowadziła się z rodziną do Huddersfield w Anglii. Gdy jako szesnastolatka wystąpiła w przedstawieniu, z miejsca została odkryta przez agenta, który zaprosił ją na przesłuchanie. Rok później zadebiutowała przed kamerą, występując w filmie "Kraina wód". W jej bogatym portfolio znaleźć można takie produkcje, jak "Opętanie", "Wzbierająca burza" czy "Aberdeen". Zwróciła na siebie uwagę także jako królowa Gorgo w kinowym przeboju "300", lecz dopiero rola w "Grze o tron" zagwarantowała jej międzynarodową sławę i uznanie - otrzymała za nią m.in. nominację do Złotego Globu oraz pięć nominacji do nagrody Emmy.

Serial ten był kamieniem milowym w jej karierze - zmienił Headey z mało znanej szerszemu gronu widzów aktorki drugoplanowej w gwiazdę światowego formatu. Trwająca niemal trzy dekady kariera aktorska była mozolną, acz owocną wspinaczką na zawodowy szczyt.

- Kiedy byłam młodsza, rozpaczałam za każdym razem, gdy kończyłam zdjęcia, ponieważ ta praca to bardzo intensywne doświadczenie. Z wiekiem mamy tych doświadczeń coraz więcej, dlatego stają się mniej intensywne. Rodzina jest tym, co trzyma nas w pionie. Jeśli dzieci nie dają ci życiowego balansu, nic ci go nie da - przekonuje Headey. Aktorka jest mamą dziewięcioletniego syna i trzyletniej córki.


Od czasu nastoletniego debiutu na ekranie, aż do momentu pojawienia się w "Grze o tron" kariera Headey nie nabrała spektakularnego rozpędu. Z uwagi na aparycję obsadzano ją głównie w thrillerach i horrorach, które nie odnosiły kasowych sukcesów. Wiele lat później Peter Dinklage (serialowy brat Cersei, Tyrion Lannister) zasugerował aktorce, że powinna przeczytać fragment scenariusza telewizyjnej serii łączącej gatunek fantasy z brutalnym naturalizmem i barokowymi walkami o władzę. Dziesięć lat później, kręcąc ósmy sezon "Gry o tron", zarabiała - jak podaje "Hollywood Reporter" - 1 mln dolarów na odcinek.

Ostatnio wykorzystała swoją popularność, aby zwrócić uwagę na trudną sytuację migrantów. Wstrząśnięta fotografią Alana Kurdiego, młodego syryjskiego chłopca znalezionego martwego na tureckiej plaży, zaangażowała się w działalność w Międzynarodowym Komitecie Ratunkowym. Regularnie odwiedzała ośrodki dla migrantów w Lesbos, gdzie zaprzyjaźniła się z syryjską rodziną uchodźców.

Dziś, choć znajduje się u szczytu sławy i aktorskich możliwości, chce poświęcić się reżyserii. W tym roku nakręciła swój pierwszy film. W krótkometrażowym dramacie "The Trap" pojawi się jej koleżanka z planu "Gry o tron", Michelle Fairley, która w serialu grała Catelyn Stark. Scenariusz Headey napisała dziewięć lat temu, tworząc go w jeden dzień. Swoje najnowsze dzieło opisuje jako film "intymny" i "emocjonalnie zaangażowany". W przeciwieństwie do aktorstwa, jest pewna swoich reżyserskich umiejętności oraz tego, że obrała właściwą drogę.

- Nigdy w życiu nie czułam się bardziej zadowolona. Czuję, że jestem dziś we właściwym miejscu - wyznaje Headey.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Lena Headey | Gra o tron

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy