Reklama

Reklama

Zdrowe pokarmy na cenzurowanym

Niektóre mogą zawierać niechciane „dodatki”! Sprawdź, co powinnaś jeść tylko od czasu do czasu, a czego w ogóle unikać.

Czasem produkty, które uważałaś za najzdrowsze, mogą cię niemiło zaskoczyć. I choć ich częste spożywanie teoretycznie powinno być wskazane, naprawdę mogą zaszkodzić.

Pierwszą pozycją na liście tych pokarmów jest tuńczyk. Ryba ta jest bardzo wartościowa, bo dostarcza nam mikro- i makroelementów. Jest też źródłem lekkostrawnego, w pełni wartościowego białka. Brzmi super? Owszem. Tyle, że może zawierać także rtęć, bo morskie wody są coraz bardziej zanieczyszczone - a więc i wszystko, co pochodzi z morza, też jest skażone. Rtęć uszkadza układ nerwowy i negatywnie działa na mózg. Nie da się przewidzieć, jaką ilość tego pierwiastka będzie zawierać konkretna ryba. Ale z badań Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków wynika, że to właśnie w tuńczyku jest go najwięcej. Do tego stopnia, że kobiety w ciąży nie powinny go w ogóle jeść, a dzieci - jak najrzadziej.

Reklama

Znacznie bezpieczniejsze pod względem zawartości tej niebezpiecznej substancji są mintaj, tilapia, flądra, sola, śledź, sardynki i łosoś z Pacyfiku lub z wód Alaski. Te ryby (a także krewetki) można jeść nawet codziennie. Nieco mniej bezpieczne są makrela i halibut - zaleca się ich spożywanie góra dwa razy w tygodniu - podobnie jak tuńczyka.

Na listę produktów do unikania wpisz ogólnie jedzenie w puszkach. Zachowuje ono w dużej mierze swoje wartości odżywcze, umożliwia też długie przechowywanie względnie świeżych półproduktów, np. pomidorów bez skórki. Ale puszki niosą zagrożenie: bisfenol A. Znajduje się on w białej warstwie, która pokrywa od środka wiele opakowań. Spełnia funkcję izolacyjną: dzięki niej pokarm nie dotyka metalu i nie wchodzi w reakcję z nim, nie zmienia smaku. Ale bisfenol może przenikać do żywności, a wraz z nią trafiać do organizmu. Tam naśladuje działanie żeńskich hormonów, wpływa na wzrost i regenerację komórek czy funkcjonowanie tarczycy.

Jedni eksperci twierdzą, że spożywanie bisfenolu jest niegroźne, inni przed nim ostrzegają. Na wszelki wypadek lepiej ograniczyć puszkowane jedzenie do 2 razy w tygodniu i zastąpić je mrożonkami.

Szpinak jest zdrowy. Zawiera żelazo i wapń, mnóstwo witamin i pierwiastków śladowych, przeciwutleniacze. A jednak trafił na listę pokarmów, które wolno jeść tylko w ograniczonych ilościach. Ma bowiem dużo szczawianów. Zmuszają one nerki do ciężkiej pracy i sprawiają, że we krwi rośnie poziom kwasu moczowego. Mogą się wytrącać w nerkach w postaci kamieni. Tak więc szpinak to kolejna potrawa, która powinna trafiać na stół maksymalnie 2 razy w tygodniu.

Ostrożnie z czerwonym mięsem. Choć jest cennym źródłem białka, żelaza i aminokwasów, nie powinno się go jeść za często. Zawiera niekorzystne dla serca tłuszcze nasycone i trans. A w wędlinach są konserwanty i inne chemiczne dodatki, dużo soli. Światowa Organizacja Zdrowia uznała czerwone mięso za rakotwórcze! Rekomenduje jedzenie go w ilości maksymalnie 0,5 kg w tygodniu.

Egzotyczne przysmaki

Sushi: Do ich zawijania używa się wodorostów. To bogate źródło jodu. Jego niedobór skutkuje niedoczynnością tarczycy. Jednak od wielu lat sól kuchenna jest jodowana. Częste jedzenie wodorostów i solenie potraw grozi przedawkowaniem tego pierwiastka, co też zaburza pracę tarczycy. Jeśli masz z nią problemy, delektuj się wodorostami najwyżej 2 razy w miesiącu. Przy zdrowej tarczycy możesz je jeść raz na tydzień.

Orzechy brazylijskie: Wszystkie orzechy są źródłem białka, błonnika i jednego z najzdrowszych tłuszczy. Uważaj jednak na brazylijskie. Są przebogate w selen (ważny dla odporności i tarczycy): jeden dwukrotnie pokrywa dzienne zapotrzebowanie. Przedawkowanie selenu bywa toksyczne.

Dobry Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy