Reklama

Reklama

Chleb na liście UNESCO?

Jemy go niemal codziennie, ale często nie przywiązujemy zbyt wielkiej wagi do jego smaku. Niezbędny i niedoceniany. Czy teraz chleb trafi na listę niematerialnych dóbr dziedzictwa ludzkości UNESCO?

- To smak domu - mówi  piekarz Karl-Dietmar Plentz zanurzając ręce w pojemniku z mąką i pozwalając jej przesypywać się miedzy palcami.  W tym czasie 26 typów chleba wypieka się w piecach w piekarni,  należącej do rodziny, która zajmuje się tym biznesem od 136 lat

Reklama

Tuż za nim pracownik wyrabia dwa kawałki ciasta, które wypadły z maszyny tnącej, na dwa równej wielkości bochenki - każdy jedną ręką.

 W piekarni czy na stacji benzynowej?

 Niemieccy piekarze chcą, aby UNESCO  wciągnęło ich chleb na listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Znalazłby się tam w towarzystwie argentyńskiego tanga, irańskiej sztuki  tkania dywanów i francuskich czterodaniowych posiłków..

Argumentując dlaczego niemiecki chleb zasługuje na takie wyróżnienie,  46 letni Plentz, piekarz w 4 pokoleniu, podkreśla jego "indywidualność".

 Jej zachowanie nie jest  łatwe w czasach, kiedy w sprzedaży chleba konkuruje się z supermarketami i ze stacjami benzynowymi, a tradycja spożywania na kolację chleba z wędliną (Abendbrot) powoli zamiera.

 W ubiegłym roku zamknięto ponad 500 piekarni, wynika z danych Niemieckiego Stowarzyszenia Piekarzy.

Peter Becker, prezes stowarzyszenia, twierdzi, że “różnorodność" była słowem kluczowym w zgłoszeniu do UNESCO. Podkreślił też dumę z produktów, których receptury są często od pokoleń przekazywane z ojca na syna i mogą być traktowane jako odzwierciedlanie regionalnej tożsamości.

- Francja ma swoje wspaniałe bagietki, Włochy cudowną ciabattę, ale na całym świecie tylko Niemcy mogą poszczycić się taką różnorodnością: od chlebów razowych do pszennych.

 Chleb dla Michelle Obamy

 Ostatnio Niemcy stały się 135 stroną Konwencji UNESCO o ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturalnego, i regiony zaczęły zgłaszać propozycje wszystkiego, co według nich warto wciągnąć na listę. Początkowo plany przyłączenia się Niemiec do konwencji, były torpedowane ze względu na obawy, że mogą zostać zaproponowane tradycje zniekształcone przez nazistowskie Niemcy lub reżim komunistyczny.

 Inną przyczyną, dla której Niemcy ociągały się z przystąpieniem, były ogólne trudności ze zdefiniowaniem koncepcji dziedzictwa w odniesieniu do know-how, a nie konkretnych przedmiotów.

Na zorganizowany w zeszłym miesiącu festiwalu "Dzień chleba", zgłoszono około 3000 rodzajów chleba.

 Niemiecki chleb cieszy się ostatnio zasłużonym uznaniem. Żona amerykańskiego ambasador a Philipa Murphy'ego Tammy, stwierdziła, że ze względu na wspaniały chleb rekomendowała wizytę w Niemczech samej Michelle Obamie.

- Nie ma sobie równych - powiedziała  entuzjastycznie o  niemieckim chlebie. Także Jared Leto , z grupy 30 Seconds to Mars, powiedział podczas koncertu, że "kocha niemiecki chleb".

 Napoleon i francuskie bułeczki

 Duża różnorodność niemieckiego pieczywa wynika miedzy innymi ze zróżnicowanego klimatu, który pozwala na uzyskanie różnych gatunków zbóż. Ale historia i geografia też odgrywają tu swoją rolę. Dawnymi czasy chleb był jednym ze sposobów w jakie małe niemieckie państewka podkreślały swoją odrębność.

Niemcy leżą też na drodze do morza i wiele innych nacji podróżowało przez te tereny zostawiając swój ślad - część swoich zwyczajów, w tym przepisów i receptur.

Pobyt Napoleona  w Hamburgu uwieczniony jest na przykład popularnymi francuskimi bułeczkami - zainspirowanymi francuskim pieczywem.

"Tak, jak robił to mój dziadek"

Plentz ma syna i cztery córki i wciąż nie wie, komu przekaże rodzinny biznes, który teraz zatrudnia ok. 100 osób i ma 5 oddziałów. W piekarni pomagał od dzieciństwa, a po ukończeniu szkoły, rozpoczął pracę na pełny etat. Na studia nie mógł iść, gdyż ze względu na swoje chrześcijańskie przekonania odmówił wstąpienia do komunistycznej organizacji młodzieżowej. Ale niczego nie żałuje.

 O swojej pracy mówi z dumą, podkreśla rolę pasji i kreatywności, pokazując piekarnię przyozdobioną dawnymi narzędziami związanymi z produkcją i handlem różnymi rodzajami chlebów, których intrygujące nazwy są dzisiaj trudne do wyjaśnienie.

 Wydaje się, że np.  "chleb kawiorowy" nie ma żadnego związku z rybami.

 Dla Plenza, uznanie przez UNESCO byłoby  potwierdzeniem wartości tradycyjnych metod takich, jak piec opalany drewnem, gdzie piecze w dni targowe na placu w miasteczku naprzeciwko jego piekarni.
Plentz nie boi się także modernizacji, o ile ta nie ma wpływu na jakość.
- Próbowałem używać  maszyny (do robienia bochenków chleba ziemniaczanego), ale jestem przekonany co do wartości mistrzowskiego  kunsztu, a poza tym  dało się zauważyć różnicę w jakości - opowiada .  - Więc robię to tak, jak robił to mój dziadek.


na podst. AFP opr. IG

Jak wykorzystać wczorajszy chleb? Najlepsze przepisy! 


Przepis na chleb ziemniaczany

Chleb babuni

Chleb piwny

Chleb cukiniowo-grzybowy



Dowiedz się więcej na temat: chleb | Niemcy | maszyny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje