Reklama

Reklama

Nie bój się fasoli

Fasola, jedno z niewielu warzyw, którego nie warto próbować na surowo. Zawiera fazynę – białko, powodujące w organizmie ludzkim sklejanie erytrocytów – czerwonych ciałek krwi.

Większość warzyw jest dla nas najbardziej cennym dostawcą wartości odżywczych, gdy spożywamy je surowe. Fasola występuje na różnych kontynentach w ponad dziewięćdziesięciu gatunkach z czego dwadzieścia to gatunki uprawne.

Reklama

Niektóre z nich zawierają tyle fazyny, że cztery nasiona spożyte na surowo skutkować będą ostrym sprzeciwem przewodu pokarmowego - w postaci biegunki i wymiotów. W skrajnym przypadku zjedzenie surowej fasoli może doprowadzić do śmierci. Aby ze smakiem i spokojem cieszyć się wartościami odżywczymi fasoli - trzeba ją ugotować.

Fazyna ulega rozkładowi w temperaturze około dziewięćdziesięciu stopni Celsjusza. Walory fasoli doceniają najczęściej wegetarianie. Osoby spożywające mięso i nie zaprzątające sobie głowy wyszukiwaniem roślinnych źródeł białka, nierzadko zupełnie rezygnują z fasoli. Są i tacy, którzy unikają jej jak ognia, bo należy do produktów trudnych do strawienia.

Zawiera dużo błonnika a do tego ma w swoim składzie lektyny. To one blokują - na pewien czas trypsynę - jeden z głównych enzymów odpowiedzialnych za trawienie białek w organizmie człowieka. Jakie mogą być tego skutki? Wzdęcia, gazy i twardy bolesny brzuch.

Czy w takim razie zrezygnować z niej zupełnie? Absolutnie nie. Fasola jest bardzo wartościowym źródłem białka, witamin i minerałów. Trzeba ją po prostu odpowiednio przygotować. Wypłukane ziarna należy namoczyć na noc, na około dwanaście godzin w czystej wodzie z dodatkiem łyżeczki sody oczyszczonej. Rano odlać tę wodę, wypłukać fasolę i zalać wodą tak, aby przykryła wszystkie ziarna.

Doprowadzić do wrzenia - gotując na bardzo małym ogniu. Tę procedurę powtarzamy, tak aby fasolę zagotować trzy razy, za każdym razem w nowej, zimnej wodzie. Czynność czasochłonna, ale nasz przewód pokarmowy będzie wdzięczny za taką obróbkę.

Co zyskamy włączając fasolę do jadłospisu? Jest trzecim pod względem zawartości białka produktem roślinnym, zawiera go więcej niż mięso, choć oczywiście jako białko roślinne nie posiada wszystkich aminokwasów. Jest skarbnicą witamin z grupy B, zawiera szczególnie dużo witaminy B1 - tiaminy.

To jej podaż warunkuje naszą koncentrację, zdolności analityczne, logiczne myślenie i działanie antydepresyjne. Niestety znaczne ilości tej witaminy zostaną utracone w skutek długotrwałego gotowania. Są też wypłukiwane w efekcie wielokrotnej zmiany wody. Nawet w świecie roślin nic nie jest jednoznaczne.

Jeśli nasze jelita działają sprawnie i nie borykamy się z sensacjami po spożyciu roślin strączkowych, a zależy nam na zachowaniu cennych witamin i minerałów - gotujmy fasolę w wodzie, w której była namaczana.

Fasola to niepowtarzalny kompleks składników mineralnych, zawiera między innymi wapń, potas i fosfor, a także żelazo i kwas foliowy. Świeżo obrana jest doskonałym źródłem silnych przeciwutleniaczy: witaminy A i C, a do tego jest o połowę mniej kaloryczna niż jej wysuszone ziarna. Natura zna swoje sposoby.

Kiełki fasoli nie zawierają fazyny - niekorzystnego dla ludzkiego organizmu rodzaju białka. Kiełki fasoli wiodą prym, jeśli chodzi o odżywcze działanie. Są polecane przy przemęczeniu, jako skuteczne antidotum na przesilenie wiosenne. Wzmacniają system immunologiczny i nerwowy, polecane są również przy chorobach nowotworowych.


Ewa Koza, dietetyk, autorka bloga mamsmak.com    

Dowiedz się więcej na temat: fasola

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje