Reklama

Reklama

Czy dietetyczna zasada "jedz mniej, a częściej" ma znaczenie?

Jeśli chcesz kontrolować swój apetyt, jedz małe, ale częste posiłki - to zalecenie, które usłyszymy od większości dietetyków i trenerów. Jednak specjalistka ds. żywienia Carrie Dennett analizując liczne badania przyznaje, że nie jest ono konieczne.

- Przez dziesięciolecia wskazywano, że zwiększona częstotliwość posiłków jest związana z mniejszym prawdopodobieństwem nadwagi. Chodzi o to, że jeśli między jednym a drugim posiłkiem upłynie zbyt wiele czasu, będziemy bardziej narażeni na napady wilczego głodu i ostatecznie spożywamy więcej. Dodatkowo jest nam trudniej w takiej sytuacji dokonać właściwych wyborów żywieniowych - wyjaśnia dietetyk Carrie Dennett.

Jednak analizując liczne badania, Dennett dostrzegła, znikomy, a w zasadzie żaden związek pomiędzy częstotliwością posiłków a apetytem.

Reklama

- Przykładowo jedno z badań opublikowanych w styczniu w Journal of Nutrition zawierało element pomocniczy, w którym oceniano poziom głodu wśród badanych. Jedna z grup zjadła jedno solidne śniadanie, druga grupa spożyła dwa mniejsze posiłki w odstępie 90 min. Badanie pokazało, że w przypadku osób, które zjadły obfite śniadanie, zanotowano nagły spadek głodu po posiłku, następnie do południa poziom głodu stopniowo narastał. W przypadku drugiej grupy zanotowano niewielki spadek głodu po pierwszym posiłku, zauważono jednak dramatyczny wzrost poczucia głodu przed drugim posiłkiem - wyjaśnia na łamach "Washington Post" dietetyk.

Carrie Dennett wskazuje na kolejne badanie opublikowane w 2010 roku na łamach "British Journal of Nutrition", w którym nie znaleziono żadnych istotnych różnic w ocenie apetytu lub poziomie wydzielania greliny - hormonu głodu - wśród uczestników, którzy spożywali jedynie trzy duże posiłki i trzy mniejsze posiłki plus trzy przekąski.

Jak podkreśla dietetyk, apetyt zależy od czegoś więcej niż jedynie odstępów między posiłkami.

- Prawdopodobnie większy wpływ na poziom naszego głodu ma to, co jemy, a nie jak często jemy. Jeśli dokonujesz zdrowych wyborów żywieniowych i sięgasz po produkty, które zaspokoją potrzeby energetyczne organizmu, i nie masz do czynienia z napadami głodu, martwienie się o częstotliwość posiłków jest jak dzielenie włosa na czworo - przyznaje dietetyk.

Ekspertka zachęca do tego, aby dostrzec jak duża częstotliwość posiłków jest dla nas idealna.

- Idealna częstotliwość posiłków pozwala utrzymać stały poziom energii przez cały dzień. Wraz ze spadkiem poziomu sytości, jesteśmy na tyle głodni, aby sięgnąć po kolejny posiłek, natomiast nie aż tak głodni, że rzucamy się na wszystko co mamy pod ręką. Można wskazać, że trzy posiłki dziennie stanowią minimum, spożywanie tylko jednego, albo dwóch posiłków może nie uchronić nas od napadów wilczego głodu - wyjaśnia Dennett. (PAP Life)

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje