Reklama

Mięso mocno podejrzane

Sądzisz, że mięso, które kupujesz w markecie jest świeże, zdrowe i na pewno nie zaszkodzi? W wielu przypadkach - tak. Ale zdarza się, że nadpsute produkty udają te świeże, a nieświadomi niczego klienci dają się złapać na haczyk.

Jakie sztuczki stosują sprzedawcy, by przedłużyć trwałość mięsa ewidentnie już nieświeżego? Specjalne oświetlenie lodówki czy lady to nic w porównaniu z manewrami, które mogą zaszkodzić konsumentom:

- marynowanie mięsa w mocno pachnących dodatkach - te często mają za zadanie zamaskowanie przykrego zapachu, często już gnilnego,

- podejrzane promocje - jak pozbyć się kłopotliwego produktu? Oczywiście najłatwiej wystawić go na sprzedaż za śmiesznie niską cenę. Zawsze jest szansa, że ktoś się skusi...

- smarowanie starzejącego się mięsa olejem - wówczas ładnie i zdrowo połyskuje,

- namaczanie w solance - gnijące mięso poddane działaniu najtańszego, naturalnego konserwantu będzie mogło dłużej udawać świeże,

- przerabianie nadpsutego mięsa na pulpety, gulasze i inne aromatyczne, dobrze doprawione gotowce,

Reklama

- zeskrobywanie, ścieranie nalotu, mycie kiełbas czystą wodą lub wodą z dodatkiem detergentów do mycia naczyń. Najbardziej szokującą praktyką jest namaczanie spleśniałych produktów w occie lub coli. Takie działania, narzucane pracownikom przez niejednego właściciela sklepu, już wielokrotnie doprowadziły do tego, że cała sprawa miała finał w sądzie.

Czy można uniknąć tego typu niespodzianek? Najlepiej byłoby ograniczyć spożywanie mięsa w ogóle (w trosce o własne zdrowie, dobrostan planety i humanitarne traktowanie zwierząt), albo kupować mniej, rzadziej za to od sprawdzonych dostawców, z chowu kontrolowanego.

Warto wybierać typowe sklepy mięsne, one specjalizują się w sprzedaży omawianych produktów, a pracownicy często wiedzą, co sprzedają; nieco inaczej bywa w sklepach ogólnospożywczych, gdzie mięsa są niewielkim dodatkiem do całości asortymentu. Dobrze jest się stać stałym klientem (wszak to obopólne korzyści!) - życzliwy, zaprzyjaźniony sprzedawca chętnie podpowie, który produkt jest naprawdę godny polecenia.

Mięso przebadane, nadające się do spożycia stempluje się okrągłą pieczęcią (wieprzowina musi być dodatkowo ostemplowana literą "T", co znaczy, że jest wolna od larw włośni). Stemple trójkątne dyskwalifikują mięso! Sztuki bez oznaczeń, sprzedawane od przygodnego handlarza na targu, są właściwie nie do zweryfikowania.

Darmowy program – rozlicz PIT 2020

***Zobacz także

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mięso
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy