Reklama

Reklama

Nowalijki na cenzurowanym

Jeść czy nie jeść? Więcej z nich korzyści, czy zagrożeń? Jak zawsze trudno o jednoznaczną odpowiedź. Na pewno wzbogacą nasze menu i uczynią je bardziej apetycznym. Dostarczą witamin, minerałów i błonnika, których nasz organizm bardzo potrzebuje.

To, czego po szaroburej zimie człowiekowi najbardziej do szczęścia potrzeba, to również słońce i kolory. A nowalijki są znakomite do udekorowania kanapek czy zrobienia sałatki.

Reklama

Oczy są pierwszym zmysłem, który wchodzi do gry, gdy nasze ciało podejmuje decyzję, czy to co zjemy, będzie nam smakowało. Drugim jest węch. Kubki smakowe to dopiero trzeci etap. A smakuje nam to, co nam się podoba. Jeśli twoje dziecko nie ma apetytu, spróbuj podać mu ciekawe zestawienie kolorystyczne, pobawcie się w wycinanie figurek z warzyw i owoców, a potem zjedzcie je wspólnie.

Dlaczego nowalijki są krytykowane?

Pierwsze plony rosną ze znikomym udziałem słońca, zazwyczaj pod folią i niestety, najczęściej są mocno wzbogacone chemicznymi dodatkami. Nie poleca się podawania nowalijek dzieciom do ukończenia pierwszego roku życia, a zachowanie ostrożności szczególnie ważne jest do trzeciego roku życia malucha.

Także kobiety ciężarne i matki karmiące powinny zachować umiar i zdrowy rozsądek w sięganiu po nowalijki.

To, co nam najbardziej zagraża, kryje się w młodych roślinach, które pobierają składniki z wzbogacanej sztucznie gleby, a są to: azotany, azotyny, kadm, rtęć, ołów, miedź, a także pozostałości środków ochrony roślin. Zwykłe mycie w bieżącej wodzie to za mało, aby skutecznie pozbyć się tych niechcianych dodatków.


Dowiedz się więcej na temat: nowalijki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje