Polska na własne oczy. Tego widoku w Tatrach nigdy nie zapomnisz
Jest niekoleżeńska, nie lubi towarzystwa innych i nazywają ją ognistym chwastem. Mimo to ma mnóstwo wielbicieli, którzy każdego roku przemierzają kilometry, by ją ujrzeć i uwiecznić na zdjęciach. Różowo-filetowy dywan z kwitnącej wierzbówki kiprzycy to jeden z najpiękniejszych widoków w Tatrach. Wybierz się na Halę Gąsienicową a nie pożałujesz!
Zobacz również:
- Dolnośląska perełka dla narciarzy. Ceny karnetów wciąż tańsze niż w Zakopanem
- Podróż Pendolino za złotówkę? PKP planuje spektakularne zniżki w grudniu
- Tylicz: raj dla narciarzy i świetna baza wypadowa w Małopolsce. Ceny skipassów szokują
- Podróże na własną rękę: Kraj Kwitnącej Wiśni na każdą kieszeń. Jest tam taniej niż w Polsce?
Ognisty chwast
Wierzbówka kiprzyca to niezwykle piękna roślina, obok krokusów, prawdziwy symbol Tatr. Na tle strzelistych szczytów robi niesamowite wrażenie. Największe jej skupisko znajdziemy na Hali Gąsienicowej. Upodobała sobie to miejsce ze względu na podłoże bogate w azot. - Wierzbówka kiprzyca to roślina, która lubi dawne polany pasterskie - mówi Jan Krzeptowski-Sabała, przewodnik tatrzański, edukator, współautor książki "Dzikie Tatry". - Jest dość samolubna, rozrasta się intensywnie i na wyłączność. Kwitnie tysiącem kwiatów - dodaje.
Wierzbówka kiprzyca osiąga nawet 2 metry wysokości. To dość popularna roślina. Występuje w Europie, Azji i Ameryce Północnej. "Często porasta przestrzeń po pożarach - opowiada Jan Krzeptowski-Sabała. - Indianie wierzyli, że to duchy spalonych drzew. Nazywana jest Firewood, ognisty chwast - dodaje Jan Krzeptowski-Sabała.
Hala Gąsienicowa pokryła się fioletem
W Tatrach największe skupiska wierzbówki kiprzycy porastają Halę Gąsienicową. Teraz przypada okres jej kwitnienia, dlatego to już ostatni moment, aby oko nacieszyć jej widokiem. Na Halę Gąsienicową prowadzi kilka szlaków. Te najbardziej popularne mają swój początek w Kuźniach. Możemy wybrać dwa warianty przejścia, przez Boczań lub przez Jaworzynkę. Oba szlaki są łatwe i nie powinny sprawić kłopotu nawet początkującym wędrowcom. Czas przejścia jest w obu przypadkach podobny. Odległość jest taka sama i wynosi 5 kilometrów a różnica wzniesień to 550 metrów.
Gwiazda internetu
Po wejściu na Halę Gąsienicową widok kwitnącej wierzbówki kiprzycy wręcz powala i niech zaświadczy o tym liczba zdjęć publikowanych w mediach społecznościowych. I ile razy się tam jest, tyle razy trzeba zdjęcie zrobić. Tatromaniacy tak już mają!
Hala Gąsienicowa to jednak nie jedyne miejsce, gdzie możemy podziwiać te różowo-fioletowe cudeńka. Jeżeli chcemy uniknąć tłumów możemy wybrać się do Doliny Kościeliskiej czy mniej popularnej Doliny Lejowej, która znajduję się pomiędzy Doliną Kościeliską a Chochołowską. Ma długość około 5 kilometrów i nie spotkamy tu zbyt wielu turystów. Nie zobaczymy co prawda tak spektakularnego widoku polany porośniętej wierzbówką, jak na Hali Gąsienicowej, ale za to można dokładnie i w spokoju przyjrzeć się tej roślinie.
Dzikie Tatry
Tatry każdego roku odwiedzają miliony turystów. Większość przemierza szlaki, podziwiając górskie szczyty, z rzadka zerkając na rośliny wokół. A jest na co popatrzeć i co podziwiać. Tatrzańska przyroda potrafi zaskoczyć i zachwycić. Wystarczy na chwilę przystanąć, schylić się, klęknąć. - Tatrzańska przyroda ma się lepiej niż 50, 100 czy 200 lat temu - czytamy w książce Jana Krzeptowskiego-Sabały i Władysława Bętkowskiego "Dzikie Tatry". - Bądźcie uważni na to, co rośnie, kwitnie, fruwa. Podziwiając piękne widoki ze szczytu, spróbujcie "czytać" krajobraz - zachęcają autorzy książki.