Zakochany Jagiełło, czyli mężczyzna z przeszłością i kobieta po przejściach

Pogromca Krzyżaków spod Grunwaldu nigdy nie miał opinii donżuana, ani łamacza serc niewieścich, choć los sprawił, iż był czterokrotnie żonaty, a jego pierwszą żoną była jedna z najpiękniejszych panien ówczesnej Europy.


Reklama

Już Długosz podkreślał fakt, że króla bardziej niż rozkosze łoża interesowały polowanie wojaczka i monarcha żadnej ze swych żon "nie darzył prawdziwą, szczerą, małżeńską miłością". W tej ostatniej kwestii jednak kronikarz się mylił. Jagiełłę bowiem ugodziła strzała Amora, a król zakochał się tak bardzo, że nawet chciał dla kobiety porzucić tron Polski. A damą serca monarchy, związek z którą wywołał niemały skandal, nie była bynajmniej piękna Jadwiga Andegawenka, ani ostatnia małżonka Jagiełły, młodsza od niego o całe pięćdziesiąt lat, Sonka.

Wręcz przeciwnie, król stracił głowę dla kobiety, jak na owe czasy leciwej, bo czterdziestopięcioletniej, której twarz, zgodnie ze świadectwami epoki szpeciły zmarszczki. Na domiar złego wybranka monarchy była trzykrotną wdową i matką gromadki dzieci. Dla porządku dodajmy, że bardzo majętną, ale jej bogactwo nie odegrało w tej historii żadnej roli.

Kwestia małżeństwa monarchów nigdy nie była osobistą sprawą żadnego z nich, ale miała wymiar państwowy. Nic więc dziwnego, że kiedy druga żona Władysława Jagiełły, Anna Cyllejska, po krótkiej chorobie niespodziewanie zakończyła swą ziemską wędrówkę, doradcy króla zaczęli gorączkowo rozglądać się za odpowiednią kandydatką na kolejną królewską małżonkę.

Planowano wysłanie dziewosłębów na dwór moskiewski, z prośbą o rękę córki księcia Wasyla, a Zygmunt Luksemburczyk chciał, aby Jagiełło poślubił jego krewną księżniczkę brabancką - Elżbietę, do której nawet już wyjechało poselstwo polskie z Zawiszą Czarnym i Januszem z Tuliszkowa na czele. Jednak próby wyswatania monarchy spełzły na niczym, bowiem on sam wykonał zupełnie innego wyboru. Tym razem jego decyzja nie tylko zaskoczyła wszystkich, ale wywołała międzynarodowy skandal.

Ku zdumieniu poddanych i dostojników król zdecydował się poślubić Elżbietę Granowską, kobietę jak na owe czasy leciwą, liczącą bowiem już jak wspomniano czterdzieści pięć lat, majętną wdowę z czworgiem dzieci, mającą za sobą trzy małżeństwa. Jagiełło był co prawda jeszcze starszy, dobiegał już siedemdziesiątki, ale żadna z jego poprzednich żon nie obdarzyła go upragnionym synem - dziedzicem korony, a związek z kobietą po czterdziestce raczej nie dawał szans na potomstwo.

Co gorsza, Elżbieta była nieuleczalnie chora na gruźlicę. Poza tym, na drodze do zawarcia małżeństwa istniała poważna przeszkoda kanoniczna. Matka wybranki króla - Jadwiga z Helsztyńskich - była matką chrzestną Jagiełły, co oznaczało, że król i Elżbieta w świetle prawa kościelnego byli tzw. "rodzeństwem duchowym", a to uniemożliwiało ślub. Zawarcie związku małżeńskiego wymagało więc uzyskania dyspensy papieża, co było procesem długotrwałym, kosztownym i wymagającym wielu zabiegów dyplomatycznych. Wszystko to sprawiło, że Jagielle odradzano ten związek. Król jednak się uparł i postanowił za wszelką cenę doprowadzić Elżbietę do ołtarza.

Cóż było przyczyną takiej desperacji monarchy? Być może był trochę zmęczony i rozczarowany związkami z dużo młodszymi od siebie kobietami i zapragnął towarzystwa osoby starszej i dojrzalszej, która lepiej by go rozumiała? Może też sądził, iż niemłoda i stateczna żona nie będzie przyprawiała mu rogów, jak to czyniła jej poprzedniczka? Wszak Jagiełło kochał polowania i często wyjeżdżał na łowy, pozostawiając swoją żonę na zamku. Samotna, ale niemłoda już małżonka mniej jest narażona na zaloty zuchwałych gołowąsów niż młoda dziewczyna, zamężna ze znacznie starszym człowiekiem.

Poza tym oboje znali się już od 30 lat, Jagiełło poznał Elżbietę podczas swojego ślubu z Jadwigą Andegaweńską. Być może, że nawet łączył ich romans. Wybranka króla miała już czworo dzieci z poprzedniego małżeństwa, w tym dwóch synów Jana i Ottona, więc może Jagiełło uznał, że i jego może obdarzyć upragnionym potomkiem. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że król po prostu, prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu, naprawdę się zakochał. Nie był też pierwszym mężczyzną, który stracił dla Elżbiety głowę. Życie trzeciej żony Jagiełły obfitowało w miłosne przygody, których nie wymyśliłby obdarzony nawet największą fantazją pisarz lub scenarzysta filmowy.

Elżbieta pochodziła z rodu Starżów, potomków Sieciecha, niesławnego palatyna z czasów Władysława Hermana. Jej ojcem był Otton herbu topór z Pilicy, palatyn Kazimierza Wielkiego, wojewoda sandomierski i starosta wielkopolski, matką zaś wspomniana już Jadwiga, siostra magnata małopolskiego - Spytka z Melsztyna. Jej dziadkiem był sam wielki Spytek z Melsztyna, sprawujący za panowania Władysława Łokietka urząd kasztelana krakowskiego. Był on założycielem miasta Tarnów i dlatego jedna z gałęzi jego potomków przybrała nazwisko Tarnowskich i w późniejszych czasach otrzymała tytuł hrabiowski. Bratem Jadwigi, a więc wujem Elżbiety, był kolejny Spytek z Melsztyna, znany jako Spytek II, wojewoda krakowski, pan lenny Podola, który zginął bohaterską śmiercią w bitwie nad Worsklą w 1399 roku. Jego córka, a więc siostra cioteczna Elżbiety, Jadwiga Melsztyńska, poślubiła księcia opolskiego z dynastii Piastów.

Ojciec Elżbiety, zapisał się w historii tym, że Otton zabezpieczył w swoim domu część skarbca przeniesionego przed śmiercią Kazimierza Wielkiego z Wawelu. Późniejsza żona Jagiełły była jedynaczką i wyrosła na pannę obdarzoną niezwykłą urodą, a po śmierci ojca stała się także jedną z najzamożniejszych panien w królestwie. Szybko znaleźli się adoratorzy, chętni do poślubienia urodziwej dziewczyny i zawładnięcia jej majątkiem. Elżbieta mogła wybierać spośród wielu zalotników, ale nie zdążyła dokonać wyboru właściwego kandydata, bowiem to kandydat, może nie najwłaściwszy, ale za to najsprytniejszy i bardzo zdeterminowany, zdecydował za nią ... Tym człowiekiem był szlachcic z Moraw - Wiseł Czambor, który pewnej nocy wkradł się do zamku w Pilicy i porwał pannę. Przedsięwzięcie było starannie zaplanowane - po uprowadzeniu Elżbiety, Wiseł doprowadził do zawarcia związku małżeńskiego i jego skonsumowania. Historia milczy o jakichkolwiek protestach dziewczyny, należy więc przypuszczać, że sprytny Morawianin cieszył się co najmniej przychylnością swojej wybranki.

Dowiedz się więcej na temat: władysław jagiełło

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje