Czy warto opodatkować słodycze?

W kraju zaczęła się dyskusja, czy na polski grunt można przenieść podatek od niezdrowego jedzenia. Potocznie nazywa się go podatkiem od cukru. Chodzi o to, żebyśmy jedli mniej słodyczy oraz pili mniej słodkich napojów.

Z faktami nie ma co dyskutować - "śmieciowa", przesłodzona żywność przynosi więcej szkody niż pożytku. To w niej eksperci upatrują głównej przyczyny epidemii otyłości, chorób układu krążenia i cukrzycy.

Reklama

Nasze dzieci tyją teraz najszybciej w Europie

Jak wynika z raportu UNICEF, w ciągu dekady podwoiła się liczba małych Polaków z nadwagą. Co dziesiąty ma nadciśnienie! Także dorośli tyją, a potem chorują na potęgę. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca więc, aby rządy włączały się w propagowanie zdrowego odżywiania. Niektóre już to czynią, np. Finowie płacą podatek od słodyczy od 6 lat. W Portugalii napoje, które zawierają ponad 80 g cukru na litr, objęto podatkiem w wysokości 16,46 euro za 100 litrów. Te mające mniej niż 80 g cukru na litr - podatkiem o połowę mniejszym. Dania natomiast wprowadziła podatek od produktów zawierających tłuszcze nasycone. W wyniku tego podrożało tam wszystko, co na co dzień jada zwyczajny człowiek, a Duńczycy ruszyli na zakupy do Niemiec. Po roku i trzech miesiącach duński rząd wycofał się więc z tego pomysłu.

A nasz rząd? Opublikował komunikat: "W związku z artykułami prasowymi dotyczącymi wprowadzenia podatku na produkty zawierające cukier oraz sól Ministerstwo Finansów informuje, że nie prowadzi obecnie takich prac". Cóż... tym bardziej warto przyjrzeć się temu, ile niezdrowych produktów pochłaniamy.

Polacy są sceptyczni, nikt nie lubi nowych podatków. - Przez taki podatek może być jak z papierosami - mówi pani Zofia (57 l. ) z Przemyśla. - Gdy podrożały, rozwinęła się szara strefa i indywidualny import ze Wschodu. Na Ukrainie słodycze są znacznie tańsze, więc mogą zalać Polskę i dalej będziemy niezdrowo jeść.

Ważniejsza jest zmiana nawyków żywieniowych

Dietetycy podpowiadają, że powinniśmy zwracać uwagę na to, co dzieci jedzą w domu i jakie nawyki z niego wynoszą. Jeśli lubią jabłka, będą je jadły także w szkole na drugie śniadanie. Wtedy nie kupią wysokokalorycznego batonika lub kremówki... - Równie ważne jest to, żebyśmy dawali dzieciom dobry przykład. Dziecko najlepiej uczy się przez naśladowanie - mówi Mariola ze Starachowic (32 l.), matka dwóch córek. - My, dorośli, powinniśmy więc sami zastępować słodycze owocami i warzywami.

Jak ograniczyć cukier w diecie

Czytajmy etykiety! Dowiemy się z nich, ile cukru zawierają różne produkty. Ilość jest podawana w gramach, pamiętajmy więc, że 5 g odpowiada 1 łyżeczce i zawiera 20 kalorii.

Zamiast ciast i batonów - owoce! Także suszone morele, jabłka albo daktyle.

Słodkie napoje warto zastąpić wodą mineralną. Można jej dodać smaku sokiem z owoców domowej roboty, np. z malin.

Cukier w herbacie nie jest niezbędny. Jeśli już musimy, słodźmy ją np. stewią albo co tydzień dodawajmy go mniej, aż w końcu uznamy, że najlepsza jest herbata... gorzka.

Uczyć trzeba też dorosłych

- Nie wierzę w sens wprowadzenia podatku od cukru ani od innego niezdrowego jedzenia - mówi Anna Zielewska (54 l.) z Płocka. Pracuje jako sekretarka w jednej z tamtejszych podstawówek. - Nie tędy droga! - uważa. - Na co dzień widzę, że dzieci mają bardzo złe nawyki żywieniowe. Nie pomogły zakazy w sklepikach szkolnych, uczniowie i tak przynoszą do szkoły batony i cukierki. Dają je im sami rodzice.

- "Przesładzamy" to pokolenie - wzdycha kobieta. - Na korytarzu mijam szóstoklasistów ważących po 80 kilogramów! Czy oni nie kupią wafelka, jak podrożeje o 20 groszy z powodu podatku? Dla nich nie będzie to przeszkoda, ponieważ są już uzależnieni od cukru.

Zdaniem pani Anny powinno się wprowadzić obowiązkowe zajęcia dla rodziców i uczniów nie tylko z zasad zdrowego odżywiania, ale i zagrożeń, jakie wynikają ze złego jedzenia. - Na paczkach papierosów straszy się skutkami palenia - przypomina. - A gdyby tak na opakowaniach słodyczy pokazywać wpływ nadmiaru cukru na powstanie różnych chorób? I mówić o tym częściej w telewizji!

Z cukrem nie ma żartów

Cukier jest naprawdę tak groźny dla zdrowia, że trzeba z nim "walczyć" wszelkimi sposobami?

Hanna Stolińska-Fiedorowicz, dietetyk kliniczny, Instytut Żywności i Żywienia: - Nadmiar - tak, ponieważ prowadzi do wielu chorób, m.in układu krążenia i cukrzycy, nie mówiąc o otyłości. Dopuszczalna norma dzienna to ok. 5 łyżeczek. Przy czym w "boju o cukier" nie chodzi o to, żeby mniej słodzić herbatę, bo nad tym ludzie raczej panują, ale o dosładzanie produktów, których zwyczajni konsumenci nie podejrzewają o to, że zawierają cukier. Kto np. myśli o tym, że wypijając butelkę maślanki, pochłania aż 9 łyżeczek cukru?

Co pani sądzi o pomyśle wprowadzenia podatku od cukru?

- Może osoba, która będzie musiała więcej zapłacić za jakiś produkt, zastanowi się, dlaczego, z czego to wynika. Choć z drugiej strony... jeśli ktoś bardzo będzie chciał kupić, i tak kupi. Pytanie również, na co zostaną przeznaczone wpływy z tego podatku.

Cóż więc robić?

- Edukować! Proponujemy wprowadzić do szkół przedmiot: Zdrowie. Uczniowie dowiedzą się wtedy, co im służy, a co szkodzi.

Dorota Filipkowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje