Reklama

Reklama

Nie żyje pies Kamila Durczoka. Wzruszające słowa rodziny

Kamil Durczok zmarł 16 listopada 2021 roku, a informacja o jego śmierci dosłownie wstrząsnęła polskimi mediami. W tle tej tragedii rozgrywał się inny dramat - dramat psa dziennikarza, który nagle stracił swojego właściciela. Pupilem Kamila Durczoka po jego odejściu zaopiekowała się matka dziennikarza, a teraz rodzina przekazała niezwykle smutne wieści. Pies dziennikarza zmarł pół roku po swoim ukochanym panu.

Kamil Durczok umierając, zostawił psa. Co się z nim stało?

Kamil Durczok kochał zwierzęta i nie było nic dziwnego w tym, gdy w jego życiu pojawił się pewnego razu piękny owczarek niemiecki, którego nazwał Dymitr. 

 Pies często gościł na zdjęciach, które dziennikarz chętnie publikował w swoich mediach społecznościowych, a fani Kamila, stali się także fanami... jego psa. 

Dymitr pojawił się w domu dziennikarza w 2018 roku roku, wówczas Kamil Durczok publikując zdjęcie psa, napisał: 

"Co myślicie o tym gościu? Bo on i ja, myślimy, żeby się ze sobą związać. Tak do końca życia. Sasza nie byłby chyba zazdrosny, w końcu sam miał młodszego brata..." - napisał Kamil Durczok, gdy podjął decyzję o zakupie owczarka niemieckiego.

I faktycznie, Kamil Durczok wraz z Dymitrem byli do końca życia... do końca życia dziennikarza. W 2021 roku media obiegła wstrząsająca i smutna wiadomość o nagłej śmierci prezentera. 

Reklama

Gdy rodzina i fani uporali się z pierwszym szokiem po tym tragicznym wydarzeniu, pojawiło się pytani o dalsze losy psa, co teraz stanie się z Dymitrem? 

Okazało się, że opiekę nad czworonogiem przejęła matka Kamila Durczoka, której w tym pomagał brat zmarłego - Dominik Durczok. 

Pies Kamila Durczoka nie żyje. Zmarł pół roku po swoim ukochanym panu

Niestety, okazało się, że Dymitr właśnie odszedł o czym poinformował właśnie brat dziennikarza za pośrednictwem mediów społecznościowych. 

Mężczyzna w bardzo wzruszającym wpisie na Facebooku podzielił się historią Dymitra i jego problemami zdrowotnymi, związanymi ze schorzeniem stawów i kończyn, co często zdarza się u owczarków niemieckich. 

"Dymisia wezwał Kamil. Walczyliśmy do końca. Niestety po wielu weterynaryjnych konsultacjach szanse naszego kochanego pieska na przede wszystkim brak cierpienia (pomijając pewność, że do pełni zdrowia by nie wrócił) były prawie zerowe. Złamania okazały się tak skomplikowane i wielomiejscowe (głównie w obrębie stawów łokciowych), że w połączeniu z polineuropatią, która już spowodowała zaniki mięśni oraz zaatakowała płuca, unieruchomienie psiaka na kilka dobrych tygodniu wpłynęłyby na tyle destrukcyjnie na całość gorsetu mięśniowego, że po zdjęciu niezbędnych "unieruchomień" praktycznie (całość układu ruchowego przednich kończyn) moglibyśmy liczyć się z tym, ze pies i tak byłby kaleką" - zaczął swój wpis Dominik Durczok, opisując problemy Dymitra.

Problemy te sprawiały psu dyskomfort i codzienny ból, a rodzina wyczerpała już wszelkie możliwości leczenia. Pod emocjonalnym wpisem brata Kamila Durczoka pojawiły się ciepłe słowa wsparcia od fanów dziennikarza: 

"Myślę że to nie Kamil wezwał Dymitra tylko Dymitr bardzo chciał być z Kamilem" - możemy przeczytać wzruszające wypowiedzi internautów.

***

Zobacz również: 

Kamil Durczok nie żyje. Miał 53 lata. Jaka przyczyna śmierci?

Żegnają Kamila Durczoka. "Śląsk nigdy nie zapomni"

Kamil Durczok nie żyje. Dziennikarz zmarł w szpitalu

Była żona Kamila Durczoka zamieściła wymowny wpis

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Kamil Durczok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy