Reklama

Reklama

Włosom na ratunek

Kiedy zaczynają wypadać, matowieć, kruszyć się, to znak, że w organizmie dzieje się coś niepokojącego.

Problemy z włosami to często skutek niedoborów żywieniowych czy - co się zdarza - niedożywienia, zwłaszcza u młodych kobiet, które prowadzą kuracje odchudzające lub jedzą głównie fast foody. Mogą być efektem przemęczenia i długotrwałego stresu, który prowadzi do zaburzeń pracy przewodu pokarmowego i gorszego wchłaniania minerałów i witamin.

Reklama

Włosy mogą wypadać po chorobie z wysoką gorączką i kuracji antybiotykowej (nawet po upływie kilku miesięcy). Winne bywa zanieczyszczone środowisko i smog - mieszczanie mają większe problemy z włosami niż mieszkańcy wsi. Szkodzą inwazyjne zabiegi pielęgnacyjne i nadmiar silnie działających chemicznych kosmetyków. Jeśli przez kilka tygodni na grzebieniu widzimy więcej włosów niż zwykle, to znak, że trzeba coś zacząć robić. Należy zadbać o odpowiednią ilość snu, wypoczynek, dietę. Menu powinno być urozmaicone, obfitować w witaminy z grupy B, żelazo, cynk, krzem. Warto jeść: kiełki zbóż (w tym lucerny), rzeżuchę, płatki owsiane, pestki słonecznika i dyni, marchew, buraki, kaszę gryczaną i jaglaną, sezam. I od czasu do czasu algi - zawierają jod, regulują pracę tarczycy.

Bardzo pomocne są bogate w minerały i witaminy rośliny. Przez co najmniej 2 miesiące należy kilka razy dziennie pić odwary, np. ze skrzypu polnego (ma dużo krzemu), pokrzywy lub liści brzozy. Polecany jest napar z mielonego siemienia lnianego (zawiera m.in. witaminy z grupy B, żelazo, kwasy omega- 3). Można dodawać siemię lniane do potraw, np. sałatek. Ziołowe i lniane napary stosuje się też jako płukanki do włosów. Wzmacniająco działa aloes: średni liść zmiksować z łyżeczką miodu, rozcieńczyć wodą, użyć do płukania. Okłady z tartego chrzanu lub czarnej rzodkwi (może być sam sok) regenerują cebulki włosów. Okład potrzymać na skórze kilka minut, potem dokładnie spłukać. Uwaga, chrzan może uczulać, więc dzień wcześniej zróbmy próbę na małej powierzchni skóry.

Drożdże, a może piwo

Dzięki bogactwu witamin z grupy B drożdże (piwne lub piekarskie) wzmacniają włosy. Bezpieczna dawka to łyżeczka dziennie 2-3 razy w tygodniu przez dwa miesiące. Rozdrobnione drożdże zalej wrzątkiem, odstaw do wystygnięcia. Rozpuszczone w zimnej lub ciepłej wodzie fermentują w żołądku, wywołują odbijanie, wzdęcia. Dobroczynnie na włosy działa też piwo. Litr tego napoju rozcieńczyć trzema litrami wody, wypłukać włosy po umyciu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje