Reklama

Reklama

Nie mam miesiączki, a krwawię

Żadnych zaburzeń w cyklu menstruacyjnym nie wolno lekceważyć.

Jeśli krwawienie zmienia swój charakter, opóźnia się lub występuje pomiędzy miesiączkami, może to oznaczać kłopoty ze zdrowiem. Tak było w przypadku pani Doroty (37.).

Reklama

- Spostrzegłam przedwczoraj na bieliźnie krwawe ślady - powiedziała pacjentka. - Przestraszyłam się, bo to nie czas na miesiączkę. Boję się, że to coś poważnego, np. rak...

- Proszę tak nie myśleć. Dobrze jednak, że przyszła pani tak szybko. Kobiety często odwlekają wizytę u lekarza i przychodzą z chorobą już zaawansowaną. W jakim momencie cyklu jest pani w tej chwili? Czy ma pani może owulację? - spytałem.

- Nie, za tydzień powinnam mieć miesiączkę, owulacja już minęła. A dlaczego pan pyta?

- Często zdarza się tzw. krwawienie okołoowulacyjne. Kiedy pęka uwalniający komórkę jajową pęcherzyk, może popłynąć nieco krwi. Krwawienie w połowie cyklu może też być związane z zaburzeniami hormonalnymi (spadkiem poziomu estrogenów we krwi). U pani możemy to wykluczyć. Podobnie jak torbiel czynnościową jajnika, wywołującą obfite krwawienie tuż po miesiączce. Czy stosuje pani jakąś antykoncepcję?

- Nie, a czy to ma coś do rzeczy?

- Krwawienia zdarzają się u kobiet noszących wkładkę wewnątrzmaciczną. A czy jest możliwe, że jest pani w ciąży?

- Na pewno nie.

- Pytam, bo w patologii ciąży występują czasem krwawienia. Co więcej, kobieta może nie wiedzieć, że zaszła w ciążę, ale krwawi np. pod koniec cyklu, bo doszło do samoistnego poronienia. Proszę powiedzieć, czy krwawienie było mierne, obfite ze skrzepami, czy to raczej plamienie?

- Raczej plamienie.

- A zatem poronienie też możemy wykluczyć, bo krwawienie byłoby bardziej nasilone. Czy ma pani jakieś inne dolegliwości? Na przykład upławy, gorączkę lub ból w dole brzucha? Mogłyby one wskazywać na infekcję w narządach rodnych. Czy krwawienie wystąpiło samoistnie, czy np. po stosunku?

- Nie mam innych dolegliwości. A krwawienie pojawiło się po stosunku. W ogóle ostatnio podczas zbliżeń trochę mnie bolało.

- Sądzę, że ma pani nadżerkę na szyjce macicy, ale muszę to sprawdzić. Pobiorę też materiał do badania cytologicznego. Zbadałem pacjentkę za pomocą kolposkopu. To przyrząd zakończony maleńką kamerą i źródłem światła. Pozwala obejrzeć szyjkę macicy. Zobaczyłem maleńką nadżerkę, czyli ubytek tkanki na delikatnej śluzówce szyjki macicy. Może ona powstać na skutek otarć podczas żywiołowego stosunku, dostania się do pochwy obcego ciała, infekcji wirusowej (w tym HIV), nieleczonych stanów zapalnych pochwy. A także stosowania chemicznych środków plemnikobójczych (globulki, pianki itp.), a nawet tamponów.

- Czy czeka mnie operacja? - spytała pani Dorota.

- Ależ nie. Na szczęście przyszła pani wcześnie. Tak małą nadżerkę leczymy metodą chemiczną: posmaruję ją specjalną substancją, która zabije zmienione chorobowo komórki. Organizm usunie martwą tkankę i ranka się zgoi. Leczenie potrwa kilka dni. Zabiegu wymagają duże nadżerki. A także małe, jeśli wynik cytologii jest zły. Stosuje się laser, krioterapię lub elektrokoagulację.

- Czy muszę zrezygnować z seksu?

- Tylko do czasu wygojenia się ranki.

Dr Jacek Tulimowski, ginekolog

Chwila dla Ciebie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje