Reklama

Reklama

Walka z roztoczami

Puszyste maskotki, ulubiony kocyk, kolorowa pościel czy miękki dywanik od razu przywodzą na myśl atmosferę dziecięcej sypialni. Miło, prawda? Aż chce się w nie wszystkie wtulać! Niestety, roztocza też je sobie upodobały. Jak się ich pozbyć?

Roztocza to mikroskopijne pajęczaki o przerażającym wyglądzie - możemy się tylko cieszyć, że nie możemy ich zobaczyć gołym okiem. Zwłaszcza, że prawdopodobnie od lat dzielimy z nimi łoże. Upodobały sobie miejsca, gdzie gromadzi się kurz, np. zasłony, dywany, abażury lamp, kąty, do których rzadko się zagląda i zakamarki, do których trudno dotrzeć.

Reklama

Co gorsza, roztocza mogą też znajdować się na pluszowych zabawkach naszych dzieci. Organizmy te żywią się przede wszystkim drobinkami złuszczonego naskórka, służy im ciepło, wilgoć i sezon grzewczy, który aktualnie mamy w pełni. Szczególnie groźne są ich odchody, które uchodzą za silny alergen. Wywołują nieżyty dróg oddechowych, przewlekły katar, zmiany skórne, migreny, a nawet astmę oskrzelową. Jeśli więc od dawna dręczą nas takie objawy, a lekarz nie zdiagnozował żadnej choroby, być może przyczyna znajduje się w naszym domu. Walka z roztoczami to prawdziwe wyzwanie, ale warto je podjąć, stawką bowiem jest zdrowie i dobre samopoczucie nasze i pozostałych domowników.

Skutecznym narzędziem mogącym rozprawić się z niechcianymi sublokatorami jest odkurzacz z filtrem wodnym. Jednak nawet nie dysponując takim urządzeniem możemy sobie z nimi poradzić często wietrząc mieszkanie, zmieniając pościel przynajmniej raz w tygodniu i utrzymując w pomieszczeniach temperaturę nie wyższą niż 21 stopni. Zasadne jest też wietrzenie pościeli oraz krótkotrwałe mrożenie jej elementów, podobnie można postępować z dziecięcymi zabawkami. Warto ograniczyć ilość bibelotów oraz elementów dekoracyjnych na półkach, bo tam właśnie może gromadzić się kurz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje