Reklama

Reklama

Górale mają problem. Narzekają na turystów i ich oszczędność!

Powoli kończy się sezon letni, który zawsze jest największą okazją do zarobków dla wielu regionów turystycznych. Od pewnego czasu można zauważyć rosnące zainteresowanie górami wśród turystów i Zakopane oraz okoliczne miejscowości cieszą się sporym uznaniem. Dlatego tym bardziej zaskakuje fakt, że górale narzekają na tegoroczne zarobki w sektorze turystycznym.

Górale zaskoczeni oszczędnością turystów. Liczą straty!

 W tym roku w Tatrzańskim Parku Narodowym padł rekord - jednego dnia na szlaku do Morskiego Oka, czyli na jednym z najpopularniejszych szlaków w polskich Tatrach, pojawiło się 15 tys. turystów.

Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego nie mają wątpliwości, że tegoroczny letni sezon należy do najbardziej "tłocznych". Tylko w lipcu na szlaki weszło aż 769 tys. 651 turystów, a na szlakach i na szczytach często panował prawdziwy ścisk. 

Ludzie z całej Polski przyjeżdżają na południe Polski, by zobaczyć piękno gór. Oblężeniu Tatr winna jest poniekąd pandemia, która wielu osobom zamknęła możliwość zagranicznych podróży. 

Turyści chętniej zaczęli odkrywać piękno naszego kraju i nie ma w tym nic dziwnego. Na takie tłumy cieszą się mieszkańcy Podhala, którzy w dużej mierze żyją z turystyki. 

Reklama

Turystów zachęcał dodatkowo spadek cen hoteli i domów wypoczynkowych. Było to spowodowane obawami hotelarzy przed niezapełnieniem wolnych pokoi. Jak widać, zabieg opłacił się i właściciele hoteli mogą cieszyć się udanym sezonem. 

Niestety, nie wszyscy świętują zamknięcie sezonu w dobrych nastrojach. Okazuje się, że mimo oblężenia Podhala straty liczą... restauratorzy. Górale, którzy pracują w gastronomii, są zaskoczeni tym, jak oszczędni byli w tej kwestii tegoroczni turyści. Liczba osób wybierających stołowanie się w barach i restauracjach, była zdecydowanie niższa niż w ubiegłorocznym sezonie. 

Czym są "paragony grozy"?

Co jest przyczyną takiego zachowania? Możliwe, że tegoroczne zjawisko "paragonów grozy", które rozlało się po polskim internecie, skutecznie odstraszyło turystów od odwiedzania restauracji i barów. 

Paragony grozy, czyli zdjęcia paragonów opiewających na horrendalne kwoty, zaczęły pojawiać się w sieci na początku wakacji. Najczęściej rachunki te pochodziły z nadmorskich punktów gastronomicznych i pokazywały, jak restauratorzy próbują oszukać swoich klientów. 

Zjawisko stało się słynne w całej Polsce i spowodowało, że turyści uważniej patrzą na to, co zamawiają i za jaką kwotę. Niestety, cierpią też na tym uczciwi właściciele restauracji i barów. 

Ostrożność i czułość na ceny turystów sięgnęła najpewniej zenitu, co widać po tegorocznych wynikach sprzedaży w podhalańskiej gastronomii. 

***
Zobacz również: 

Piotr Kraśko i jego żona Karolina mają ogromne problemy! Niepokojące wieści z Gałkowa!

Tomasz Kammel odebrał wyniki badań! Gwiazdor TVP ujawnił coś niebywałego o swoim zdrowiu!

Ceny nad Bałtykiem rekordowo wysokie! Paragony sieją postrach 

Park Narodowy Gór Stołowych 





Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje