Reklama

Reklama

Czego nie wiecie o „Zmiennikach”

Ten serial należał do naszych ulubionych, bo był śmieszny i pokazywał w pigułce realia życia w PRL-u. Na wysokości zdania stanęli też aktorzy z Ewą Błaszczyk na czele...

Reżyser Stanisław Bareja początkowo planował do głównej roli Jadwigę Jankowską-Cieślak, ale ta niespodziewanie odmówiła. W tej sytuacji zaproszono Ewę Błaszczyk, ówczesną narzeczoną scenarzysty.

Jak Ewa Błaszczyk dostała wąsy

Ponieważ serialowa Kasia przebierała się za taksówkarza Mariana, 32-letniej Ewie Błaszczyk na próbę przyklejono wąsy. Bareja tylko na nią spojrzał i powiedział: "Może być!". Z kolei taksówkarz Jacek w pierwotnej koncepcji serialu miał być... amantem, a rolę tę proponowano Krzysztofowi Stelmaszykowi. Ostatecznie zagrał Mieczysław Hryniewicz, który wcielił się wcześniej w... zabójcę taksówkarza. W "Zmiennikach" miał też wystąpić Wiesław Gołas, ale szykował się do premiery w teatrze. Jego rolę powierzono więc Januszowi Rewińskiemu.

Reklama

Reżyser starał się pracować... jak najbliżej domu

Podczas pracy Stanisław Bareja lubił w wolnej chwili wpaść do domu, żeby coś zjeść. Co prawda małżonka zabroniła kręcić filmy w ich mieszkaniu (zbyt dobrze pamiętała bałagan, jaki po sobie zostawiła ekipa "Misia"), ale nie ruszał się daleko od Warszawy. Np. sceny na stacji benzynowej nagrał tam, gdzie tankował samochód, a piknik serialowego prezesa Koniuszki z aktywem - w pobliskim lasku.

Dwóch filmowców złapała milicja

A wszystko przez kilka kiełbas! W połowie lat 80. sprzedawano je na kartki. Tymczasem scenariusz przewidywał, że bohaterowie będą przemycać narkotyki w wędlinach. Dwóch członków ekipy pojechało na bazar, ale tzw. pokątny handel wędlinami był nielegalny i zatrzymała ich milicja. Filmowców (razem z zakupami) wyciągnął z aresztu kierownik produkcji. Kiełbasy wystąpiły w filmie, potem rozlosowano je między członków ekipy. Reżyser wygrał tę wydrążoną, która w serialu służyła do przemytu.

Piotr Pręgowski pozwolił sobie wyskubać brwi

Aktor grał rolę tajskiego studenta. Wysmarowano go też pudrem Diora i zyskał dalekowschodnią karnację. Akcent podsłuchał u koreańskiego mistrza karate, z którym kiedyś trenował.

Do pracy załapało się kilku aktorów opozycjonistów

Bareja, kiedy tylko mógł, starał się dawać zatrudnienie aktorom nielubianym przez władze. Wśród nich był Mariusz Dmochowski, który w stanie wojennym rzucił legitymację partyjną i użyczył swego domu letniskowego podziemnej drukarni.

Artyści grali w... podróbkach

Były to koszulki z wielkim napisem: Levis. Dzisiaj uznano by to za tzw. lokowanie produktu, inaczej to wyglądało w PRL. Mieczysław Hryniewicz opowiadał po latach: - Koszulki zakupiono hurtem na bazarze pod Warszawą. To były podróbki. Sam miałem ich kilka do pracy w serialu, bo przecież zdjęcia trwały stosunkowo długo i jedna by mi nie wystarczyła. Po latach poznałem przedstawicielkę tej firmy i zażartowałem, że powinni mi zapłacić za reklamę ich produktu. Na co usłyszałem, że to raczej ja powinienem zapłacić grzywnę za kupowanie i używanie podrabianej odzieży.

Zdjęcia kręcono także za granicą

Odbywało się to jednak w wersji oszczędnościowej. Innymi słowy, reżyser dostał na nie tak mało pieniędzy, że nie mógł zabrać wszystkich aktorów, którym w dodatku nie wydano na czas paszportów. Dlatego też w scenach nakręconych na złomowisku w Berlinie Zachodnim wystąpił sam Bareja i jego kamerzysta. W Tajlandii zaś - dokąd udali się z wycieczką Orbisu, żeby było taniej - grali reżyser, operator i dźwiękowiec.

Cenzura nękała Bareję nawet po jego śmierci

Reżyser umarł na serce, nim telewizja pokazała "Zmienników". Emisję rozpoczęto jesienią 1987 r. Kilka miesięcy wcześniej doszło do katastrofy samolotu w Lesie Kabackim, w której zginęły 183 osoby. Dlatego z odcinka pt. "Safari" wycięto kilka scen, m.in. tę z kołem odpadającym od startującego samolotu i inne pokazujące chaos w naszym lotnictwie. Jak wyjaśniono: by nie urazić bliskich ofiar katastrofy. Mimo to usunięte fragmenty pokazano w telewizyjnej dyskusji, a Bareję odsądzono od czci i wiary. Nikt w studiu nie wyjaśnił, że sceny te powstały dwa lata przed katastrofą. W obronie męża stanęła wdowa, Hanna Kotkowska-Bareja. A widzowie i tak pokochali jego serial.

Dorota Filipkowska


Naj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy