Marcin Wilk o Irenie Kwiatkowskiej: miewała ciemne myśli

Irena Kwiatkowska. „Kobieta pracująca” i wiecznie młoda. Kiedy podrzucała w górę „nogi roztańczone”, była dobrze po 60. Potrafiła rozbawić do łez. Zawsze w dobrym stylu, z przedwojennym sznytem, wyczuciem. W książce „Irena Kwiatkowska. Żarty się skończyły” Marcina Wilka poznajemy ją z zupełnie innej strony – walczącą z kompleksami, niepewną, skupioną wyłącznie na pracy, czasem bezwzględną, ludzką…

Katarzyna Pawlicka, Interia: Kwiatkowska - na scenie wulkan energii - w życiu codziennym była skryta. Unikała zwierzeń, prywatnych rozmów, droczyła się z mediami. Jak zatem dotarłeś do materiałów, z których powstała książka?

Reklama

Marcin Wilk: Praca biografa przypomina układanie puzzli, tyle że niekompletnych. Niektóre elementy masz, za innymi musisz się rozejrzeć, a potem z tego wszystkiego próbujesz ułożyć obrazek. Im więcej kawałeczków (nigdy nie udaje się zgromadzić wszystkich), tym obrazek jest pełniejszy.

- W tym przypadku było kilka źródeł. Najbogatszym okazało się archiwum domowe Krystyny Kwiatkowskiej, bratanicy aktorki. Krystyna przejęła po ciotce rozmaite pamiątki: teczki z tekstami, zeszyty z zapiskami, listy od wielbicieli i gratulacje, kartki pocztowe, a przede wszystkim "Dziennik Irki Kwiatkowskiej".

Ale twoja książka to też zapis spotkań z ludźmi: bliskimi i współpracownikami Kwiatkowskiej.

- To się mieści w metodzie reporterskiej, która jest mi bliska. Jeżdżę więc w miejsca, z którymi Kwiatkowska była związana, by obwąchać teren. Niemal jak Szpieg z Krainy Deszczowców kręciłem się przy ulicy Tamka w Warszawie, gdzie aktorka przez wiele lat mieszkała. Zaczepiłem tam nawet szklarza, który prowadzi obok warsztat. Okazało się, że Kwiatkowska go odwiedzała. Wisiało nawet w honorowym miejscu jej zdjęcie z autografem.

- Poza tym, owszem, sporządzam zawsze listę potencjalnych osób, z którymi koniecznie należy porozmawiać. Wśród nich była oczywiście wspomniana Krystyna Kwiatkowska, która opiekowała się swoją ciotką podczas ostatnich lat jej życia i była z nią związana, bardzo się kochały. Rozmawiałem też z gospodynią aktorki, Zofią Mróz i współpracownikami. Tu należy dodać, że Irena Kwiatkowska nie miała zbyt wielu bardzo bliskich kolegów. Jej najlepszym przyjacielem przez kilkadziesiąt lat był mąż.

Dowiedz się więcej na temat: Irena Kwiatkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje