Reklama

Reklama

Rzeżucha nie tylko od święta

Tradycyjnie kojarzona z Wielkanocą powinna gościć na naszych stołach zdecydowanie częściej, zwłaszcza teraz, gdy warunki pogodowe nie rozpieszczają. Rzeżucha, bo o niej mowa, ma niezwykłe właściwości.

Z uwagi na walory zdrowotne ta roślina zasługuje na więcej niż tylko bycie dekoracją świątecznego stołu. Powinniśmy spożywać ją przez cały rok, zwłaszcza, że jej uprawa w domowych warunkach nie nastręcza żadnych problemów. Co więcej, poradzą z nią sobie nawet dzieci.

Reklama

Wystarczy wysypać zakupione nasionka na płaski talerzyk lub podstawkę wyłożoną ligniną (może być też chusteczka, wata lub po prostu ręcznik papierowy) i zwilżyć całość chłodną wodą. Delikatne podlewanie ponawiamy w zależności od potrzeb, nie dopuszczamy do stanu wysuszenia nasion. Po dwóch dniach rzeżucha zacznie kiełkować, natomiast po upływie około 5-7 dni powinna być gotowa do spożycia. Bardzo dobrze smakuje jako dodatek do kanapek czy dań mięsnych, ale równie dobrze może być zjadana solo. 

Korzyści z włączenia jej do diety jest sporo – rzeżucha to bogactwo witaminy C, A, K, PP oraz witamin z grupy B. Do tego zdumiewająco wysoka zawartość wapnia, co szczególnie ważne dla dzieci na diecie bezmlecznej czy osób zagrożonych osteoporozą. Inne cenne pierwiastki zawarte w tej niepozornej roślince to żelazo, chrom, jod, siarka i magnez. Polecana jest kobietom w ciąży, mamom karmiącym, pacjentom chorującym na cukrzycę, niedoczynność tarczycy, a także osobom mającym kłopoty z cerą. Przypisuje się jej też właściwości upiększające – wprowadzona do jadłospisu na stałe poprawia stan włosów i skóry, wzmacnia też paznokcie.

Co ważne, rzeżuchę hodujemy sami, bez chemii i jakiegokolwiek nawożenia. Nadaje się do spożycia przez niemowlęta powyżej 10. miesiąca życia.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje