Reklama

Reklama

Meghan Markle na wojnie z brytyjską prasą

Księżna Sussex przyznaje, że jej życie po wkroczeniu na brytyjski dwór nie jest usłane różami. W nowym telewizyjnym dokumencie Meghan Markle ujawnia, jak destrukcyjny wpływ ma na nią nieustanna krytyka bulwarowej prasy.

Odkąd pojawiła się na brytyjskim dworze, wywołuje skrajne emocje. Z jednej strony podziwiana jest za nowoczesność, wyraziste poglądy i liberalne podejście do dworskiej etykiety, z drugiej zaś - karcona za zbytnią nonszalancję i nieszanowanie tradycji. Meghan Markle posiada grono zagorzałych fanów, dla których jest postacią inspirującą, swoistym powiewem świeżości w skostniałej brytyjskiej arystokracji. Ma jednak także potężne grono przeciwników, dla których problemem zdaje się być przede wszystkim pochodzenie księżnej Sussex - amerykańskiej aktorki i rozwódki. Do tych drugich śmiało można zaliczyć przedstawicieli prasy bulwarowej na Wyspach.

Reklama

Brytyjskie tabloidy nie dają bowiem księżnej wytchnienia. Co rusz w mediach pojawia się informacja o kolejnym złamanym przez Meghan królewskim protokole, nieodpowiedniej kreacji czy wykonanym publicznie geście. Mnożą się też zakulisowe teorie o jej rzekomo złych manierach, pogardzie wobec służby i współpracowników czy domniemanych konfliktach ze szwagierką, wielbioną przez Brytyjczyków Kate Middleton. Wszelkie uchybienia Markle względem dworu punktowane są z drobiazgową precyzją.

Dowiedz się więcej na temat: Meghan Markle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje