Reklama

Reklama

Blue zones: Tutaj ludzie dożywają setki!

Nadwaga, cukrzyca, nadciśnienie, depresja, reumatyzm... Przyczyną 70 proc. chorób przewlekłych jest niewłaściwe odżywianie. Jedząc to, co dla nas dobre, możemy uwolnić się od wielu dolegliwości, wzmocnić organizm i przedłużyć sobie życie. Przeczytaj fragment książki "Zamień leczenie na jedzenie", której autor, prof. dr Andreas Michalsen, udziela wskazówek, jak mądrze jeść.

Zadziwiające, co potrafi zdziałać żywienie dla naszego zdrowia! Zabiorę was teraz w małą podróż dookoła świata, do miejsc, gdzie ludzie żywią się najzdrowiej.

Reklama

Gianni Pes, włoski lekarz i naukowiec zajmujący się gerontologią, oraz Michel Poulain, belgijski astrofizyk i demograf, wpadli na mądry pomysł, żeby sprawie żywienia i zdrowia przyjrzeć się od innej strony: zamiast poddawać myszki doświadczalne dietom, które być może zagwarantują im długowieczność, i czekać na efekt eksperymentów, przeprowadzili badania demograficzne.

Wybrali do nich te miejsca na świecie, w których żyją najstarsi i najzdrowsi ludzie, i oznaczyli je na mapie niebieskim kolorem. Dlatego właśnie te obszary określa się mianem blue zones.

Amerykański dziennikarz Dan Buettner wspólnie z Narodowym Instytutem Gerontologii w Bethesda w stanie Maryland rozszerzył zakres badań. Wraz z zespołem, do którego zostali zaproszeni Pes i Poulain, zidentyfikowali sześć stref (wcześniej było ich pięć), w których żyje większość stu- i studziesięciolatków.

Celem badań miało być ustalenie, jak to się dzieje, że w blue zones ludzie dożywają tak sędziwego wieku. Jak żyją, jak się odżywiają, czy rezygnują z nikotyny, czy utrzymują bliski kontakt z rodziną, czy angażują się sprawy społeczne, czy zażywają dużo ruchu.

Jaki był rezultat tych badań? Okazało się, że na długie życie w zdrowiu decydujący wpływ ma jedzenie, przy czym wielką rolę odgrywa przede wszystkim żywienie tradycyjne, czyli spożywanie tych pokarmów, które jadano w danym regionie od wieków.

Wyspa Okinawa, Japonia

Okinawę nazywa się niekiedy wyspą nieśmiertelnych, bo ujmując rzecz statystycznie, trzycyfrową liczbę przeżytych lat notuje się tu znacznie częściej niż gdzie indziej. Dlaczego tak się dzieje? Co szczególnego jest w ludziach tu mieszkających? Okinawa leży na Oceanie Spokojnym, w odległości około 1,5 tysiąca kilometrów od Tokio. I chociaż podczas drugiej wojny światowej ludność Okinawy wiele wycierpiała, spośród populacji liczącej 1,3 miliona ludzi ponad dziewięćset osób ma sto lat i więcej.

Większość z nich radzi sobie samodzielnie i nadal jest aktywna fizycznie. Być może dlatego nie ma tam słowa na określenie emerytury. Prawie wszystkie rodziny mieszkające na wsi uprawiają warzywa i owoce, inne artykuły spożywcze kupują na lokalnych targach, nie w supermarketach. Są to więc produkty regionalne, a nie importowane.

Od dziesiątków lat głównym artykułem żywnościowym na Okinawie były bataty (imo). Na śniadanie jada się zupę miso z warzywami, do innych posiłków dodaje się też algi, tofu, natto (przefermentowane ziarna soi) oraz ryż przyprawiony cebulą, pieprzem i kurkumą. Często podaje się też dwa produkty, do których nie nawykły nasze europejskie podniebienia - gorzką przepęklę ogórkowatą (goya) i bylicę. Przez cały dzień popija się zieloną herbatę. Białko zwierzęce w postaci ryb pojawia się na stole stosunkowo rzadko, a mięso - zazwyczaj wieprzowinę - jada się wyłącznie w święta.

Jeżeli przyjrzeć się nawykom żywieniowym na Okinawie, rzuca się w oczy jeszcze jedno. Mieszkańcy wyspy praktykują Hara hachi bun me. Jest to konfucjańska wskazówka żywieniowa, mówiąca, że należy jeść tak, aby zaspokoić głód jedynie w 80 procentach. Prostszą dietę trudno sobie wyobrazić. Tak więc nieodłącznym elementem kultury żywieniowej na Okinawie jest ograniczenie kalorii.

Niestety od pewnego czasu populacja stulatków na Okinawie zaczyna się zmniejszać. Wiąże się to ze zmianą stylu życia na zbliżony do zachodniego, a to oznacza zamiłowanie do fast foodu. Tym samym niewielki udział tłuszczu zwierzęcego w diecie wzrósł z 10 procent w latach sześćdziesiątych do 30 procent współcześnie, osiągając poziom krajów zachodnich. Obecnie prawie co drugi mieszkaniec wyspy w wieku pomiędzy dwudziestym a sześćdziesiątym dziewiątym rokiem życia ma nadwagę.

Niewielki udział tłuszczu w pożywieniu miał związek z batatami uważanymi za prawdziwą tajemnicę długowieczności mieszkańców tego regionu. Badania dowodzą ich zbawiennego wpływu na ukrwienie naczyń. Dlatego jestem szczęśliwy, że od pewnego czasu są one dostępne także na naszym rynku. Niestety wielu Japończykom bataty się znudziły. Były one podstawowym produktem spożywczym w czasie wojny, nie niosą więc dobrych wspomnień.

Pożywienie na Okinawie jest także bogate w algi. Wprawdzie dyskusja na temat kwasów tłuszczowych omega-3 ciągle trwa, jednak ze względu na ich dużą zawartość oraz obecność dodatkowych wtórnych substancji roślinnych uważam algi za drugi czynnik sprzyjający długowieczności.

Trzecią cudowną bronią, której wyspiarze zawdzięczają zdrowe, długie życie, są prawdopodobnie warzywa zielonolistne, spożywane w Azji wyjątkowo często - złocień wieńcowy, tatsoi, chin-gin cai, osaka shirona czy nozawana. Zawierają one dużą ilość azotanów, które chronią naczynia krwionośne i sprzyjają przemianie materii. Z tego względu można je zaliczyć do superżywności (...).

* Więcej o książce Andreasa Michalsena "Zamień leczenie na jedzenie" przeczytasz TUTAJ.

***Zobacz także***

Dowiedz się więcej na temat: zdrowe odżywianie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje