Reklama

Reklama

​Eksperci apelują o zachowanie ostrożności. Pandemia się jeszcze nie skończyła

Jak wynika z raportu "Zwyczaje higieniczne Polaków w dobie koronawirusa", ponad połowa badanych deklaruje, że zachowa obecnie stosowane środki ostrożności po pandemii. Do najczęściej wymienianych należą: mycie rąk oraz dezynfekcja. Choć te dane mogą cieszyć, zdaniem prof. dr hab. n. med. Lidii Rudnickiej, to za mało.

"Martwi mnie to, że pozostała część Polaków tych nawyków nie zachowuje. Pamiętajmy, że pandemia się nie skończyła. A tym łagodniejsza będzie czwarta fala, (bo to, że będzie już wiemy), im bardziej będziemy przestrzegać dotychczasowych zasad, jak mycie i dezynfekcja rąk, noszenie maseczek" - podkreśliła  prof. dr hab. n. med. Lidia Rudnicka.

93 proc. Polaków przyznaje, że dezynfekuje ręce. Blisko połowa z nich, bo aż 12 milionów korzysta ze środków do dezynfekcji tuż po umyciu rąk, zazwyczaj po przyjściu do domu. Około 10 milionów Polaków nosi przy sobie własny preparat do dezynfekcji - zazwyczaj w formie żelu lub płynu.

Reklama

Jak wynika z raportu "Zwyczaje higieniczne Polaków w dobie koronawirusa" opracowanego na podstawie badania przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie NAOS, 65 proc. badanych zaczęło korzystać ze środków do dezynfekcji w marcu 2020 roku. Aż 2/3 Polaków dezynfekuje ręce częściej niż dwa razy dziennie. Głównym powodem stosowania środków biobójczych w Polsce jest obawa przed zachorowaniem na koronawirusa, a równocześnie aż 42 proc. Polaków deklaruje, że dezynfekcja rąk pozwala im czuć się świeżo i czysto. Zaś połowa respondentów deklaruje, że te nawyki zostaną z nimi również po zakończeniu pandemii.

Prof. dr hab. n. med. Lidia Rudnicka, prezes Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, podkreśla, że zachowanie tych nawyków będzie szczególnie istotne, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z czwartą falą pandemii. Apeluje przy tym, aby nie zwiodło nas luzowanie obostrzeń, a wypracowane nawyki pozostały z nami jeszcze na długo. Bowiem to od nas zależeć będzie, jak łagodny przebieg będzie miała kolejna fala pandemii. 

Przypomnijmy zatem o czym warto pamiętać. Podstawą jest oczywiście noszenie maseczki, ale też dokładne mycie i dezynfekowanie rąk.

"Jak rekomenduje WHO podstawą jest mycie rąk, kiedy przychodzimy do domu, przed posiłkiem, kiedy wyjdziemy z łazienki, a w szczególności poza domem, kiedy dotykamy różnych przedmiotów, powierzchni, podajemy komuś rękę. Oczywiście podstawą jest umycie rąk, a jeśli nie mamy dostępu do mydła i wody, wtedy powinniśmy użyć środka dezynfekującego - powinniśmy używać go przez 15 sekund, dokładnie wcierając preparat w całą powierzchnię dłoni. Bardzo ważne jest, co należy podkreślić, noszenie maseczki. Pandemia niewątpliwie zmieniła nasze nawyki, co widać chociażby po tym, jak zmniejszyła się liczba zachorowań na tzw. choroby brudnych rąk. Pamiętajmy jednak, że szczególnie w dobie pandemii, tych zasad trzeba się trzymać dość restrykcyjnie" - apeluje prof. Rudnicka.

Kolejnym istotnym elementem jest właściwy dobór środków dezynfekujących, bowiem istnieje zasadnicza różnica między środkami biobójczymi a bakteriobójczymi. 

"Myśląc o produktach biobójczych, czyli dezynfekujących, mówimy o takich, które są zarejestrowane w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, co za tym idzie są one przebadane pod kątem odpowiednich testów. Mają udokumentowane działanie eliminujące wirusy i bakterie, czyli zabijają to, co niesie nam największe zagrożenie. Z punktu widzenia produktów antybakteryjnych mamy na myśli produkty zakwalifikowane jako kosmetyki. Z założenia służą do pielegnacji, higieny, usuwania brudu i mikroorganizmów. Natomiast nie możemy mówić, że jest to działanie, które nas skutecznie ochroni przed wirusem. Należy sprawdzać i zwracać uwagę na etykiety, na której powinien znaleźć się numer pozwolenia" - wyjaśnia dr n. med. Malwina Zasada, Scientific & Training Manager w NAOS.

Dodaje również, że jeśli myjemy dłonie, robimy to prawidłowo i dokładnie, to w tym momencie dezynfekcja nie jest konieczna, bowiem możemy sobie zrobić więcej szkody niż pożytku.

"W momencie, kiedy umyliśmy dłonie i one są jeszcze wilgotne i aplikujemy środek biobójczy, to aplikując go na wilgotne dłonie rozcieńczamy stężenie etanolu, tym samym zmniejszamy skuteczność zastosowanej substancji" - dodaje, sugerując, aby po takie preparaty sięgać w sytuacji, kiedy nie mamy możliwości dokładnego umycia rąk.

"Jak pokazują wyniki badania, w przypadku około 40 proc. respondentów środki do dezynfekcji uważane są za "niezdrowe". Głównymi powodami tych opinii są efekty związane z uszkodzeniem bariery ochronnej skóry przez mycie i dezynfekcję. Warstwa lipidowa - naturalna bariera ochronna, przy częstej dezynfekcji jest rozpuszczana w wodzie i alkoholu. Z czasem powstają dolegliwości takie jak: suchość, świąd, pęknięcia i obrzęk skóry. Te dolegliwości towarzyszą obecnie bardzo wielu Polakom. Uszkodzony naskórek rąk jest o wiele bardziej podatny na infekcje i przenikanie niebezpiecznych czynników przez skórę. Dlatego bardzo ważne jest świadome korzystanie ze środków czystości" - dodaje.

***

Zobacz również:

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pandemia | koronawirus | Covid-19 | higiena | mycie rąk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje