Reklama

Reklama

Umiar smakuje wykwintnie

Kolejne Święta Wielkanocne, kolejna szansa na więcej czasu w gronie najbliższych, więcej spotkań i więcej pysznych dań. Suto zastawione stoły to nieodłączny element świątecznej tradycji. Jak ucztować, by dochować obyczajów, a jednocześnie nie przeholować?

Negocjacje z łakomstwem

Reklama

Sprawa wydaje się banalnie prosta, jednak w praktyce okazuje się niezwykle skomplikowana. Dużo łatwiej rano powziąć decyzję: dziś nic nie jem i dochować całodziennej głodówki, niż negocjować z własnym łakomstwem przy każdym posiłku. Bądźmy szczerzy, nikt nie skusi nas smakołykami, jeśli sami nie damy sobie przyzwolenia na świąteczne jedzenie bez limitu. Święta to nie jest czas ani na odchudzanie, ani na liczenie kalorii, ale umiar zawsze jest pożądany. Przecież nie chodzi o to, by doprowadzić do rozstroju żołądka czy innych sensacji zdrowotnych. Zdecydowanie nie szukajmy rozwiązania w powszechnie reklamowanych preparatach na niestrawność i przejedzenie, przecież to droga donikąd. Chodzi o przyjemność biesiadowania i delektowania się smakiem, a nie o prym pierwszeństwa w kategorii "największy łakomczuch".

Zaplanujmy z głową

Zastanówmy się porządnie: chodzi zaledwie o dwa świąteczne dni, więc nie róbmy zapasów i zakupów jak na miesięczną ucztę. Jeśli spędzamy święta w większym gronie zróbmy podział - niech każdy się zaangażuje i przygotuje coś pysznego i co ważne - nie dublujmy potraw. Marnowaniem jedzenia jest zarówno jego wyrzucanie do kosza, jak i objadanie się bez limitu. Ten drugi wariant jest bardziej drastyczny, bo człowiek sam siebie potrafi potraktować jak pojemnik na odpady. Kto nie spotkał się z poświątecznym "zjedź, bo się zmarnuje!". Nasze żołądki są przepełnione i dojadanie na siłę nie pierwszej świeżości potraw na pewno nie wyjdzie nam na zdrowie.

Delicje

Dajmy sobie przyzwolenie na dodatkowe kalorie w postaci ciast czy innych świątecznych deserów. Skoro się już decydujemy zjeść coś niecodziennego rozkoszujmy się smakiem, a nie katujmy poczuciem winy. Ale pierwszeństwo niech mają główne posiłki. Pamiętajmy, że obserwują nas dzieci. Tych nie wykarmimy słowami. Najlepsze, co możemy zaserwować najmłodszym to pozytywny przykład.

Żołądek też chce odpocząć 

Wybierzmy się koniecznie na wiosenny spacer. Dajmy żołądkowi humanitarne trzy godziny przerwy pomiędzy kolejnymi dawkami pyszności. Pokarm przebywa w żołądku średnio około dwóch godzin, to jest czas jego bardzo wytężonej pracy. Dobrze, by miał przynajmniej godzinę wytchnienia przed kolejną porcją. Pamiętajmy, że żołądek nie powiększa się na okoliczność świąt, on ma wielkość dwóch złożonych dłoni. Warto sobie wizualizować jego objętość i nie rozciągać do granic wytrzymałości.

Zioła

Pamiętajmy też o naturalnym wsparciu procesów trawiennych, śmiało sięgajmy po zioła: koper włoski, mięta, melisa, rumianek - niech one będą naszym antidotum na ewentualne przejedzenie. Cieszmy się bliskością tych, których kochamy. Celebrujmy wspólne chwile. Stół niech będzie jedynie pretekstem do spotkań.


Ewa Koza, mamsmak.com  

Dowiedz się więcej na temat: święta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje