Reklama

Reklama

Farmaceutka wyjaśnia: Probiotyki i prebiotyki - jak je stosować, by wspomóc układ trawienny i odpornościowy

Kariera medialna probiotyków kwitnie w najlepsze. Od kilku lat reklamy telewizyjne edukują nas, że bez tych pożytecznych bakterii, które kolonizują nasze jelita, nie będziemy ani zdrowi, ani odporni na choroby, ani nawet szczupli. I proponują ich suplementację. Reklama jednak zawsze mówi też, aby przed zastosowaniem zapytać lekarza lub farmaceutę. W Interia.pl pytamy więc magister farmacji Annę Pierzchlewską o zdrowe podejście do pro- i prebiotyków. Jak sobie nimi pomóc, aby nie zaszkodzić?

Karolina Dudek, INTERIA.PL: Pani magister, czym różnią się probiotyki od prebiotyków i czym grozi ich niedobór?

Anna Pierzchlewska, magister farmacji: - Probiotyki to żywe mikroorganizmy, które wywierają pozytywny wpływ na zdrowie człowieka, a prebiotyki to pożywki, którymi te mikroorganizmy się karmią, są więc niezbędne do ich przeżycia. Warto wiedzieć, że te dobre bakterie żyją w nas i na nas w ogromnych ilościach - jest to naturalne i pożądane. W naszych ustach, na naszej skórze, na śluzówkach, w pochwie, a zwłaszcza w jelitach żyją mikroorganizmy, które stanowią istotną część naszego układu odpornościowego. Są one swego rodzaju barierą ochronną przed bakteriami patogennymi. Jeśli tych dobrych bakterii mamy za mało, wówczas zaczynają przeważać chorobotwórcze patogenne bakterie. Wówczas czujemy się źle, jesteśmy osłabieni, ociężali oraz znacznie bardziej podatni na choroby.

Reklama

Czy probiotyki, jak sugerują reklamy telewizyjne, naprawdę warto przyjmować także profilaktycznie, na wzmocnienie odporności, czy tylko przy antybiotykoterapii?

- Absolutnie nie. Probiotyków, podobnie jak żadnych innych suplementów oraz leków, nie powinniśmy nadużywać. Niestety, nasze społeczeństwo jest ogromnie na to podatne, a suplementy diety łykamy jak cukierki, bez konsultacji z lekarzem czy farmaceutą. W ubiegłym roku opublikowano wyniki obszernych badań, w których udowodniono, że profilaktyczne przyjmowanie suplementów z probiotykami tak naprawdę zaburza naszą naturalną równowagę bakteryjną, tymczasem nie powinniśmy w nią ingerować bez potrzeby. Owszem, bakterie, które przyjmujemy w suplemencie są potrzebne, ale przy chorobach jelit, stanach obniżonej odporności, po chorobach, a w szczególności podczas antybiotykoterapii i kilka tygodni po jej zakończeniu.

Czyli nie łykamy ot tak sobie na wszelki wypadek probiotyków bo jest pandemia, bo jest okres grypowy, bo jest wiosenne przesilenie...

- Absolutnie nie. Mało tego, wydaje mi się, że bardziej niż na przyjmowaniu probiotyków warto się skupić na suplementacji prebiotyków, czyli pożywki dla naszych dobrych bakterii. Ale zanim sięgniemy po kapsułki z apteki, przyjrzyjmy się naszej diecie.

Do diety wspomagającej naszą mikroflorę jelitową przejdziemy za chwilę. Najpierw porozmawiajmy jeszcze o tym, jakie rodzaje probiotyków możemy znaleźć na aptecznej półce bez recepty, i skąd wiedzieć, które będą dla nas najlepsze?

- Mamy preparaty w kapsułkach, w kroplach - te najczęściej stosowane są u dzieci - czy nawet probiotyki w saszetkach. Na co jednak ja zwróciłabym szczególną uwagę, to podział preparatów aptecznych dostępnych bez recepty na suplementy diety oraz leki. Te drugie są na bieżąco badane, a ich skład jest kontrolowany i potwierdzony. Kupując lek, a nie suplement diety, mamy pewność, ile i jakich szczepów bakterii faktycznie znajduje się w kapsułce.

- Jeśli chodzi o probiotyki zawsze polecam preparaty lodówkowe, bo jednak przeżywalność bakterii tak przechowywanych zawsze jest wyższa. Oczywiście opracowano metody kapsułkowania, które pomagają przedłużyć żywotność bakterii, ale uczulam zawsze pacjentów na to, by sięgać po preparaty o sprawdzonym i potwierdzonym składzie, od renomowanych producentów. Niestety kilka lat temu badania zawartości suplementów diety z probiotykami wykazały liczne nieprawidłowości - były nawet preparaty, które nie tylko nie zawierały deklarowanego szczepu dobrych bakterii, ale zawierały bakterie patogenne. Podsumowując, tu naprawdę nie warto oszczędzać na produkcie.

Jak prawidłowo przyjmować probiotyki? Z posiłkiem? Na długo przed antybiotykiem? Po? A może razem z lekiem, bo przecież probiotyk ma zwykle własną osłonkę, która opóźnia jego wchłanianie...?

- Jedyne dwa szczepy probiotyczne, które bezpiecznie mogą być przyjmowane razem z antybiotykiem, to drożdżaki z rodziny Saccharomyces cerevisiae oraz Saccharomyces  boulardi. Przy wszystkich innych zalecane jest zachowanie odstępu między antybiotykiem a probiotykiem. Istnieją co prawda suplementy diety, które reklamowane są jako te, które można przyjmować razem z antybiotykiem, bo mają podwójny system osłonek, które wolniej się rozpuszczają, ale, jak mówiłam wcześniej są to suplementy diety, nie leki, a ja zawsze pacjentom rekomenduję preparaty, które są zakwalifikowane jako lek. Wracając jednak do pytania: przyjmując probiotyki - poza dwoma wymienionymi wyżej szczepami, zawsze najlepiej zachować minimum dwugodzinny odstęp między antybiotykiem a probiotykiem. I tak naprawdę nie ma różnicy, który lek przyjmiemy najpierw. Warto jednak nie brać probiotyków na pusty żołądek, bo bardzo kwaśne środowisko, jakie wówczas w nim panuje, może inaktywować bakterie probiotyczne. Dla mnie najbardziej optymalne przyjmowanie probiotyku jest na moment przed pójściem spać. Wówczas metabolizm nam zwalnia i dobre bakterie mają więcej czasu na kolonizację jelit. 

Wróćmy do prebiotyków, czyli pożywki dla dobrych bakterii jelitowych. Czy je także możemy kupić w aptece?

- Tak. Popularnym prebiotykiem jest np. błonnik, lub sproszkowana inulina. Prebiotyki bardzo często są też dołączane do probiotyków - kupując jeden lek mamy tak naprawdę i prebotyk, i probiotyk w jednej kapsułce. Takie połączenie nazywamy synbiotykiem. Jednak człowiek, który jest ogólnie zdrowy i ma zbilansowaną dietę, nie musi sztucznie suplementować ani bakterii jelitowych ani pożywki dla nich, bo wszystko dostarcza sobie z pożywieniem. 

Czego w takim razie nie powinno zabraknąć w naszym jadłospisie, aby nie musieć suplementować pre- i probiotyków?

- Najdoskonalszymi naturalnymi prebiotykami są wszelkie warzywa zawierające błonnik, zboża i ziarna oraz produkty skrobiowe, które są ugotowane, a potem przestudzone, np. ziemniak. Jeśli więc wiemy, że pożyteczne bakterie jelitowe występują m.in. w produktach fermentowanych: jogurtach, kefirach, kiszonkach i zakwasach, a prebiotyki w warzywach i zbożach, możemy skompletować posiłek idealny. Przykładem z polskiej kuchni będzie np. sałatka ziemniaczana z ogórkiem kiszonym, w której mamy do czynienia z prebiotykiem i probiotykiem w jednym. W ogóle bardzo dużo polskich superfoods jest naturalnymi prebiotykami - kasze, owies, pszenica, kawa zbożowa, korzeń cykorii, miód a także czosnek, cebula i por (najlepiej surowe). Dostępne są cały rok, niedrogie i naprawdę bardzo skuteczne.

rozmawiała: Karolina Dudek

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!

***
Zobacz więcej!



 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje