Menadżerka emocji

Emocje wzbogacają życie, ale kiedy dajemy się im ponieść, mogą nas zrzucić z siodła. Mądre zarządzanie sferą uczuć sprawia, że przestajemy być zakładniczkami sentymentów. Czujemy to, co chcemy czuć.

Zawsze uwielbiałyśmy się zwierzać, ale teraz śmiało epatujemy intymnymi historiami nawet w gronie nowo poznanych osób. Nie krępuje nas widok własnych łez, wyjawienie pikantnego szczegółu, a obecność telewizyjnych kamer wcale nie zawstydza. Dla wielu osób bulimia afektów to nic innego jak demonstrowanie bardzo dziś modnej inteligencji emocjonalnej. Nic bardziej błędnego! Rozpoznawanie, nazywanie i ujawnianie emocji to dopiero alfabet. Biegłość przejawia się w umiejętności ich kontrolowania, a więc również w powściągliwości. Na nic szczerość do bólu, kiedy nic dobrego z niej nie wynika. Korzystanie z inteligencji emocjonalnej nie zakłada wprowadzania umysłu w stan uśpienia.

Reklama

Wrzenie serca

Jeżeli emocje sięgają szczytu, nasze życie może niebezpiecznie pikować w dół. Intensywne doznania zaburzają proces przetwarzania informacji - twierdzi amerykański neurofizjolog, profesor Richard Restak. Smutek pogarsza zdolność logicznego i kreatywnego myślenia. A tak pożądany przecież stan jak euforia skłania do zachowań ryzykownych, zmniejsza koncentrację oraz zaburza dostrzeganie istotnych detali. Odczuwanie silnych uczuć, zarówno przyjemnych, jak i nieprzyjemnych, upośledza umysłowe zdolności od pięćdziesięciu do nawet dziewięćdziesięciu procent!

Przez wzburzone morze uczuć zdrowy rozsądek się nie przebije. Nie mówiąc już o bardziej skomplikowanym intelektualnym wysiłku. Dlatego spontaniczne reagowanie zostawmy sobie na codzienne kontakty z ludźmi. W sytuacjach wyboru czy decyzji - lepiej się schładzać. Wysoka temperatura uczuć nie zagrzewa do roztropnej zmiany. Skłania do szukania pochopnych rozwiązań, odwlekania czy interpretowania złożonych konfliktów jako sytuacji bez wyjścia.

Specjalistki od emocji

Rozmawiałam z kobietą, która od dawna chce odejść od agresywnego męża, ale rozwód pozbawiłby ją dostatniego poziomu życia. Żadne rozwiązanie nie było idealne. Przeżuwa złe wspomnienia, pakuje się i rozpakowuje, przeżywa huśtawki nastrojów. Od kilku lat tkwi na życiowym zakręcie. Sama się tam zresztą ulokowała. Wszystko przez to, że jedzie na emocjonalnym biegu. Kurczowo trzyma się zarówno lęku przed mężem, jak i lęku przed zmianą. Gdyby przestawiła się na racjonalne funkcjonowanie, nie pozwoliłaby, aby te niepokoje dezorganizowały jej cenny czas. Na pewno doszłaby do wniosku, że życie to nie czarowna bajka i każda instrukcja naprawy zawiera w sobie nie tylko element zysku, lecz też straty.

Emocjonalnie dorosła osoba nie odsuwa bez końca momentu podjęcia decyzji, ale realizuje wariant, którego koszty będą dla niej mniej kłopotliwe. Umie je oszacować, podejmuje konieczne ryzyko, pragnie zamienić lęk na bardziej przyjemne uczucie.

Niestety, my, kobiety, mamy tendencję do trzymania się złych uczuć. Typowy mężczyzna, jeżeli czuje się niekomfortowo, automatycznie orientuje się zadaniowo i chce rozwiązać problem. Inna sprawa, czy zawsze dobrze wybiera... My jednak jesteśmy specjalistkami od szybkiego, ale doraźnego i krótkotrwałego likwidowania złego samopoczucia. Zwalczamy objawy, szukamy pocieszenia, a nie rozwiązania problemu.

Dowiedz się więcej na temat: świat | pamięć | uczucia | emocje

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje