Reklama

Reklama

"Dzieci gnębią mnie i syna, bo sprzątam w ich szkole. Boję się września" [LIST]

Powiedzenie mówi, że żadna praca nie hańbi. Niestety dzieci bywają okrutne, szczególnie te wkraczające w okres nastoletni. Przekonała się o tym Kamila, mieszkanka małego miasteczka pod Poznaniem. Na miesiąc przed wakacjami dostała pracę jako sprzątaczka w szkole, do której uczęszcza jej syn. Swoją historię opisała nam w liście.

Od dłuższego czasu szukałam pracy. Mieszkam w kilkutysięcznym miasteczku - nie ma tu galerii handlowych ani supermarketów, więc o pracę jest trudno, a nie chciałam, żeby naszą rodzinę utrzymywał wyłącznie mąż. Nie mam wykształcenia, więc nie mogłam przebierać w ofertach. Końcem maja w miejscowym urzędzie pracy pojawiło się ogłoszenie z ofertą pracy jako sprzątaczka w szkole. Złożyłam więc CV - po kilku dniach dostałam odpowiedź zwrotną - przyjęli mnie! Długo się nie cieszyłam, bo, okazało się, że to praca w tej samej szkole, do której uczęszcza mój syn. Kuba powoli wkracza w okres nastoletni, więc wiedziałam, że będzie o to awantura, ale nigdy nie pomyślałabym, że sytuacja będzie wyglądała tak tragicznie.

Reklama

"Czemu nie mogę być jak mamy jego kolegów i mieć normalnej pracy?"

Zaczęłam pracę już pierwszego czerwca. Wcześniej oczywiście poinformowałam o tym Kubę. Niezbyt mu się to spodobało, ale w sumie go rozumiem. Wystarczy mu przecież rodziców w domu, a tutaj jeszcze mama w szkole. Sama praca bardzo mi się podoba - mam blisko do domu, a przy okazji mogę odbierać i zaprowadzać do przedszkola moją najmłodszą córkę. Nauczyciele są bardzo mili, a samej pracy nie jest bardzo dużo. Staram się nie zaczepiać syna w szkole, wiem, jak czuje się nastolatek z nadopiekuńczą matką. 

Nie chciał powiedzieć, o co chodzi, skąd to jego zachowanie - wiedziałam jednak, że coś jest nie tak. Stwierdziłam, że podpytam wychowawczyni. 

"Dla mnie to praca jak każda inna"

Nauczycielka powiedziała mi, że klasowi koledzy syna zaczęli się z niego naśmiewać, bo pracuję w szkole jako sprzątaczka. Dzieci miały żartować z tego, że sprzątam po nich toalety i szkolne sale. Mieli nawet specjalnie upuszczać śmieci na podłogę i mówić: "matka Kuby to posprząta".

Po wielu próbach w końcu Kuba się przede mną otworzył. Powiedział mi o wszystkim i dodał, że czemu nie mogę być jak mamy jego kolegów i mieć normalnej pracy, a nie myć podłogi w jego szkole. Bardzo mnie to zabolało. A ja tylko chciałam uczciwie zarobić.

W wakacje nasza relacja się trochę poprawiła z wiadomego powodu - nie było zajęć w szkole. Czy po wakacjach koledzy z klasy Kuby przestaną się z nas naśmiewać? Nie sądzę. A co, jak on zacznie robić to samo względem mnie? Boję się września. Może powinnam zrezygnować z tej pracy? Dzieci potrafią być brutalne.

Od redakcji

Złe traktowanie dziecka przez rówieśników może się w znaczącym stopniu odbić na jego psychice. W przypadkach mobbingu rodzice powinni porozmawiać z wychowawcą i szkolnym psychologiem lub pedagogiem, który może pomóc w rozwiązaniu problemu.

***

Zobacz również:

Wydała 1400 zł u dentysty. "Myślałam, że spadnę z fotela" 

300+ nie starczy nawet na połowę książek. "Puścić dzieci do szkoły bez?"

"Na wesele wydaliśmy wszystkie oszczędności. Goście wręczyli nam puste koperty"

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: list do redakcji | Powrót do szkoły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy