Reklama

Reklama

Jasnowidze wydają się zgodni. Przepowiednie na ten rok łączy jedno

Rok 2022 obfituje nie tylko w tragiczne i krwawe wydarzenia, ale też niejeden zły omen. Wiele przepowiedni mówi o momencie zwrotnym dla historii całego świata. A nawet jego końcu.

Japoński demon na wolności

Sessho-seki, zwany japońskim "kamieniem śmierci", znajdujący się u stóp gór Nasu, z dnia na dzień pękł na pół. Wedle podań z Kraju Kwitnącej Wiśni, właśnie w tej skale zaklęta była dusza demona Tamamo-no-Mae, który przyjmował postać pięknej kobiety i lisa o dziewięciu ogonach. Wiadomość szybko podbiła internet, wywołując wiele domysłów co do tego, jakie nieszczęścia sprowadzi teraz na świat uwolniony po wiekach Tamamo-no-Mae.

Przewodnicy turystyczni z okolicy Nasu nie są tym wcale zaskoczeni. Według nich na kamieniu już od dawna pojawiały się małe pęknięcia i tylko kwestią czasu było, kiedy naturalne procesy doprowadzą do jego rozpadu.

Reklama

Nostradamus na każdy dzień

Z niezliczonej liczby zakodowanych w formie czterowierszy przepowiedni słynnego Nostradamusa są też te odnoszące się do 2022 roku. Tak przynajmniej twierdzą entuzjaści ezoteryki, którzy przepowiednie francuskiego profety przypisują zasadniczo do wszystkich głośniejszych wydarzeń - najczęśniej już po fakcie ich zaistnienia.

Czasem wydaje się, że wyobraźnia popycha ich nazbyt daleko. Według portalu Whatnext, Nostradamus na rok 2022 zapowiedział nie tylko wojnę w Ukrainie (gdzieżby inaczej), ale też głód, uderzenie asteroidy, a na koniec pojawianie się zombie! Tak, dobrze czytacie. Żywych trupów. Miałoby być to pokłosie rosyjskich eksperymentów z bronią biologiczną.

W podobnym tonie miała wypowiadać się bułgarska ślepa mistyczka Baba Wanga. Tuż przed swoją śmiercią miała zapowiedzieć wiele katastrofalnych wydarzeń czekających nas w 2022 roku. Szczęśliwie nie zapowiadają one jednak końca świata, a są etapem przejściowym, prowadzącym do czasów pokoju i dobrobytu. 

Powrót Anunnaki

Autor wielu książek o kosmicznej rasie Anunnaki, Maximillien de Lafayette, już co najmniej od 12 lat zapowiada, że ci kosmiczni goście powrócą na Ziemię w 2022 roku. Tajemnicza, niesamowicie rozwinięta rasa z głębin kosmosu odwiedziła już wcześniej Ziemię, gdzie "asystowała" przy stworzeniu inteligentnego życia - przekonuje. 

Teraz mają powrócić, by sprawdzić, jak sobie radzimy z rozwojem cywilizacji, a część ludzi zabrać ze sobą. Miejmy nadzieję, że przy okazji pomogą w wytępieniu żywych trupów zapowiedzianych przez Nostradamusa. 

"A nie mówiłem?"

W swoich przepowiedniach nie pomylił się tym razem znany polski wizjoner Krzysztof Jackowski, który już kilka miesięcy temu wieszczył wybuch militarnego konfliktu w Europie.

"Rok 2022 będzie rokiem, który pod wieloma względami będzie brutalny dla nas wszystkich. Będzie rokiem konfrontacji militarnej. Do takiej konfrontacji może dojść w każdej chwili. Konfrontacja zbrojna miała odbyć się wcześniej, ale została odroczona" - zapowiadał.

Na szczęście, póki co, Jackowski nie zobaczył zbliżającego się końca świata, chociaż w jego nowych wizjach można znaleźć wiele zapowiedzi przyszłych kłopotów naszego kraju.

Przepowiednie z Tęgoborza: To dzieje się teraz?

Przepowiednie z Tęgoborza to zapis seansu spirytystycznego, który miał miejsce w pałacu hrabiego Wielogłowskiego w Małopolsce w 1893 roku. W nocy 23 na 24 września medium wygłosiło tam wierszowany tekst zawarty w 18 zwrotkach.

"Bitna Białoruś, bujne Zaporoże, pod polskie dążą sztandary. Sięga nasz orzeł aż po Czarne Morze, wracając na szlak swój prastary. Witebsk, Odessa, Kijów i Czerkasy to Europy bastiony, a barbarzyńca aż po wieczne czasy do Azji ujdzie strwożony. Warszawa środkiem ustali się świata, lecz Polski trzy są stolice. Dalekie błota porzuci Azjata, a smok odnowi swe lice" - zapisano wtedy.

Czy to możliwe, że jesteśmy właśnie świadkami zapowiedzianych w tym wierszowanym tekście wydarzeń? I co dokładnie miałyby one oznaczać?

Zobacz również:

Stygmatyk i skandalista. Wierzy w UFO i reinkarnację

Maryja przekazała wiadomość dotyczącą Rosji  

Niezwykłe wizje włoskiej stygmatyczki. Co zobaczyła Gemma Galgani?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy