Reklama

Reklama

Wiesława z "Sanatorium miłości" chce zostać DJ-ką

Jedna z najbarwniejszych postaci nowego przeboju TVP "Sanatorium miłości", Wiesława Kwiatek, marzy, by zostać DJ-ką. - Po programie jeszcze bardziej otworzyłam się na nowe wyzwania - przyznaje 65-letnia warszawianka.

"Zdjęcia do programu zakończyły się 20 grudnia. Chwilę później wyjechałam w podróż, by odreagować. Bo jednak to była ciężka praca, mimo że każdy myśli, że było lekko. 20 dni pod ostrzałem kamer, dzień w dzień, od godziny 8 do 22. Ciężka praca, ale bardzo przyjemna, dająca dużo wrażeń" - opowiada Wiesława Kwiatek. Podkreśla, że per saldo jest zadowolona z udziału w "Sanatorium miłości".

"Sanatorium miłości" to nowy program reality show, którego bohaterami jest 12 osób w wieku emerytalnym, które spędzają wspólnie czas w sanatorium "Równica" w Ustroniu w Beskidzie Śląskim. Każdy z uczestników poszukuje bratniej duszy. Podczas turnusu mogą zrodzić się nowe przyjaźnie i miłości.

Reklama

- Mogę powiedzieć, że nawiązała się przyjaźń, taka troszeczkę głębsza. Zobaczymy, czy przerodzi się to w prawdziwe uczucie - odpowiada pani Wiesława, pytana, czy program wywołał rewolucję w jej życiu miłosnym. Póki trwa emisja programu, musi zachować dyskrecję. Za to nie musi nabierać wody w usta, jeśli chodzi o przyjaźń z "Niną", czyli Janiną Busk, z którą dzieliła pokój. "Jesteśmy jak siostry - obie takie energiczne, pełne życia, żądne wyzwań. Ludzie powiedzieli, że my się znałyśmy przed programem. Absolutnie tak nie było" - mówi Kwiatek.

Po programie ta 65-latka jeszcze bardziej otworzyła się na nowe wyzwania.

- Kto wie, może odważę się nawet skoczyć ze spadochronem" - zapowiada. Jej inny pomysł związany jest z muzyką. - Chcę zaistnieć jako DJ-ka. Jeszcze nie prowadziłam żadnych imprez, chodziłam tylko na szkolenia. Może w kwietniu zabłysnę, ale nie jestem jeszcze pewna, czy to wypali - uchyla rąbka tajemnicy. Czy uda jej się powtórzyć sukces 80-letniej DJ Viki?

Świeżo upieczona celebrytka planuje też powrócić do prowadzenia konta na Instagramie. Tam mogłaby dać upust swojej modowej pasji.

- Mam tyle ubrań, że może i aktorki amerykańskie tyle nie mają. Sama się ubieram i sama jestem stylistką. Nawet krawcową, jak trzeba coś przerobić - przyznaje. Na konferencji ramówkowej TVP pojawiła się w czerwonej sukni z głębokim dekoltem, a z wyprostowanymi włosami do złudzenia przypominała Marylę Rodowicz.

Kwiatek zapytaliśmy również o kontrowersję, jakoby jedynie udawała singielkę w "Sanatorium miłości". Media przypomniały, że jesienią ubiegłego roku wystąpiła w programie "Nieoczekiwana zmiana" na antenie Polsat Cafe, w którym pokazała widzom swojego partnera. Mówiła, że jest z nim w relacji od 10 lat.

- Gram epizody, jestem aktorką-amatorką. Także nie będę się wypowiadała na ten temat. Życie osobiste to jest moja prywatna sprawa. Mogłam to grać, i tak mogło też być. I nie chcę tego prostować. Związek rozpadł się po nagraniu. Przystąpiłam do tego programu jako singielka - próbuje się wytłumaczyć.


Dowiedz się więcej na temat: Sanatorium miłości

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje