Reklama

Reklama

Nie starzej się!

Mogłoby wydawać się, że starość to obiektywny fakt, którego nie da się zmienić. A jednak tak nie jest. Wszyscy znamy przecież powiedzenie, że "mamy tyle lat na ile się czujemy".

Starość to nie liczba przeżytych lat i zmarszczek na twarzy, lecz pewien styl życia - postawa życiowa. Często to młodzi ludzie czują się staro i prowadzą "emerycki" tryb życia, a emeryci tryskają energią, werwą i nowymi pomysłami, potrafiąc cieszyć się życiem.

Reklama

Prentice Mulford, filozof radości życia, idzie jeszcze dalej twierdząc, że starzejemy się tylko dlatego, że nosimy w swojej podświadomości zbiorowe przekonanie o nieuchronności starości i że tylko od nas samych i od naszego myślenia zależy, czy się zestarzejemy.

W swojej książce "Przeciw śmierci" pisze on: "Myśląc, budujemy z niewidocznego materiału coś, co siły do siebie przyciąga - dla naszej pomocy lub szkody, stosownie do charakteru myśli, któreśmy wysłali. Kto liczy na to, że się zestarzeje, kto nosi zawsze w duchu swój obraz (...) jako zgrzybiałego starca, ten podlegnie starości. Lecz ten, który nakreśli jako plan samego siebie - obraz myślowy pełen młodości, siły i zdrowia (...) - kto tym obrazem myślowym potrafi się bez ustanku jednoczyć, ten pozostanie młody."

Dotyczy to szczególnie kobiet; bo właśnie kobiety zbyt łatwo i zbyt wcześnie dają sobie "przyzwolenie" na starość. O ile pięćdziesięcioletni mężczyzna często przeżywa drugą młodość, a sześćdziesięciolatek - zarówno w swoim jak i powszechnym odbiorze - jest w średnim wieku i dopiero zaczyna się starzeć, o tyle pięćdziesięcioletnia kobieta uważa niejednokrotnie, że jest stara, a jej życie skończyło się i praktycznie "wykreśla się" z niego, a sens swojej dalszej egzystencji widzi tylko w służeniu wnukom i dorosłym dzieciom.

Taka psychiczna rezygnacja z siebie sprawia, że kobieta wpada w depresyjny nastrój, który pogłębia liczeniem zmarszczek i marzeń, które już nigdy (wg niej) się nie spełnią.

Niestety, kobietom, które nie godzą się na starość i na rezygnację z siebie, nie ułatwia takiej postawy otoczenie. Pracodawcy (w większości przypadków) uważają, że już czterdziestoletnia kobieta jest dla nich za stara i to sprawia, że właściwie nie ma ona szans na znalezienie pracy.

Zapomina się o krajach zachodniej Europy, do której ponoć chcemy "wejść", że tam często kobiety podejmują działalność zawodową dopiero po odchowaniu dzieci, lub wracają do pracy po kilkunastoletniej przerwie - i nikt im tego nie utrudnia. Niejednokrotnie w wieku 40 lat rozpoczynają studia, aby mając 45 lat podjąć swoja pierwszą pracę.

Dowiedz się więcej na temat: starość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje