Reklama

Reklama

"Boicie się cen w restauracjach? Wizyta u dentysty to prawdziwy paragon grozy!" [LIST]

Inflacja, podwyżki, wzrost cen - te słowa od jakiegoś czasu słyszymy codziennie. W okresie wakacyjnym nasze portfele mocno uszczupliły wizyty w restauracjach - dużo mówiło sie o wysokich cenach jedzenia "na mieście". Są jednak usługi, bez których trudno jest sobie poradzić, bo dotyczą zdrowia, a podrożały znacząco - jedną z nich są wizyty u stomatologa. "Na kanałowe leczenie wydałam połowę miesięcznej pensji. Mamy chodzić szczerbaci?" - pisze Edyta ze Szczecina.

 "Ciągle wszyscy mówią o drożyźnie - to prawda, wiele rzeczy podrożało, ale prawdziwą drożyznę poznacie kiedy zobaczycie rachunek za leczenie u dentysty" - zaczyna swoją opowieść Edyta.

Kiedy usłyszałam tę kwotę, myślałam, że spadnę z fotela

"Macie szczęście, jeśli wasze uzębienie jest w dobrym stanie. Ja staram się dbać o swoje zęby, głównie dlatego, że boję się borowania. Niestety, trochę ponad miesiąc temu rozbolała mnie dolna szóstka. Nie ukrywam, trochę zwlekałam z wizytą u dentysty, jednak w końcu ból był zbyt intensywny. Zapisałam się więc do stomatologa. Myślałam, że wystarczy plomba. Okazało się, że trzeba leczyć kanałowo - trudno, zdarza się. Dentysta otworzył ząb i zauważył, że ma on aż cztery kanały. Oznaczało to, że leczenie będzie musiał rozłożyć na co najmniej dwie wizyty, jednak nie to zepsuło mi humor najbardziej. 

Reklama

Pytałam, czy jest może jakaś alternatywa, ale okazało się, że jedyną jest wyrwanie zęba. To nie wchodziło w grę - mam bardzo szeroki uśmiech i ubytki byłyby zauważalne. Od tej pory już nie boję się dentysty ze względu na ból, a na ceny zabiegów".

Mamy chodzić szczerbaci? Kobieta zszokowana cenami u dentysty

Edyta podsumowuje swój list:

NFZ finansuje tylko leczenie zębów od jedynki do trójki. A co z resztą zabiegów? Na kanałowe leczenie wydałam połowę miesięcznej pensji. Mamy chodzić szczerbaci? Do wszystkich, którzy boją się cen w restauracjach -  wizyta u dentysty to prawdziwy paragon grozy!

Masz historię, którą chcesz się z nami podzielić? Napisz do nas na adres: kobieta.kontakt@firma.interia.pl. Wybrane opublikujemy.

***


Zobacz również:

"Mój partner to leń, siedzi na kanapie i gra. Jak zmusić go do pracy?

"Nie cierpię plaży, bo mój mąż pożera wzrokiem roznegliżowane kobiety"

Rodziny powinny dostawać wyższe 500 plus? "Nie mamy za co żyć" 


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: list do redakcji | paragony grozy | dentystyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy