Reklama

Reklama

Ślub i wesele

​Co wkurzyło przyszłe pary młode. I nie chodzi tylko o odwołanie wesela

Największą bolączką tegorocznych par młodych jest to, czy koronawirus uniemożliwi im złożenie przysięgi w obecności ważnych dla nich osób oraz czy wesele będzie mogło się odbyć. Są pary, które wpadły na nietypowe rozwiązanie w postaci cichego ślubu i hucznego odnowienia przysięgi za rok.

Rok 2020 jest wyjątkowy. Większość z nas ocenia go negatywnie, no bo i z czego tu się cieszyć? Ryzyko dla zdrowia, a nawet życia. Widmo utraty pracy, zaprzepaszczenia oszczędności, fiaska inwestycji. Ograniczone kontakty z seniorami i osobami przewlekle chorymi. Długotrwała edukacja zdalna, wyciszone życie społeczne. Ogólne napięcie i niepewność: "Kiedy to się skończy, a może już tak zostanie...?".

Reklama

Kolejne ograniczenia?

Wśród plusów, bo przecież to one dają nadzieję, wymieniamy najczęściej: więcej czasu z rodziną przy pracy zdalnej, oszczędność czasu i pieniędzy, jeśli nie trzeba dojeżdżać do pracy. Bardziej uniwersalny argument to wywołanie refleksji - co tak naprawdę jest ważne, jakkolwiek egzaltowanie by to nie brzmiało. I choć mogłoby się wydawać, że to, czy odbędzie się... czyjeś wesele, jest problemem błahym, mało istotnym w obliczu istniejących zagrożeń, to jednak trudno zbagatelizować ten efekt zamieszania w życiu wielu osób, który także wywołał COVID-19.

- Dla par, które od wielu miesięcy planowały swój ślub i wesele, jest to kwestia utraty sporej kwoty pieniędzy, ale i możliwości zrealizowania marzeń - mówi Anna Machnowska z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele. - Nerwówka towarzysząca zmianom kolorów na polskiej mapie ryzyka potrafi odebrać całą przyjemność z planowania tego wielkiego dnia, więc trudno się dziwić, że tak wiele osób burzy się przeciwko wprowadzaniu kolejnych ograniczeń - dodaje.

Jest to problem także dla naszej gospodarki, bo branża ślubno-weselna, w tym hotelarska, to naprawdę istotny jej element. Zarówno osoby ją tworzące, jak i narzeczeni nie mogę pogodzić się ze swoistą nagonką - jak sami określają w licznych dyskusjach w mediach społecznościowych - akurat na wesela, a nie inne wydarzenia, gdzie dystans bezpieczeństwa nie zostaje zachowany.

- Jasne, pozamykajmy wszystko, odwołajmy śluby, wesela, ale za to imprezy, które można obejrzeć w telewizji i nie tylko mogą się odbywać?? W klubach normalnie są imprezy, tylko przekwalifikowane na czynny bar i nie ma zagrożenia? Co oni się tak uwzięli na te wesela! Teraz goście nam będą odmawiać, jakbyśmy co najmniej tego wirusa w słoikach na stołach trzymali. A plaża we Władysławiowie?! Może to kogoś zainteresuje?! - mocno reaguje, pod jednym z artykułów w sieci, Dagmara, tegoroczna panna młoda.

Planujemywesele.pl

Reklama