Pozytywny wizerunek

Jestem człowiekiem, który zawsze chciałby zwyciężać. A łatwo nie będzie, bo teraz Eurowizja odbędzie się w Polsce - opowiada Żora Korolyov, popularny tancerz i aktor.

Występ w "Jak oni śpiewają", który dla Ciebie właśnie dobiegł końca, był Twoim debiutem scenicznym?

Reklama

Żora Korolyov: Tak, zgadza się. Raz tylko śpiewałem na imprezie serialowej. Ale to była niespodzianka, prezent.
Skąd właściwie u Ciebie pomysł na śpiewanie?

Tańczyłem w "Tańcu z gwiazdami", gdzie zostałem zauważony. Zaczęły się sypać propozycje serialowe. Idąc za ciosem wzięli mnie do tego programu jako aktora serialowego.
Nie żałujesz ani trochę odejścia z "Tańca..."?
W "JOŚ" też mogłem tańczyć, a przy okazji śpiewać. Mam nadzieję, że wokalnie jeszcze się rozwinę.

Odwróciłeś się od stacji TVN. Nie spaliłeś za sobą mostów?

Nie jestem na razie twarzą żadnej stacji. Powiedziałem szefostwu TVN na bankiecie, że dostałem taką propozycję. Ona dla mnie była bardziej atrakcyjna, niż kolejny "Taniec...". Oni stwierdzili, że nie widzą dla mnie póki co innej pracy. A jak będę potrzebny to zawsze mnie znajdą. Ja nigdy nie odchodzę z kłótniami. Jestem wolnym człowiekiem i nie mam umów na wyłączność.

Co słychać u Twojego bohatera z "Tylko miłość"?

Gram choreografa, który uczy tańczyć. Moją partnerką jest Edyta Herbuś, nasz skarb narodowy. Nie muszę przypominać, że wygrała dla Polski po raz pierwszy taneczną Eurowizję.

A co z Twoją rolą w "Samym życiu"?

Serial zniknął w jesiennej ramówce, także na razie nic się nie dzieje.

Dowiedz się więcej na temat: eurowizja | miłość | wizerunek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje