Reklama

Reklama

Nawyk, który może skrócić życie aż o 28 lat

Osoby, które robią to codziennie, żyją statystycznie o prawie trzy dekady krócej, bo są narażone na wiele groźnych chorób. Ryzyko można zminimalizować rezygnując z jednej rzeczy.

Ludzkość wciąż poszukuje sposobów na długowieczność. Efekty nie są być może oszałamiające, ale w ogólnym rozrachunku żyjemy coraz dłużej. Zaczynamy interesować się tym, co jemy, czym oddychamy, jak spędzamy czas i chętniej się badamy. Czasami jednak nieświadomie sabotujemy swoje szanse.

Reklama

Szczególnie zgubne są niektóre przyzwyczajenia, które na pierwszy rzut oka wydają się mało groźne. Bo czy niewielka ilość alkoholu aż tak bardzo szkodzi? "Małe piwo czy pół kieliszka wina to jeszcze nie pijaństwo" – tłumaczą sobie niektórzy, a ich szanse na dożycie późnej starości maleją.

Tak przynajmniej wynika z najnowszych badań, opublikowanych w prestiżowym piśmie naukowym „Acta Psychiatra Scandinavica”.

Eksperci ze szwedzkiego uniwersytetu medycznego Instytut Karolinska wzięli pod lupę aż milion Europejczyków reprezentujących trzy nacje. Tych, którzy trafili do szpitala i w czasie wywiadu medycznego przyznali, że nie stronią od napojów wyskokowych. Przewidywana długość życia tych pacjentów okazała się o wiele niższa od średniej.

- dowiadujemy się z raportu. Nadużywanie alkoholu może pozbawić nas prawie trzech dekad, a to przemawia do wyobraźni.

Co najbardziej wymowne, nie mówimy tu o piciu od świtu do zmierzchu. Według badaczy wystarczą niewielkie, ale systematycznie dostarczane organizmowi ilości, by nabawić się chorób serca czy wątroby. Inny eksperyment, tym razem opublikowany na łamach „European Heart Journal”, mówi o niebezpiecznych dziennych dawkach: 330 ml piwa, 120 ml wina czy 40 ml trunków na bazie spirytusu.

To może wystarczyć, by pozbawić się niemal 30 lat doświadczeń i wspomnień. Czy naprawdę warto?

***

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje