Pijesz tylko w weekendy i myślisz, że to zdrowe? Jesteś w błędzie!
Uważasz, że weekendowe picie nie wpływa na twoje zdrowie? Upijasz się tylko raz w tygodniu i uważasz, że nie stanowi to żadnego problemu? Najnowsze badania sugerują, że tzw. "umiarkowane picie" w weekendy może być znacznie groźniejsze dla zdrowia, niż codzienne picie tej samej ilości alkoholu rozłożone na siedem dni.

Przeciętny Polak deklarujący picie przyczynia się do tego, że ilość spożycia alkoholu w Polsce jest wyższa niż średnia europejska. Zgodnie z danymi OECD na jednego Polaka rocznie przypada średnio 11,7 litra czystego alkoholu. Aby to zobrazować, oznacza to, że przeciętny Polak powyżej 15. roku życia wypija mniej więcej 2,4 butelki wina lub 4,5 litra piwa tygodniowo.
Nie bez przyczyny bardzo często w wyliczeniach dotyczących spożywania alkoholu podaje się średnią tygodniową, bowiem zdaniem wielu ekspertów jest to najbardziej miarodajna metoda. Jeśli jednak przyjrzymy się temu dokładniej, czy wypicie dwóch butelek wina podczas weekendu będzie tym samym, co sączenie tych samych dwóch butelek w trakcie całego tygodnia, np. po dwa kieliszki każdego wieczora?
"Weekendowe picie"
Zespół naukowców ze Stanford University School of Medicine wziął pod lupę aspekt weekendowego picia oraz jego wpływu na zdrowie. Według większości badań picie rejestrowane jest jako średnia z tygodnia. W praktyce oznacza to, że przestaje istotne być to, ile statystyczny pijący spożywa alkoholu podczas jednego wieczoru.
To sprawia, że wielu pijących błędnie zakłada, że umiarkowany średni poziom spożycia jest bezpieczny, niezależnie od wzorca picia
Okazuje się, że wielu umiarkowanie pijących powyżej 30. roku życia faktycznie upija się wyłącznie w weekendy - statystycznie spożywają wówczas równowartość pięciu lub więcej drinków z rzędu w krótkim okresie czasu. Współautor badania Charles Holahan, profesor psychologii na University of Texas w Austin poinformował, że osoby wzięte pod uwagę w badaniu, które praktykowały spożywanie dużej ilości alkoholu w weekend, były około pięć razy bardziej narażone na wiele problemów związanych z problemami emocjonalnymi i psychicznymi spowodowanymi spożyciem alkoholu, a także koniecznością spożywania go w coraz większej ilości w celu uzyskania tego samego efektu. Przekładało się to również na doświadczanie negatywnych skutków w jakości wykonywanej pracy, w szkole lub w opiece nad dziećmi.
Oznacza to, że osoba, której całkowite tygodniowe spożycie alkoholu wynosi siedem drinków w sobotni wieczór, prezentuje wyższy profil ryzyka i negatywnych skutków zdrowotnych niż osoba, której całkowite spożycie to codzienna lampka wina do kolacji, mimo że średni poziom ilości picia jest taki sam
Kiedy picie staje się problemem?
Eksperci badający aspekt wpływu alkoholu na życie codzienne twierdzą, że picie staje się problemem w momencie, gdy zaczyna przeszkadzać w codziennym życiu.
Zaburzenie związane z używaniem alkoholu jest definiowane jako kompulsywne spożywanie alkoholu pomimo negatywnych konsekwencji związanych z jego piciem, takich jak wpływ na relacje, zdolność do funkcjonowania w pracy lub pełnienia funkcji społecznych
Nie zapominajmy, że alkohol jest jedną z najbardziej uzależniających substancji na świecie. Już w ciągu kilku minut od jego spożycia spowalnia myślenie, oddech i tętno. Zwiększa również poziom dopaminy, sprawiając wrażenie lepszego samopoczucia, co błędnie interpretowane jest jako remedium na gorszy nastrój. Gdy stężenie alkoholu we krwi osiąga od 0,3 do 0,5 promila - statystycznie osiągamy je po wypiciu ok. 3 piw - następuje nieznaczne zaburzenie równowagi oraz euforia, a także obniżenie krytycyzmu, upośledzenie koordynacji wzrokowo-ruchowej oraz zaburzenia widzenia. Prowadzi to często do zachowań, których możemy żałować następnego dnia.
Należy pamiętać również o tym, że nawet niewielkie dawki alkoholu, spożywane regularnie, mogą przyczynić się do zachorowania na depresję. Zaburza on bowiem funkcjonowanie ośrodków w mózgu odpowiedzialnych za regulację emocji.