Reklama

Reklama

Zaskakujące wyznanie Filipa Chajzera. Dziennikarz boi się… pralki

Filip Chajzer to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy. Prowadzący program „Dzień dobry TVN” podzielił się zaskakującym wyznaniem. Okazuje się, że w swoim nowym mieszkaniu nie będzie miał pewnego niezbędnego urządzenia. Chodzi o… pralkę. Powód? Chajzer wyznał, że panicznie się jej boi.

Filip Chajzer to jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy. Od kilku lat jest związany ze stacją TVN, gdzie jest jednym z prowadzących popularny program "Dzień dobry TVN". Prowadzi go w duecie z Małgorzatą Ohme. Gospodarz śniadaniówki słynie przede wszystkim z ogromnego poczucia humoru. Chajzer, oprócz swojej działalności zawodowej, jest również znany z tego, że często angażuje się w akcje charytatywne.

Zobacz również: Przez 14 lat na okrągło jadł w McDonald's. Oto co się stało z jego ciałem

Reklama

Nowe mieszkanie Filipa Chajzera

Niedawno Filip Chajzer podzielił się na swoim Instagramie informacją o przeprowadzce do nowego mieszkania.

- Dumny mieszkaniec Ochoty wygląda tak. To zabawne, kiedy w głowie celebrujesz mega ważny moment w życiu, a twoja celebracja kończy się niczym zerwana taśma w trakcie genialnej piosenki Kool & The Gang - krótkim zdaniem Pani urzędnik - "zameldowany, to tyle dziękuję". To teraz nic tylko zapalić znicz w miejscu gdzie wydano rozkaz o wybuchu Powstania, potem męczy mnie OCHOTA na leniwe w barze mlecznym "Biedronka" i na koniec książka w Parku Szczęśliwickim - napisał na Instagramie Filip Chajzer.

Zobacz również: Odwieczny problem Polaków podczas robienia prania. Do czego służy trzecia przegródka w pralce?

Filip Chajzer boi się... pralki

Teraz dziennikarz podzielił się zaskakującym wyznaniem. Okazuje się, że popularny dziennikarz nie będzie miał w swoim nowym mieszkaniu... pralki. Powód? Filip Chajzer panicznie się jej boi!

- Nie boję się budowlanych wyzwań, mogę projektować i urządzać, ale mam jedną fobię, fobię pralki. W moim nowym mieszkaniu na Ochocie w Warszawie nie będzie więc pralki, bo mam pralkową traumę — zdradził Filip Chajzer w rozmowie z "Faktem".

Dziennikarz wyznał, że dwa razy zrobił pranie i skończyło się to katastrofą.

- Raz włożyłem ubrania i wszystko zabarwiło się na obrzydliwy sraczkowaty kolor. Drugi raz pralka się zacięła i nie dała się otworzyć, no i ubrania mi zgniły. Stwierdziłem, że pralka ma za dużo możliwości. A ja lubię jak jest w lewo, albo w prawo — wyznaje Chajzer.

Zobacz również: Joanna Racewicz zapozowała w błękitnej kreacji. "Klasa sama w sobie"

Filip Chajzer: "Pralka to sztuka wyższa"

Dziennikarz dodał, że dla niego "pralka to sztuka wyższa".

- Trzeba wiedzieć, jak dobrać kolory, do tego te ilości proszków, kapsułek, płynów... To dla mnie za dużo — opowiedział w rozmowie z "Faktem".

Co ciekawe, jego ojciec Zygmunt Chajzer przez lata reklamował proszki do prania.

- Legenda głosi nawet, że zostałem poczęty na pralce. No może właśnie dlatego ta fobia — zażartował w rozmowie z "Faktem" Filip Chajzer.

Jakie zatem dziennikarz znalazł rozwiązanie? Chajzer przyznał, że zatrudnił gosposię, która zbiera pranie i oddaje mu już czyste i wyprasowane rzeczy.

***

Zobacz również:

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Filip Chajzer | pralka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy