Reklama

Reklama

Millie Bobby Brown – dwunastolatka, która podbija świat!

Tego lata serialowy przebój jest jeden: „Stranger Things”. Stworzona przez Matta i Rossa Dufferowie historia o dzieciach, które w niezwykły sposób zostały wplątane w eksperymenty prowadzone przez amerykański rząd w latach 80. Równolegle do samego serialu, furorę robi też dziewczyna, grająca jego główną bohaterkę: dwunastoletnia Millie Bobby Brown.

Zagraniczne media na równi z fanami serialowych produkcji oszaleli na punkcie małej Millie. Krytycy chwalą ją za świetną grę aktorską, a fani uwielbiają za postać, którą stworzyła.

Reklama

 Jednak taki sukces okupiony był niemałym wysiłkiem i szeregiem poświeceń. Jednym z nich była drastyczna zmiana wyglądu.

 W ramach przygotowań do roli Millie musiała m.in. ściąć swoje długie włosy. Niedawno zdjęciami z tego dnia podzieliła się z fanami na Instagramie. Młoda aktorka opublikowała też filmik, nakręcony u fryzjera.

Widać na nim, jak fryzjerka ścina nożyczkami kolejne kosmyki włosów dziewczynki. W tle słychać piosenkę Beyonce "Pretty Hurts", w której matka tłumaczy córce, że najważniejszy nie jest wygląd, ale to co ma się w głowie.

Wygląda na to, że ścięcie włosów dla nastolatki nie było smutnym przeżyciem. Jak wyznała w rozmowie z dziennikarzami magazynu "Elle", kiedy godziła się na rolę w filmie, nie wiedziała, że będzie musiała dokonać tej metamorfozy, ale wiadomość o ścięciu włosów nie była dla niej traumatyczna. Gorzej zniosła to jej matka.

 - O nie, nigdy! - mówiła moja mama. A ja uspokajałam ją i mówiłam: Mamo, spokojnie, przecież one odrosną - opowiadała Millie w wywiadzie.  - Kiedy wyszliśmy od fryzjera, poszliśmy do restauracji, a tam ktoś powiedział do mnie, coś w rodzaju: "Cześć chłopczyku". Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze z 500 razy, ale ja nigdy nie miałam z tym problemu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje