Reklama

Reklama

Drzewko w doniczce

Bonsai w języku japońskim oznacza drzewko w doniczce. Chińczycy nazwali je pen-jing, czyli drzewko w naturze. W obu przypadkach oznacza taką samą roślinną miniaturkę, której wyhodowanie wymaga nieraz kilkudziesięciu lat.

To nie przypadek, że bonsai wymyślili i stworzyli ludzie Wschodu, słynący z cierpliwości, precyzji, oryginalnego zmysłu piękna i skłonności do medytacji. Wszystkie te cechy przydają się przy hodowaniu miniaturowych drzewek, które choć małe, to muszą przecież przejść wszystkie cykle rozwoju. Czyli pokryć pień korą, rozgałęzić się, kwitnąć, owocować, gubić liście i odżywać wiosną - jak jego wielcy bracia w przyrodzie. Żadne drzewo nie wyrośnie i nie dojrzeje w ciągu roku. Nie ma też na to szansy bonsai, który w zależności od gatunku, dojrzewa i nabiera kształtów przez wiele lat.

Reklama

Z drzew i krzewów rosnących w Polsce na bonsai najlepiej nadają się: bukszpan, jałowiec, brzoza, sosna, cis, modrzew, wiąz i klon. Z obcych: granaty, cytrusy, cyprysy, rododendrony, fikusy i mirty. Hoduje się z nich niezwykłe miniaturki, o oryginalnych kształtach, nadanych cierpliwą ręką człowieka.

Sztuka tworzenia bonsai jest bardzo trudna. Chińczycy mówią, że "łatwiej jest wychować dziecko, niż wyhodować pen-jing", co najlepiej oddaje trudy, które temu zajęciu towarzyszą.

W Japonii i Chinach bonsai traktowane są jako alegorie życia, wieczności, przemijania. Przekazuje się je z pokolenia na pokolenie, jak najcenniejsze przedmioty. Na ogół nie przekraczają wysokości kilkudziesięciu centymetrów, choć żyją nawet kilkaset lat.

kola

Dowiedz się więcej na temat: Chińczycy | drzewko

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje